Uwaga - jest to opis fikcyjnej wersji reżyserskiej filmu
Tekst zajął III miejsce w konkursie działu Dir Cut
|
|
 |
KILKA SŁÓW TYTUŁEM WSTĘPU |
Wszyscy znamy cykl "Terminatorów" - historię wojny pomiędzy ludźmi i maszynami śledziliśmy z zapałem od pierwszego odcinka serii. Jednak nie wszyscy znamy historię o tym, jak James Cameron - twórca "elektronicznego zabójcy" - zaraz po hucznej imprezie wieńczącej prace nad filmem, obudził się nad ranem z potężnym bólem głowy i nieświadomie nabazgrał coś na kartce, którą przykleił do lodówki, po czym wrócił do zarzyganego przez Lance'a Henriksena łóżka i z powrotem zasnął. Pamiętacie jak Cameron wpadł na pomysł, by nakręcić film o "Terminatorze"? Podczas snu. Przypadek lub nie, ale także podczas snu po ostro zakrapianej imprezie wpadł na pomysł, by zmienić końcówkę swojego filmu. Wiecie czego dowiedział się następnego dnia, gdy zataczając się dotarł do kuchni i sięgnął do lodówki po "klina"? "Iść do matki. Odzyskać Liz. Uporządkować życie!" ...ekhm, nie ta karteczka. A więc - na TEJ karteczce widniał napis: "IDIOTO! ZMIEŃ KOŃCÓWKĘ! MAM WSPANIAŁY POMYSŁ NA DRUGĄ CZĘŚĆ FILMU, ALE MUSISZ ZMIENIĆ KOŃCÓWKĘ!". I od tego wszystko się zaczęło...
 |
CO ZMIENIONO W TEJ WERSJI |
James Cameron jeszcze tego samego dnia przełożył premierę filmu, zwołał na plan aktorów i ekipę filmowców: "Miałem sen...", rozpoczął swoją opowieść, a zebrani tylko przytakiwali głowami (poza Henriksenem: "Pieprz się, dlaczego mnie uśmierciłeś?!" - wszyscy Lance'a zignorowali). Do wieczora Cameron przerobił scenariusz: dopisał scenę z miażdżonym przez prasę T-800 i moment śmierci detektywa Vukovicha, a także wykreślił nakręconą już końcówkę. Z gotowym scenariuszem pobiegł na plan. Zdjęcia rozpoczęły się już następnego dnia.
Co takiego Cameron wykreślił ze scenariusza? Widzieliście reżyserską wersję "Blade Runnera"? Ridley Scott dodał do filmu jedną, krótką scenę, która zupełnie zmieniła sens całego filmu. Twórca "Terminatora" zrobił coś podobnego - zmienił końcówkę (no i uśmiercił Henriksena), przez co dziś oglądamy film, który znają wszyscy. Opowieść o maszynie, która przybywa z przyszłości, by zabić Sarę Connor, matkę nienarodzonego przywódcy w wojnie z "elektronicznymi zabójcami". O czym byłby "Terminator", gdyby Cameron nie miał kolejnego snu?
|
 | |
 |
|
Wszyscy znamy filmy M. Night Shyamalana, który lubi zaskakiwać zwrotami akcji niemal pod sam koniec filmu. Kto by przypuszczał, że "Szósty Zmysł" skończy się tak, jak się skończył? Kto przewidział jak skończy się "Osada"? Otóż podobnie było z Terminatorem - zabójcza maszyna miała okazać się "tym dobrym", Michael Biehn - złym. Jak to możliwe? Wszystkie odpowiedzi miały wstrząsnąć widzem pod koniec filmu, podczas kilku scen, które wyciął Cameron, a zastąpił tymi, które tak dobrze znamy.
T-800 nie ginie. Pozbawiony żywej tkanki endoszkielet
rozprawia się Reesem i dopada Sarę.
- Sara Connor... - mówi - To ja, ojciec twojego syna.
- Nie! To nie może być prawda!
- Reese nie jest tym, za kogo się podaje. To ulepszony prototyp ze stopu
mimetycznego - model T-1000. Zaraz nas znajdzie, musimy uciekać.
