Strona główna KMF


OBCY 3
Efekty specjalne

"Obcy 3" powstawał w przełomowym dla efektów wizualnych okresie. Właśnie kończyła się epoka optycznego łączenia obrazów, zaś małymi lecz pewnymi krokami nadchodziła era cyfrowych efektów wizualnych. "Pamięć absolutna" z 1990 roku, była po brzegi wypełniona tradycyjnymi efektami optycznymi, zaś "Ze śmiercią jej do twarzy" (1992), to już fantastyczny pokaz cyfrowych cudów ekranu. "Obcy 3", produkowany w latach 1990-1991, zawierał efekty wizualne, które w zdecydowanej większości miały swe korzenie w epoce "optycznej". Wszystkie efekty, autorstwa Boss Film Studios, dokonywały się dzięki fotograficznemu i fotochemicznemu nakładaniu żywych obrazów na siebie, wykorzystując tradycyjne techniki sterowania kamer motion control, zdjęć z udziałem miniatur, matte-painting, czy też niebieskiego ekranu.

Oprócz efektów optycznych, dużą rolę w kreacji ekranowego świata miała firma Amalgamated Dynamics Incorporated (w skrócie ADI :)). Jej szefowie, Tom Woodruff Jr i Alec Gillis, odpowiadali za wszystkie animatroniczne efekty specjalne z Obcym, oraz gumowe repliki ludzi.

Zaprezentowany w "Aliens" model statku Sulaco, pojawił się w maleńkim fragmencie na początku "Obcego 3", a także dwukrotnie w drugiej połowie filmu, jako statek ekipy "ratunkowej". Użyto ponownie tego samego modelu, zbudowanego przez Pata McClunga wg projektu Syda Meada. Problem pojawił się, kiedy David Fincher zechciał pokazać drugi bok statku, nigdy nie pokazany przez Jamesa Camerona. Ponieważ model był wybudowany tylko z jednej strony, jedynym wyjściem okazało sie przemalowanie napisu "Sulaco", jako lustrzanego odbicia i nakręcenie go jako odbicia w lustrze właśnie.

Model kapsuły ratunkowej EEV z Sulaco, miał długość jednego metra. Ujęcie oddzielenia go od statku macierzystego wykonano w miniaturowej dekoracji ściany statku, długości 3 metrów. Ruch kapsuły wykonano dzięki niewidocznemu ramieniu dźwigu, który ruszał modelem EEV. Ujęcie to nakręcono na tle niebieskiego ekranu, który następnie wypełniono widokiem rozgwieżdżonego kosmosu.

Dalszy ciąg tego ujęcia to widok planety Fiorina 161, z kapsułą, opadającą w jej kierunku. Jakkolwiek ujęcie to sprawia wrażenie jednego ciągłego, w rzeczywistości jego druga część została nakręcona oddzielnie. Łącznikiem był niezależnie nałożony widok gwiazd. Każdy z widoków Fioriny to statyczny obraz matte-painting, z modelem EEV, nakręconym osobno na niebieskim tle.

Ujęcie z dźwigiem, przenoszącym kapsułę ratunkową z Sulaco, składało się z optycznie połączonych dwóch zachodów Słońca, domalowanego naziemnego tła, modeli dźwigu i kapsuły sfotografowanych na niebieskim tle, miniaturowego pierwszego planu oraz targanych wiatrem śmieci i innych drobin, również nakręconych jako osobne elementy.

Firma Boss Film Studios nazywała się kiedyś Entertainment Effects Group i to ona wykonała efekty wizualne do "Łowcy androidów" Ridleya Scotta (1982). W "Obcym 3" jest niewielkie nawiązanie do tego arcydzieła. W omawianym wyżej ujęciu z dźwigiem, na dalekim horyzoncie widać maleńkie budowle o charakterystycznym, trapezoidalnym kształcie. To budynki Korporacji Tyrrella, domalowane do tego obrazu matte-painting przez Paula Lasaine - grafika, który pracował przy obu filmach.

