Realizacja "Kiedy długo patrzysz w otchłań, otchłań zacznie patrzeć na ciebie" - te słowa niemieckiego filozofa Friedricha Nietzsche, otwierają wersję reżyserską filmu. James Cameron planował to motto już do edycji kinowej w 1989 roku, lecz ubiegł go Martin Campbell, reżyser filmu "Criminal Law" (1988).
Zanim ruszyły kamery, wszyscy aktorzy stanowiący ekranową załogę stacji Deepcore, 6 sierpnia 1988 roku rozpoczęli dwutygodniowy, forsowny trening podwodny i stali się posiadaczami licencji na nurkowanie. Oprócz umiejętności właściwego poruszania się w wodzie, aktorzy musieli się nauczyć grać w kostiumach nurków a także współgrać z dwoma sondami podwodnymi, które w filmie nosiły nazwę Big Geek i Little Geek.
Porzucona budowla elektrowni atomowej w Gaffney, posiadała dwa zbiorniki, w których nakręcono niemal wszystkie sekwencje podwodne filmu. Pierwotnie planowano wykorzystać tylko mniejszy zbiornik B (rozmiar - 36/18/6 metrów, pojemność - 2,2 mln galonów, czyli 10 mln litrów), miejsce w którym miały znajdować się turbiny niedoszłej elektrowni.
Okazało się, że zbiornik B nie pomieści rzeczywistych wymiarów stacji Deepcore, głównego miejsca akcji. Cameron zdecydował się więc na olbrzymi, okrągły zbiornik A (12 metrów głębokości, pojemność - 7,5 mln galonów, czyli 34 mln litrów) w którym miał znajdować się główny reaktor. Zbiornik A, o betonowych ścianach grubości 2,5 metra, początkowo w ogóle nie był brany pod uwagę, gdyż od zarania kina, jeszcze nigdy nikomu nie wpadła do głowy tak olbrzymia i niezwykła lokalizacja.
Stację Deepcore trudno nazwać dekoracją, gdyż jej budowa była najprawdziwszym przedsięwzięciem inżynieryjno-przemysłowym. 40-tonowa budowla musiała być zbudowana "na serio", bez gipsowo-styropianowej prowizorki, gdyż niemal przez cały film, Deepcore miał być poddany ciśnieniu i ciężarowi wody, którą był zalany. Budowa była tak żmudna, że planowany termin rozpoczęcia zdjęć - 8 sierpnia 1988 - musiał zostać znacznie przesunięty.
To spowodowało roszady w planie zdjęciowym. Postanowiono rozpocząć zdjęcia w zbiorniku B, rozpoczynając od sekwencji wejścia ekipy ratunkowej na pokład zatopionego atomowego okrętu podwodnego USS Montana. To postawiło cały pion dekoratorski na nogi, gdyż pozostał tylko tydzień (zamiast planowanego miesiąca) na dokończenie i zatopienie dekoracji Montany w zbiorniku B.
Zdjęcia w Gaffney rozpoczęły się 15 sierpnia 1988, a zakończyły 14 grudnia 1988. W pierwszym nakręconym ujęciu, Mary Elizabeth Mastrantonio kierowała kapsułą Cab Three. Po pięciu dniach dekoracja Deepcore wciąż była daleka od ukończenia. Mimo to James Cameron 20 sierpnia zdecydował o rozpoczęciu zalewania zbiornika A, wodą z pobliskiego jeziora. Od tej pory budowniczy pracowali nie tylko pod pręgierzem czasowym, lecz także musieli kończyć każdy centymetr dekoracji, zanim przykryła go wciąż podnosząca się woda. Prace wykończeniowe przy Deepcore, trwały aż do całkowitego zalania dekoracji pięć dni później.