- Nie! Chwila! Zabijałeś wszystkie Sary Connor? Dlaczego nie zabijesz i mnie?!
- Zabijałem je, ponieważ nie mogłem Cię znaleźć. Byłem zdesperowany.
- Skąd wiedziałeś, że ja, to ja?
- Mam twoje zdjęcie. Ślicznie na nim wyglądasz.
- Na... naprawdę?
- Tak - przyznaje T-800 i całuje Sarę. Ona odwzajemnia pocałunek,
a Terminator wbija jej w brzuch grubą igłę.
- Co robisz?! Boli! - krzyczy
- Pierwszy raz zawsze boli - mówi Terminator - Teraz będziemy mieli syna.
I w tej samej chwili w kadrze pojawia się ciemna sylwetka, która celuje w maszynę z granatnika. Okazuje się, że to detektyw Vukovich (teraz wiemy dlaczego Cameron na początku go nie uśmiercił), który ocalały po masakrze na posterunku, postanowił pomścić swoich kolegów. - Hasta la vista... metalowy chudzielcu - wycedza przez zęby i jednym strzałem rozsadza na strzępy Terminatora. - Nieeeee! - krzyczy Sara i rzuca się na Henriksena, a ten przytula ją i uspokaja - Nie płacz dziecinko. Wszystko będzie dobrze.
|
 | |
 |
|
W tle dopalają się szczątki T-800, a Vukovich z Sarą (roztrzęsiona i rozpłakana Sarah przytula się do wyraźnie zatroskanego, choć dumnego z siebie detektywa) opuszczają fabrykę. Kolejne ujęcie to martwy Reese. Widzimy, jak rany na jego ciele zabliźniają się. T -"Reese"- 1000 wstaje, "odświeża się" i oddala w kierunku wschodzącego słońca. Ostatnie ujęcie filmu przypomina ostatnie ujęcie "Milczenia Owiec" - czarny charakter oddala się ulicą, na ekranie pojawiają się napisy. Widzowie są w szoku...
Tak mogła wyglądać końcówka "Terminatora". John Connor miał się okazać synem Sary i T-800 (przeprogramowanego i wyposażonego w nasienie przez samego Johna kilkanaście lat później), Reese - wysłanym przez wroga zabójcą, który miał za zadanie stworzyć hybrydę maszyny i człowieka (zapładniając Sarę, która miała mu urodzić przywódcę... w rebelii maszyn przeciwko ludziom), a detektyw Vukovich miał zostać tragicznym bohaterem ("zabiłem maszynę!!! ...ale tę dobrą... ech..."). Niestety, Cameron miał sen i zły pozostał złym, dobry - dobrym.
|
 | |
 |
|
 |
KRÓTKIE PODSUMOWANIE |
Dlatego warto pomyśleć o wydaniu pierwotnej wersji "Terminatora" na DVD. Nie zdziwiłbym się, gdyby James Cameron nie wpadł za jakiś czas na taki sam pomysł. Wszak głupio byłoby nie wykorzystać tak dramatycznej fabuły, przy której kolejne części sagi nabierają nagle zupełnie nowego znaczenia. Sarah spała z Reesem, ale zapłodnił ją też Terminator. Czy aby na pewno? Przecież przerwał mu Vukovich, który myślał, że maszyna chce zabić Sarę. Czyim naprawdę dzieckiem jest John Connor?
 |
KRÓTKIE INFO O FILMIE |
 |
|
Tytuł oryginalny: The Terminator
Tytuł polski: Terminator (Elektroniczny Morderca)
Rok produkcji: 1984, USA
Reżyseria: James Cameron
Scenariusz: James Cameron, Gale Anne Hurd
Montaż: Mark Goldblatt
Czas trwania wersji reżyserskiej i producenckiej: 108 min.
Wystąpili:
Arnold Schwarzenegger, Michael Biehn, Linda Hamilton, Paul Winfield, Lance Henriksen, Bess Motta
AUTOR OPISU: Krzysztof Dulny
[kontakt]
| |
 |