Tom Woodruff Jr i Alec Gillis stworzyli kompletną replikę Newt do sceny sekcji zwłok, która zagrała naprzemiennie z krótkimi ujęciami twarzy prawdziwej dziewczynki Danielle Edmond. Bardzo przydatne okazały się gipsowe formy ciała Carrie Henn i jej dublerki, wykonane do "Obcych - decydującego starcia". Tam - przypomnijmy - posłużyły one do kreacji manekina, który zastępował w niektórych ujęciach Newt na rękach Ripley. Przy "Obcym 3" Woodruff i Gillis na tej podstawie wykonali manekina, który posiadał bardzo dokładnie odtworzone narządy wewnętrzne. Niestety, tylko jedno króciutkie ujęcie otwartej klatki piersiowej dziewczynki, musiało zadowolić magików z Amalgamated Dynamics.

Dwa płonące kominy hutniczych pieców, były miniaturą długości 12 metrów. W postprodukcji do tych ujęć optycznie dodano poruszane wiatrem drobiny. Ogień zrealizowano dzięki silnie oświetlonemu od spodu dymowi, wyrzucanemu z dmuchaw pod dużym ciśnieniem.

Ponieważ reżyserem filmu nie był wszystkowiedzący, samodzielny i wszechwładny James Cameron :)), twórcy ponownie zwrócili się do H.R. Gigera, z prośbą o zaprojektowanie Obcego w kilku stadiach rozwoju. Giger tym razem nie pojechał do Londynu (jak uczynił to podczas prac przy pierwszym "Obcym"), lecz faksował projekty plastyczne ze swej pracowni w Genewie. Dodatkowo zasilił go rzeźbiarz Cornelius de Fries, który pod okiem mistrza wykonywał modele, służące za wzór do kreacji animatronicznych modeli, jak i kostiumu Obcego dla Toma Woodruffa Jr.

Ponieważ żywicielem jedynego w filmie Obcego był pies (w wersji reżyserskiej wół), Giger tym razem otrzymał zadanie zaprojektowania Aliena, poruszającego się na wszystkich czterech kończynach, z oczywistymi analogiami do zwierząt drapieżnych. Szwajcarski mistrz pracę przy filmie wykorzystał także do poprawienia i ulepszenia własnych pomysłów, które w filmie Scotta nie były zadowalająco zrealizowane, lub tym razem - ze względu na odmienny sposób poruszania - nie były potrzebne. Tak stało się z wypustkami na plecach Obcego. Giger je usunął z projektu, ponieważ podczas chodzenia na czterech łapach, długi tył głowy nie miałby się gdzie podziać. Dodano również długie, ostre szpony pomiędzy palcami. Przywrócono gładką powierzchnię głowy, odrzuconą przez Jamesa Camerona w poprzednim filmie. Wydłużono klatkę piersiową, tylne łapy, oraz zmodyfikowano wygląd morderczego, uzbrojonego języka. Istotnym bonusem, dodającym Obcemu więcej erotycznej elegancji i intensywności, było wstawienie... warg na paszczy.

Także twarzołap nie był powieleniem projektu z 1979 roku. Z uwagi, że miał on tym razem umieścić w Ripley embrion Królowej, czarny super-facehugger był większy, masywniejszy, bardziej kościsty i posiadał błony pomiędzy odnóżami. Model ten jest widoczny wyłącznie w rozszerzonej wersji filmu.

H.R. Giger wykonał jeszcze mnóstwo projektów i modyfikacji w wyglądzie Obcego, lecz wielu z nich ekipa nie była w stanie wykorzystać. Wszystko dzięki bałaganowi na planie, wywołanemu brakiem scenariusza, zmieniającymi się koncepcjami i rotacją ludzi na stanowisku reżysera. Giger był zaangażowany w produkcję filmu właściwie tylko przez miesiąc, zanim ruszyły kamery. Potem już nie było nawet czasu, by zadawać Gigerowi jakiekolwiek pytania, co poważnie ochłodziło stosunki pomiędzy artystą i wytwórnią.

Do analogicznych scen narodzin Obcego z obu wersji filmu, wykonano mechanicznie i manualnie poruszane kopie psa i wołu. Sztuczny żołądek wołu był wyposażony w sprężynujące mechanizmy, odpowiedzialne za jego otwarcie, oraz armatki, wyrzucające dzięki sprężonemu powietrzu sztuczną krew. Sam Obcy nie był chestbursterem, lecz dość nietypową miniaturką dorosłego osobnika. Do ujęć narodzin, wykorzystano umieszczony na pręcie model nieruchomy, który oblepiono odpadkami z rzeźni (pomysły z filmu Scotta, jak widać nadal zdają egzamin) i w odpowiednim momencie wypychano zza animatronicznej kopii wołu.