Pomimo że zdjęcia podwodne powstawały w głębokim na 12 metrów zbiorniku A, ciągłym problemem było światło słoneczne, wysoce niepożądane ze wzgl. na filmowe umieszczenie akcji w głębinach, do których światło słoneczne nie dociera. Najpierw rozwiązano ten problem brezentem, rozpiętym nad lustrem wody oraz miliardami maleńkich czarnych, plastikowych kulek, które unosząc się na powierzchni, zamknęły dostęp światła pod wodę. Lecz po huraganie, ktory przetoczył się nad Gaffney, niszcząc brezentową zasłonę, zdecydowano o przeniesieniu zdjęć na godziny nocne.
Odcięcie podwodnego planu od słonecznego światła, postawiło przed ekipą problem odpowiedniego oświetlenia stacji Deepcore. Wiązały się z tym następne ograniczenia, ponieważ plan podwodny, ze względu na dużo większą gęstość wody, znacznie trudniej oświetlić niż to, co zazwyczaj jest nad jej powierzchnią. Musiano także zadbać o drakońskie środki ostrożności, związane z zasilaniem reflektorów. Oczywiście, aby aktorów szlag pod wodą nie trafił, woda musiała być podgrzewana.
Reżyserzy, którzy jak James Cameron, przykładają zasadniczą wagę do strony wizualnej swoich filmów, obserwują powstające ujęcie na monitorze, wyświetlającym obraz z kamery. Cameron nawet pod wodą nie zrezygnował z takiej kontroli. Obraz wyświetlał dla niego specjalny monitor, umieszczony w ciśnieniowej, wodoodpornej tubie.
Charakterystyczne zachowania urządzeń, skonfrontowanych z technologią podwodnej cywilizacji, objawiające się zanikiem prądu i zatrzymaniem urządzeń pokładowych, zostały napisane w scenariuszu na podobieństwo relacji świadków identycznych wydarzeń na powierzchni ziemi z UFO. Do efektownego i wiarygodnego zalewania dekoracji wraz z aktorami, używano ogromnych kontenerów, wypełnionych wodą. Marynarz, który próbował gasić pożar na pokładzie USS Montana, to Mike Cameron, młodszy brat reżysera filmu. On także kilkadziesiąt minut później zagrał trupa tegoż marynarza, któremu z ust wychodzi krab, ku przerażeniu Jammera. Mike pojawił się też na krótką chwilę w scenie w samolocie w "Prawdziwych kłamstwach". Brat Jamesa Camerona jest także nurkiem i uzdolnionym inżynierem. On wymyślił kilka technicznych usprawnień dla osprzętu kamer podwodnych w "Otchłani", a także jako konstruktor specjalnych ciśnieniowych kamer podwodnych, miał swój udział w sukcesie "Titanica".
Drugi scenograf "Otchłani" (a także główny scenograf "Terminatora 2") Joseph Nemec, w przeszłości służył w marynarce wojennej na atomowym okręcie podwodnym właśnie. W "Otchłani" zagrał także niewielką rólkę sternika na USS Montana. Pierwsza, brutalna, choć zwięzła charakterystyka Lindsey Brigman, tuż po jej pojawieniu się na pokładzie Benthic Explorera, brzmiała "Queen Bitch of the Universe". Pisząc tę kwestię, wygłoszoną na ekranie przez komika Chrisa Elliota, James Cameron dość przejrzyście nawiązał do swego poprzedniego filmu "Obcy - decydujące starcie", gdzie tytuł ten doskonale pasował do Królowej Obcych.
W scenach rozgrywających się w sterówce Benthic Explorera, widać ekrany telewizyjne, ukazujące prace podwodne na pokładzie stacji Deepcore, dowodzonej przez Buda Brigmana (Ed Harris). Ponieważ ujęcia w dekoracji Benthic Explorera powstały, zanim nakręcono sekwencje na Deepcore, w sterówce widać tylko robocze ujęcia z miniaturą Deepcore, nakręcone kamerą video. W filmie jest wiele ujęć z ekranami telewizyjnymi, wyświetlającymi obraz video z kamer przemysłowych. Stałym problemem przy produkcji kinowej jest synchronizacja 25-klatkowego obrazu video z 24-klatkowym standardem filmowym. Zwykle zatrudnia się odpowiednią firmę (głównie potentata tych usług, czyli Video Image), która za pomocą swojej technologii niweluje braki synchronizacji. James Cameron postąpił inaczej. Polecił ustawić w kamerach video szybkość migawki na 144, co usunęło czarne, pływające pasy na ekranach video i rozwiązało problem braku synchronizacji klatkażu.
