Ewolucja scenariusza Pierwotna koncepcja Vincenta Warda (pisana wspólnie z Johnem Fasano), zakładała umieszczenie akcji "Obcego 3", we wnętrzu sferycznej konstrukcji o średnicy 5 km. Jej mieszkańcami mieli być odrzuceni poza nawias ziemskiego społeczeństwa ludzie, którzy w tym odosobnionym miejscu założyli coś na kształ klasztornej społeczności mnichów, wierzących, że ich świat to Ziemia cofnięta w rozwoju. Sama planetka, nazwana Arceon, zawierała co prawda zaawansowaną technologię, umożliwiającą fizyczne istnienie takiej konstrukcji, lecz większa część wnętrza składała się z drewna, dzięki któremu dryfujący obiekt kosmiczny nabrał charakteru niemalże średniowiecznej katedry. Zaś zupełnie nieprawdopodobnym fizycznie pomysłem była cieniutka, kilkumetrowa warstwa atmosfery, okalająca ten świat.
Tam też - na zewnętrznej powłoce planety, miała rozpoczynać się akcja filmu. Kapsuła z Sulaco uderza o wody jeziora na powierzchni. Zniszczenia w kapsule są dość znaczne. Wszędzie krew, rozbite hibernatory, ani śladu po Newt. Mnisi zabierają ocalałą Ripley pod powierzchnię. Surowa społeczność pod zamordystycznymi rządami biskupa rozpoczyna przesłuchiwania Ripley, której jedynym sojusznikiem jest jeden z michów, John.
Vincent Ward niemal humorystycznie rozwiązał kwestię Obcego. Otóż wydostał się on w dorosłej postaci z kapsuły do wód jeziora, a stamtąd do kanalizacji. Nagłe zniknięcia mnichów dokonują się... w klasztornym sraczu, skąd Obcy atakuje swoje ofiary (pewnie łapiąc bezbronnych, bo wypróżniających się właśnie braciszków za dupska...).
Będąc przekonanymi, że mają do czynienia z diabłem wcielonym, mnisi całą winą obarczają Ripley, która jako kobieta, jest wg nich źródłem grzechu wszelakiego. Niestety wtrącenie jej do najgłębszego lochu nie powoduje bynajmniej zmniejszenia liczby ofiar "diabła". Ripley zaczyna chorować, co jest wynikiem złożenia jaja w jej ciele przez Obcego. Ten wątek przedostał się do gotowego filmu. Także dalszy ciąg po kilku modyfikacjach, znalazł się w filmie. Mianowicie mnisi zabierają się za unieszkodliwienie Obcego. Ze względu na brak broni palnej, używają do tego celu ognia, który wymyka się spod kontroli i trawi szerokie połacie drewnianego wnętrza planety. Obecna w filmie huta stali, byla w pomyśle Warda hutą szkła, w której wykonywano lustra, potrzebne mnichom do przenoszenia światła słonecznego z powierzchni planety do jej wnętrza. Właśnie piec hutniczy daje mnichom szansę na zabicie Obcego. Najpierw należy go jednak zwabić w pułapkę, odcinając sukcesywnie wszelkie drogi ucieczki. Podobnie jak w filmie, Obcy wyskakuje ze szklanej surówki i dopiero woda zabija drapieżnika.
Końcówka również była niemal identyczna - Ripley dokonująca samobójstwa w ogniu. Producenci, chcąc zostawić sobie furtkę do kolejnych części, poprosili Warda o alternatywne zakończenie, w którym Ripley przeżywa. Nowozelandczyk wymyślił więc coś w rodzaju operacji, dokonanej na Ripley przez mnicha Johna (przekonanego zresztą, że to egzorcyzmy). Obcy który miał zostać wyjęty z piersi Ripley, zagnieździł się w mnichu, co koniec końców doprowadziło do tej samej konkluzji, lecz tym razem z mnichem, rzucającym się w ogień. Obie wersje przedstawiono do wyboru Sigourney Weaver. Aktorka zdecydowanie wybrała wariant, w którym jej bohaterka umiera, ponieważ nie chciała grać w kolejnych częściach. I tylko pod tym warunkiem zgodziła się zagrać w "Obcym 3". David Giler i Walter Hill, zanim przystąpili do pisania scenariusza wg tego pomysłu, dokonali w nim szeregu modyfikacji. Jako pierwsza pod nóż poszła koncepcja drewnianej planety. Jej pochodzenie, charakter i czysto fizyczne istnienie bylo tak problematyczne, enigmatyczne a nawet absurdalne, że odrzucono w diabły ten szczegół z pomysłu Vincetna Warda. Dokoptowany do ekipy reżyser David Fincher, również zdecydowanie był przeciwny koncepcji drewnianej planety, optując za akcją dziejącą się na normalnej planecie, tyle że przypominającej ogromną fabrykę. To, w połączeniu ze wczesnym pomysłem kosmicznego więzienia, autorstwa Carrolla, Gilera, Hilla i Twohy'ego, przekuło się w ostateczną wizję miejsca akcji planowanego filmu. David Fincher rozwinął także ideę Warda, mówiącą o łysych mieszkańcach planety, dodając do tego pomysł na kody kreskowe, umieszczone na potylicy każdego ze skazańców. |