Nowo narodzony Obcy w wersji reżyserskiej miał być pokazany, jak opuszcza miejsce swych narodzin o własnych siłach. Aby pokazać biegającą miniaturkę Aliena, pierwotnie nałożono głowę i kostium Obcego na pieska rasy chart. Próby przed kamerą wypadły jednak żenująco, więc ostatecznie małego Obcego zagrała marionetka, poruszana drutami na tle niebieskiego ekranu.

Do sceny śmierci więźnia, który został poszatkowany przez ogromny wirnik, zbudowano takowe urządzenie, które obracało 180-cm ostrza z prędkością ponad 2 obrotów na minutę. Sam moment śmierci nakręcono z uproszczonym manekinem, wypełnionym sztuczną krwią. Widok za okratowanym oknem dyrektora Andrewsa, nie ukazywał rzeczywistej dekoracji, lecz jej malowidło.

Jedyną postacią, która oprócz Ripley przedostała się jako tako "żywa" do trzeciej części, był android Bishop, a raczej jego resztki. Do realizacji wszystkich scen z jego udziałem, wykonano trzy modele. Pierwszy, bez mechanizmów w środku, zagrał w ujęciach na wysypisku śmieci. Drugi, zaopatrzony już w mechaniczne zaplecze, ostatecznie zagrał tylko w kilku kontrplanach, ukazujących Ripley, mówiącą do Bishopa. Głowę zbudowano na podstawie odlewu głowy aktora, pozostałego po produkcji "Aliens"

Trzeci, najbardziej zaawansowany technicznie model, wykonano dopiero po zakończeniu zdjęć w Londynie i właśnie z nim w L.A. nakręcono ponownie wszystkie ujęcia "dialogowe" Bishopa. Powodem tej decyzji były niewystarczające możliwości artykulacyjne modelu londyńskiego. Trudność powiększał fakt, że model ten musiał być niezwykle dokładnie zbudowany i sterowany, gdyż zagrał on w bardzo bliskich planach. Aby dochować niezwykłej wiarygodności sposobu poruszania się twarzy Lance'a Henrkisena, mechanizmy ruchu ust i oczu, połączono z jednym z pierwszych i najstarszych urządzeń typu motion control. Tym razem wykorzystano go nie do prowadzenia kamery, lecz do zapamiętania ruchów 25 serwomechanizmów, odpowiadających za mimikę.

Dorosłego Obcego zagrał Tom Woodruff Jr. Wspólnie z Alekiem Gillisem, obaj pracowali już u boku Stana Winstona przy "Aliens", a także wykonali efekty animatroniczne w "Alien. Resurrection". W najbardziej karkołomnych scenach, Woodruffa zastępował kaskader.

Proces budowy kostiumu Obcego, rozpoczęto tradycyjnie od zdjęcia formy z ciała Toma Woodruffa. Na jej podstawie wykonano z włókna szklanego replikę jego ciała, na której rozpoczęto rzeźbienie kostiumu. Z takiego modelu ponownie zdjęto formę, która posłużyła do odlania w niej gumowej, ostatecznej wersji kostiumu.

Kostium składał się z kilku oddzielnie ubieranych części. Stopy, ogon, łapy i głowa, były oddzielnymi elementami, które musiały być przyklejane do głównej części kostiumu, zakrywającego tułów. Klej z kolei był maskowany nakładanym miejscowo lateksem. Aby Tom Woodruff mógł oddychać i cokolwiek widzieć w czasie zamknięcia w kostiumie, na wysokości szyi wywiercono po dwa otworki dla oczu i nosa. Dlaczego akurat tam? Ponieważ głowa Toma była dokładnie na wysokości szyi Obcego, a głowa Aliena zawierała mechanizmy. Aby nie dochodziło do usterek, wynikających z częstego zakładania i zdejmowania kostiumu Obcego, zdarzało się, że Tom Woodruff przebywał w tym nietypowym wdzianku po 7-8 godzin. Rekordem było 13 godzin.

W zależności od rodzaju sceny, używano kilku typów głów. Pierwsza była lekka i giętka i nie zawierała żadnych mechanizmów. Używał Tom lub jego kaskader w scenach akcji. Drugi typ był wyposażony w proste mechanizmy, sterujące pracą paszczy (zarówno kablowo, jak i radiowo). Korzystano także z wysoce zaawansowanych mechanizmów paszczowych, zamkniętych w trzecim typie głów. Używano ich do zbliżeń, przedstawiających ataki Obcego.