Występ w "Otchłani", to jedna z niewielu pierwszoplanowych ról Eda Harrisa, jednego z najwybitniejszych amerykańskich aktorów. Zazwyczaj reżyserzy obsadzają Harrisa w wyrazistych rolach drugoplanowych, z których aktor czyni niejednokrotnie perełki aktorskiego kunsztu, przyćmiewając gwiazdy w rolach głównych. Za te role Ed Harris otrzymuje także najczęściej nominacje do Oscara, którego jeszcze niestety nie otrzymał.
"Otchłań" to także trzecia z czterech ról, jakie w filmach Jamesa Camerona zagrał Michael Biehn. Tym razem dla odmiany, aktor wcielił się w jednoznacznie negatywną postać por. Hirama Coffeya, ogarniętego - niczym bohaterowie "Dr Strangelove" Kubricka - zimnowojenną paranoją. Biehn dla podkreślenia niezbyt miłego charakteru swej postaci, zapuścił wąsa, co było dość rzadkim widokiem w filmografii tego aktora.
Sonda Little Geek to nie filmowy gadżet, lecz prawdziwe i w pełni funkcjonalne urządzenie do prac podwodnych, wybudowane przez firmę Benthos Engineering z Massachusetts. Jego ruchem na planie sterował Mike Cameron.
Część wnętrz Deepcore wybudowano w halach zdjęciowych na suchym lądzie. Trzypiętrowe dekoracje miały 60 metrów długości, a nad nimi umieszczono zbiorniki wody, które błyskawicznie mogły zalać plan. Widoczny w oknach efekt "podwodny", uzyskano dzięki odpowiednio oświetlonemu dymowi. Dekorację basenu, z którego każdorazowo wyruszano pod wodę, wzniesiono na powierzchni zbiornika B.
Zdalna rozmowa Lindsay z Budem była nakręcona na żywo. Z tą różnicą, że aktorzy byli rejestrowani w dwóch różnych dekoracjach, połączonych kamerami, monitorami i kablami. W kilku ciasnych ujęciach, autor zdjęć Mikael Salomon wykorzystał dwuogniskowe obiektywy, by w jednym kadrze pokazać wyostrzonego Buda i wyraźny ekran z Lindsay.
Tytanowa obrączka ślubna Buda, zrobiła karierę po premierze filmu. Odpowiadając na nieoczekiwane zainteresowanie, co bardziej przedsiębiorczy jubilerzy, dołączyli do swojej oferty te dość nietypowe akcesoria weselne. Szczegóły na stronie www.titaniumengagement.com/abyss.html.
James Cameron słynie z tego, że każdy jego film zawiera jakiś superefektowny techniczny gadżet. W "Aliens" była nim ładowarka, w "Prawdziwych kłamstwach" - niezwykle efektownie użyty odrzutowiec Harrier. Jednym z najbardziej pamiętnych pomysłów z "Otchłani", była woda do oddychania. Wbrew pozorom (bo w końcu "Otchłań" to kino SF), płyn taki istnieje naprawdę, choć ludziom nie jest on podawany. Cameron wpadł na pomysł filmowego wykorzystania tego mało znanego patentu, po obejrzeniu programu dokumentalnego, opowiadającego o przeprowadzanych w latach 60-tych eksperymentach na szczurach, którym do oddychania podawano silnie nasycony tlenem roztwór soli. Także pewien nurek poddał się temu eksperymentowi, oddychając płucami, z których jedno było zalane tą miksturą.