Oprócz żywych zdjęć Obcego, wspomaganych efektami animatronicznymi na modelach, niezbędnym okazało się wykreowanie Obcego w obrazach, jakich jeszcze nie było. Prawdziwym wyzwaniem było pokazanie Aliena poruszającego się bardzo szybko na czterech łapach, w dodatku chodzącego po ścianach i sufitach. To mogła stworzyć (wtedy) jedynie technika optycznych efektów wizualnych, dzięki fachowcom z Boss Film Studios, pod wodzą Richarda Edlunda.

Już na dzień dobry zdecydowano o nieużywaniu techniki animacji poklatkowej (co kilkanaście miesięcy później rozważał jeszcze Steven Spielberg, planujący "Park jurajski"). Biegającego Obcego pokazano dzięki marionetce Aliena w skali 1/3, animowanej przez lalkarzy na drutach, na tle niebieskiego ekranu. Druty były następnie optycznie wymazywane klatka po klatce. Technikę tę zastosowano do ok. 40 ujęć z biegającym Obcym.

Najważniejszym problemem była synchronizacja macierzystych ujęć aktorskich, z miniaturowymi nakładkami blue-screenowymi. Kamerę na planie wyposażono w unikalną, wymyśloną tylko na potrzeby "Obcego 3", odmianę systemu motion control, rejestrującą każdy ruch kamery na planie. Zapisane w komputerze dane, odtwarzano w standardowym urządzeniu motion control, zamontowanym na stanowisku do ujęć efektowych. Z uwagi na zmianę skali do 1/3, niektóre elementy planu oraz aspekty ruchu efektowej kamery, także musiały być zmodyfikowane do 1/3. Wynaleziono także system, pozwalający na dopasowanie do 24 klatek na sekundę ujęć, które były pierwotnie rejestrowane z większą lub mniejszą prędkością przesuwu taśmy w kamerze.

Pomimo zastosowania całej gamy trików optycznych, w "Obcym 3" znalazły się ujęcia, w których dokonano cyfrowych manipulacji. Pierwszym było cyfrowe połączenie kilku elementów w jedną całość w ujęciu uderzenia kapsuły EEV o lustro wody na Fiorinie 161 z początku filmu. Wszystkie cienie, rzucane przez Obcego były cyfrowe. W komputerze animowano także pęknięcia na głowie Obcego w końcówce filmu.

W wielu scenach łączono miniaturowy model Obcego z rzeczywistym modelem animatronicznym. Tak było we flagowej scenie filmu, gdy Obcy po zabiciu Clemensa, podchodzi do Ripley, lecz jej nie zabija. W ujęciu podchodzenia, wykorzystano miniaturę, nałożoną optycznie na prawdziwy obraz. W zbliżeniu wykorzystano już animatroniczny model głowy.

Ujęcie, przedstawiające Ripley i Dillona, chowającymi się przed niespodziewanie pojawiającą się ścianą ognia, również zrealizowano dzięki efektom specjalnym. Ponieważ nierealnym było narażenie aktorów na bliską obecność ognia, nakręcono tę scenę "na zimno", zaś ogień wykreowano w miniaturowym korytarzu, nakręconym dokładnie tak samo, jak prawdziwą dekorację. W postprodukcji optycznie połączono oba plany.

Widoczny na monitorze podczas sceny prześwietlenia, obraz organów wewnętrznych Ripley, powstał z czterech nałożonych na siebie optycznie warstw obrazu. Każda warstwa była oddzielnym modelem, zbudowanym przez efekciarzy z Amalgamated Dynamics. Pierwszy element stanowiła replika z zewnątrz klatki piersiowej Ripley, druga - kości klatki piersiowej, trzecia - warstwy mięśni, zaś czwartym elementem tej składanki były narządy wewnętrzne (jelita, żołądek, płuca, serce, itd), wśród których umieszczono animatroniczny model embrionu Królowej Obcych. Po nakręceniu (techniką motion control) i połączeniu tych obrazów, firma Video Image zredukowała paletę kolorów do bladego błękitu i dodała efekt cyfrowych szumów.




POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.09.23