Istota tego wynalazku zasadza się na idei, iż ciało potrzebuje tlenu do oddychania, lecz nieważnym jest, skąd ten tlen jest pobierany. Ponieważ woda zawiera mniej tlenu niż powietrze, ssaki nie moga pobierać go z wody, w przeciwieństwie do ryb, którym większa powierzchnia skrzeli na to pozwala. Rozwiązaniem mogłaby stać się woda, w której tlen miałby zdecydowanie większy udział niż zazwyczaj. Wynikiem eksperymentów była florkowęglowa emulsja, której użyto w filmie. Jedyną jej wadą jest to, że skutecznie wypłukuje ona naturalny śluz z płuc, co czyni je dużo bardziej podatnymi na infekcje. Nadmienić należy, że substancja ta jest kryształowo czysta, natomiast Cameronowi chodziło o wyraźne obrazowe zaznaczenie, że ta woda różni się od zwykłej. Dlatego została ona podbarwiona na różowo.
Poddanego eksperymentowi szczura, tak naprawdę zagrało aż pięć identycznych zwierząt, każde do kolejnego z pięciu ujęć. Dlaczego nie użyto jednego, skoro każde z nich potrafiło oddychać wodą? Przyczyna była prozaiczna - każdy ze szczurów po krótkim czasie przystosowywania się do odmiennego środowiska, za przeproszeniem posrał się ze strachu... A ponieważ fekalia źle wyglądają na ekranie oraz nie były przewidziane w scenariuszu, niezbędne okazało się zatrudnienie szczurzych dublerów. Beany, główny szczur filmu, pupil Hippy'ego zdechł kilka tygodni przed premierą filmu. Nie miało to jednak nic wspólnego z eksperymentami z wodą do oddychania.
Kapsuły Cab One i Cab Three, to w rzeczywistości jedno i to samo urządzenie, wypożyczone do zdjęć od kanadyjskiej firmy Can-Dive Services. W ujęciach wymagających na żywo pracy aktorów z tymi maszynami, prawdziwy operator kapsuły był ukryty powyżej za plecami aktora. Aby jedna kapsuła mogła wiarygodnie udawać dwie, musiano ją przemalowywać z barw czerwonej i białej w żółtą. W filmie zagrała także atrapa kapsuły, wykonana z włókna szklanego. To właśnie ten model chciał zmiażdżyć Hippy'ego w dramatycznej sekwencji ciągnięcia Deepcore po dnie oceanu.
"Otchłań" to film niezwykły na wielu płaszczyznach. Jedną z nich była - naturalna w filmie, mogłoby się wydawać - kwestia kostiumów. Ponieważ przez pół filmu aktorzy grali pod wodą w strojach nurków z pełnym osprzętem na plecach, pojęcie filmowego kostiumu nabrało nowego znaczenia. W "Otchłani" był to równocześnie sprzęt utrzymujący przy życiu i naprawdę funkcjonujący bez jakiegokolwiek filmowego fałszerstwa, których zresztą u Jamesa Camerona jest jak zwykle pod dostatkiem. Cały osprzęt do oddychania wykonała amerykańska firma Western Space and Marine. Aby zaoszczędzić czas zdjęciowy, zbudowano także podwodne stanowisko napełniania butli z powietrzem.
Nietypowego kształtu hełmy, doskonale zresztą prezentujące się na ekranie, zostały zaprojektowane i wykonane specjalnie do filmu. Standardowe hełmy się do tego nie nadawały, ponieważ zakrywały twarze aktorów. Mnóstwo pracy dostarczyły dźwiękowcom mikrofony, umieszczone w hełmach. Ponieważ dialogi podwodne nie były spostsynchronizowane, dźwiękowcom sporo pracy zajęło usunięcie syczących dźwięków regulatorów powietrza dostarczanego do hełmów, które brzmiały pomiędzy wypowiadanymi słowami.
Dla dźwiękowca, pracującego przy "normalnym" filmie, roboczy dźwięk sychronizacji obrazu i dźwięku powstaje przy użyciu tzw klapsa, rejestrowanego przez mikrofony na planie, na początku i na końcu każdego ujęcia. Podczas dialogowych zdjęć podwodnych w "Otchłani" napotkano dość zabawny problem, w postaci mikrofonów, które miały ten dźwięk klapsa zarejestrować. Znajdowały się one tylko w hełmach aktorów, więc aby było cokolwiek słychać, osoba odpowiedzialna za klapsa, musiała po prostu tłuc nim w hełmy aktorów.. :))
Dekoracje zatopionej USS Montany, pod kątem 45' umieszczono w mniejszym zbiorniku. Podczas realizacji napotkano problemy, związane z wodą, którą pompowano z pobliskiego jeziora. Aby wyeliminować z wody jakiekolwiek życie, potraktowano ją dużymi ilościami chloru. To z kolei zatrzymało proces zdjęciowy, ponieważ aktorom jaśniały od chloru włosy i blakły kostiumy nurków. Zaprowadzenie równowagi chemicznej w wodzie zajęło kilka dodatkowych dni. James Cameron słynie ze skłonności do poddawania aktorów ekstremalnym warunkom pracy. Absrtahując od samego w sobie uciążliwego grania pod wodą, nawet tak prozaiczne epizody jak trupy pod wodą, zostały zagrane przez aktorów i kaskaderów, choć technika charakteryzacji specjalnej rozwiązałaby sprawę pod postacią naturalnej wielkości manekinów. Dowodem na perfekcjonizm Camerona nawet w takiej błahej kwestii, jest scena przeszukania USS Montany, gdzie znaleziono martwą załogę. Oczywiście podczas realizacji za kadrem czekali nurkowie, gotowi w każdej chwili pośpieszyć aktorom z powietrzem.
Aktorzy mimo to bardzo dzielnie znosili warunki pracy. Nie tracąc dobrego humoru, wymyślili nawet powiedzonko "son of abyss", fonetycznie bardzo zbliżone do obelgi "son of a bitch". Wycięte z pierwotnej wersji kinowej serwisy informacyjne, traktujące o zaostrzaniu się sytuacji międzynarodowej, zawierały dokumentalne ujęcia m.in. z angielsko-argentyńskiej wojny o Falklandy w 1982 roku. Joe Farago, grający prezentera TV, w "Terminatorze" robił to samo - to on ogłaszał kolejne zabójstwa kobiet o nazwisku Connor. Jedna z kobiet, pokazanych w telewizyjnej sondzie ulicznej, to Polly Cross, wieloletnia współpracowniczka Gale Anne Hurd. Polly była widoczna także na jednym ze zdjęć policyjnych w "Terminatorze". Jej bohaterka miała pecha również nazywać się Sarah Connor...
Zbliżenie slajdu, ukazującego świetlisty ślad statku podwodnych istot, nakręcono dopiero podczas montażu filmu. Widoczna na zdjęciu smuga została pstryknięta w garażu Gale Anne Hurd, producentki filmu. Zaś w jej basenie nakręcono zapalanie flary, wmontowane w sekwencję schodzenia Buda w otchłań. Początek sekwencji ze wstęgą wodną rozpoczyna się ujęciem podwodnym z "kamery subiektywnej" podpływającej do basenu Deepcore. Pierwotnie kamera miała dotrzeć aż do basenu i się z niego wynurzyć, lecz okazało się to niemożliwe, ponieważ dekorację Deepcore wzniesiono w basenie A, natomiast dekorację wnętrza Deepcore w basenie B.
Kiedy po wizycie wstęgi, Coffey zostaje ośmieszony przed całą załogą Deepcore, wycina on na ręce krwawe pręgi, by bólem zagłuszyć chory umysł. Pierwotnie w scenariuszu miał on przypalać sobie nadgarstek zapalonym papierosem, lecz Cameron zmienił ten pomysł po zorientowaniu się, że na tego typu platformach obowiązuje zakaz palenia... Scena w środku włazu, bezskutecznie otwieranego przez Buda i Catfisha, nie powstała w basenach atomowych w Południowej Karolinie, lecz zrealizowano ją już po powrocie do hal filmowych Foxa w L.A.
W celu zabezpieczenia Eda Harrisa i Michaela Biehna od urazów mechanicznych, w scenie walki Coffeya i Buda część dekoracji została zastąpiona gumowymi replikami. Także rura, którą Bud uderza Coffeya była gumowa.
Decydująca część nawalanki pomiędzy Coffeyem i Budem, rozgrywa się przy zerwanej jarzeniówce, nerwowo błyskającej bohaterom i widzom po oczach. To stały element filmów Jamesa Camerona. Strzelanina w "Tech-Noir" z pierwszego "Terminatora" mieniła się kolorowymi światłami dyskoteki; walki marines i Ripley z obcymi, zawsze odbywały się przy niemal stroboskopowej grze świateł z luf, miotaczy i lamp; w "Terminatorze 2" ostrzeliwanie idącego korytarzem Cyberdyne tytułowego bohatera przez policję, nakręcone było w tym samym stylu; w "Prawdziwych kłamstwach" walka Harry'ego z ludźmi Aziza w toalecie, dzieje się przy niemalże przeniesionej żywcem z "Otchłani" dyndającej lampie; zaś desperacka ucieczka Jacka i Rose po gwałtownie zalewanym korytarzu Titanica, również rozgrywa się przy migającym świetle.
Pomimo że "Otchłań" to film w którym się (prawie) nie strzela z broni palnej, Cameron i tak znalazł moment, by wkleić swój kolejny znak firmowy - jedną białą klatkę, podnoszącą wizualne wrażenie uderzenia z broni. Lecz tym razem tą bronią był Młot, czyli pięść Catfisha na głowie Coffeya. Wrażenie, jakoby sonda Big Geek z bombą pod pokładem, sama chciała się zerwać z uwięzi, zostało wywołane przez niewidocznego w kadrze nurka, który przesuwał sondą w tę i z powrotem.
Wnętrze kapsuły Cab One, wykonano większe o 1/3 od oryginału, by kamera i aktorzy mieli się gdzie pomieścić. Dramatyczną scenę zalewania kapsuły wykonano w zbiorniku B, opuzczając jej atrapę na dźwigu wprost w wodę. Kilka ostatnich ujęć z przerażoną Lindsey, nakręcono w basenie wytwórni w Los Angeles.
Mary Elizabeth Mastrantonio i Ed Harris samodzielnie, bez jakiegokolwiek udziału dublerów, zagrali scenę podwodnego transportu martwej Lindsey na pokład Deepcore, nie używając osprzętu do oddychania. Oczywiście scenę tę rozbito na kilka ujęć, by w przerwie pomiędzy nimi, można było aktorom dostarczyć powietrze.
Długa, niezwykle dramatyczna i przejmująca scena rewitalizacji Lindsey, była jedną z najtrudniejszych scen aktorskich w "Otchłani". Aby uzyskać martwy wyraz twarzy aktorki, założono jej szkła kontaktowe, zasłaniające ewentualne, mimowolne drgania źrenic. Efekt pogłębił niebieski makijaż i celowe niedoświetlenie twarzy.
James Cameron planował symboliczne ujęcie z punktu widzenia umierającej Lindsey, ze stopniowo zacieśniającym się polem widzenia, powoli przechodzącym w charakterystyczny świetlisty tunel. Ostatecznie symbolikę odchodzenia z tego świata reprezentowało ujęcie z góry, z oświetlonym basenem.
Czas na drugie spotkanie z wodą do oddychania, czyli scenę przygotowania Buda do zejścia w głąb otchłani. Ed Harris musiał co prawda założyć szkła kontaktowe (co pokazano w filmie bardzo dokładnie), lecz James Cameron na szczęście nie kazał mu oddychać płynem. W zamian aktor naprawdę był zalewany podbarwioną wodą w hełmie. Warto zauważyć, że sam moment wypełniania się hełmu rozbito na kilka, naprzemiennie zmontowanych ze sobą planów. Dzięki temu Ed Harris mógł przerwać każde ujęcie w każdym momencie, kiedy tylko potrzebował powietrza. Wtedy hełm był opróżniany.
Aktor musiał także wstrzymywać oddech we wszystkich ujęciach wchodzenia do basenu, opadania i rozbrajania bomby, gdyż jego głębinowy kostium nurka, nie był wyposażony w układ do oddychania. Podawanie powietrza pomiędzy ujęciami, odbywało się przez odchylenie wizjera w hełmie. Nie zastosowano tutaj prostego triku z podwójnym szkłem w hełmie, pomiędzy którego taflami byłaby umieszczona woda, zaś aktor nie musiałby grać ze wstrzymanym oddechem przez ponad minutę na każde ujęcie. To nie film. To film Jamesa Camerona...
W oglądanym przez Buda zlepku newsów, przygotowanym mu przez obcych, widzimy telewizyjną wypowiedź sejsmologa. Zagrał go wybitny operator Michael Chapman, autor zdjęć do m.in. "Wściekłego byka" i "Taksówkarza".
Tom Isbell, który zagrał przerażongo reportera TV, stojącego w obliczu wielkiej fali, zagrał ponownie dziennikarza w filmie Camerona, tym razem robiącego materiał o zajęciu wieżowca w Miami przez terrorystów Aziza w "Prawdziwych kłamstwach".
Pulsująca, mroczna muzyka, którą słychać podczas prezentacji największych zbrodni ludzkości, nie pochodziła z sesji nagraniowej soundtracku Alana Silvestri. Był to utwór o wiele mówiącym tytule "The Walk to the Gas Chamber" Jacka Nitzsche, pochodzący ze ścieżki dźwiękowej filmu "Siódmy znak" z Demi Moore. Muzyka tego samego kompozytora, tym razem ze "Gwiezdnego przybysza" Johna Carpentera, rozbrzmiewała w trzecim zwiastunie "Otchłani".
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć miejsce, gdzie kręcono "Otchłań", może odwiedzić teren niedokończonej elektrowni atomowej w Gaffney, Południowa Karolina i prawdopodobnie nie zawiedzie się. Dekoracja stacji Deepcore podobno ciągle bowiem stoi w zbiorniku A, ponieważ 20th Century Fox nie opłacało się rozbierać kosztownej i tak solidnie zbudowanej scenografii. Jedynym tylko minusem takiej wycieczki będzie z pewnością zakaz robienia jakichkolwiek zdjęć lub rejestracji video z tego miejsca, stanowiącego własność wytwórni. W wersji reżyserskiej napisy końcowe otwiera dedykacja filmu ku pamięci kpt Pierce'a Olivera Kidda Brewera Jr. Zagrał on w "Otchłani" Finlera, jednego z załogantów Deepcore, którego Bud nie zdołał uratować podczas zalewania pokładów stacji. Kidd Brewer zmarł w 1990 roku, kilka miesięcy po premerze filmu.
Wśród napisów końcowych, spis obsady zamykają... dwa urządzenia mechaniczne, czyli dwie sondy Super Sea Rover (jako Big Geek) i Mini Rover Mk II (jako Little Geek), oba urządzenia firmy Benthos, Inc. Uwielbienie Jamesa Camerona dla mechanicznych gadżetów nie ma chyba umiaru... :))
Oprócz edycji kinowej i wersji reżyserskiej, James Cameron przygotował jeszcze jedną wersję filmu, trwającą tylko 118 minut. Nie zawiera ona w ogóle początkowej katastrofy USS Montana i rozpoczyna się lądowaniem śmigłowców na pokładzie Benthic Explorera. Zapytacie "coż to za dziwactwo?" Otóż taką "Otchłań" można oglądać tylko na pokładach samolotów, a cięcia zostały wymuszone przez przepis, zabraniający pokazywania pasażerom katastrof lokomocyjnych. Scena ze szczurem oddychającym wodą, była solą w oku brytyjskich cenzorów, którzy podburzeni przez naczelnego lekarza weterynarii Zjednoczonego Królestwa, nakazali wycięcie jej ze wszystkich telewizyjnych emisji. Stacji Channel 4 tylko podczas premiery udało się przemycić zakazany fragment, kolejne emisje nie zawierały już tej sceny. Zaś na pierwszym kasetowym wydaniu "Otchłani" w Wielkiej Brytanii, scena ze szczurem była mocno okrojona i po amatorsku przemontowana. |