Strona główna KMF


OBCY - ÓSMY PASAŻER NOSTROMO
Realizacja


Ridley Scott rozpoczął pracę nad "Obcym" od własnoręcznego wykonania storyboardów do każdego przewidywanego ujęcia filmu. Gdy pokazał je szefom Foxa, ci natychmiastowo podwoili budżet filmu, pierwotnie planowany na 4,2 mln $. Wg reżysera, film miał być połączeniem "2001 : Odysei Kosmicznej" z "Teksańską masakrą piłą mechaniczną".

Nietypowo pojawiający się litera po literze tytuł filmu, pierwotnie miał składać się z quasi-piktogramów przypominających kości, wyłaniających się ze snopu światła. Liternictwo nabrało ostatecznego kształtu po zaprojektowaniu plakatów do filmu. Z tego powodu czołówka była ostatnią rzeczą, jaką nakręcono do "Obcego". Jej autorem był weteran Saul Bass, wsławiony niesamowitymi czołówkami do najlepszych filmów sir Alfreda Hitchcocka.

Wg wczesnych projektów O'Bannona, statkiem kosmicznym ludzi miał być mały statek handlowy Snark. Później Giler i Hill przemianowali go na Leviathana. Zanim 5 lipca 1978 przystąpiono do zdjęć na terenie hal zdjęciowych Shepperton Studios pod Londynem, Ridley Scott dokonał scenariuszowej zmiany nazwy statku, z Leviathana na Nostromo. Źródła tego przemianowania należy szukać w twórczości literackiej Josepha Conrada (czyli naszego Józefa Konrada Korzeniowskiego - obok Wierzbowskiego z "Aliens", to chyba jedyny polski akcent w serii o Obcym), którego prozę Scott zekranizował przy okazji swego debiutu "The Duellists". Zasługą Scotta jest także zmiana charakteru Nostromo z pojedyńczego statku w niemal dodatek do olbrzymiej kosmicznej rafinerii. Poniżej kilka wcześniejszych projektów Nostromo, autorstwa Chrisa Fossa i Rona Cobba.

Ponieważ prace nad scenografią były prowadzone przez aż czterech konceptualistów (Ron Cobb, Chris Foss, Moebius, H.R. Giger), główny scenograf filmu Michael Seymour, miał za zadanie wyłącznie koordynację całości i wybranie najlepszych wariantów plastycznych, jako odnośnika do budowy dekoracji. Pierwotnie Seymour rozważał budowę całego, trzypiętrowego wnętrza Nostromo, jako jednej, pełnej dekoracji. Rozwiązanie to stanowiłoby jednak zbyt duże utrudnienie dla ekipy zdjęciowej. Ostatecznie każdy z trzech poziomów statku wzniesiono osobno, co nawet w takiej formie dało aktorom poczucie przebywania na prawdziwym statku kosmicznym, a nie w kilku zastawkach na krzyż. Dobudowanie sufitów do każdej dekoracji tylko podniosło poczucie autentyzmu i klaustrofobicznej ciasnoty.

Rozwiazanie to stanowiło wyzwanie dla autora zdjęć Dereka Vanlinta i jego ekipy oświetleniowej. Ciasne i ograniczone nawet od góry dekoracje, uniemożliwiły w wielu ujęciach ustawienie lamp tradycyjnie nad lub obok dekoracji. Vanlint rozmieścił źródła światła, jako elementy dekoracji, oraz posługiwał się światłem, ustawionym np za kratowymi elementami scenografii. Asystentem Vanlinta był Adrian Biddle, który siedem lat później zadebiutował jako główny autor zdjęć do "Aliens" Jamesa Camerona.

Komora hibernacyjna Nostromo została zbudowana na planie koła, którego "szprychy" stanowiły hibernatory dla poszczególnych członków załogi. Pierwotny projekt Rona Cobba wyglądał nieco inaczej.

Wśród gadżetów, używanych przez filmowych bohaterów, na planie przewinęła się puszka piwa, na której widnieje nazwa "Weyland-Yutani". Taką nazwę nosi złowroga i enigmatyczna "Firma", której własnością jest Nostromo. Detektor ruchu, dzięki któremu załoga chciała znaleźć Obcego, ma na jednej ze ścianek charakterystyczny, karbowany element. To zwykła foremka do lodu.

Cobb wymyślił także dwa pojazdy, spoczywające w halach garażowych pokładu C. Pierwszy był nader interesującym połączeniem dwuosobowego helikoptera z odrzutowcem pionowego startu. Druga maszyna to przegubowy pojazd gąsienicowy. Projekty te zrealizowano, lecz nie doczekały się one przełożenia na dramaturgiczny konkret.

Ridley Scott bardzo dokładnie określił każdego członka załogi. W swoim perfekcjoniźmie posunął się nawet do napisania kompletnej, fikcyjnej biografii każdego załoganta Nostromo. Wszyscy aktorzy przed wejściem na plan wiedzieli, gdzie ich bohater się urodził, kim byli jego rodzice, jak został pilotem i ile miał przelatanych godzin w przestrzeni kosmicznej. Scott planował także nieco szerszą charakterystykę Dallasa i Lambert. Reżyser chciał ukazać bliższy związek pomiędzy tymi dwoma postaciami, lecz w bardzo nietypowy sposób. Mianowicie kapitan Dallas miał być gejem a Lambert lesbijką... :).

Pierwszy projekt mostka na Nostromo, przypominał raczej szerokie wnętrza z filmów o kapitanie Kirku (albo z "Żołnierzy kosmosu"). Scott odrzucił to rozwiązanie na rzecz bardziej mrocznej i klaustrofobicznie zagraconej sterówki. Industrialne wręcz przeładowanie mostka urządzeniami technicznymi wykonano w ten sposób, że nagromadzono na planie różnorakie elementy, wymontowane z samolotów, samochodów i urządzeń RTV. Całość okraszono kilometrami kabli i rurek, a następnie wszystko ujednolicono za pomocą farby. Dodatkowo dekorację mostka wyposażono w 40 monitorów telewizyjnych. Wszystkie działały.

Hermetyczne skafandry załogi zwieńczały hełmy, wyposażone w urządzenia do wydmuchiwania pary, co miało sugerować aparaturę do oddychania. Lecz tak naprawdę kostiumy te nie posiadały jakiejkolwiek klimatyzacji. Podtruwani własnym wydychanym dwutlenkiem węgla aktorzy, musieli po każdym ujęciu je zdejmować, ociekając potem.

Planeta obcych, to w scenariuszu zaledwie planetoida o średnicy 1200 km i ciążeniu, równemu 86% ziemskiej grawitacji. W skrypcie miejsce to nosiło nazwę Acheron. W filmie nazwa ta nie pada (pewnie aby przydać tajemniczości planecie, o której nikt nic nie wie), a w kontynuacjach "Obcego" funkcjonuje wymyślony przez Jamesa Camerona symbol LV-426.

Projektant i współwykonawca postaci Obcego, H.R. Giger, został także zaangażowany w prace scenograficzne, dotyczące wyglądu obcego statku, jak i całego krajobrazu planety. Plenery Acherona zostały zbudowane zarówno w miniaturze, jak i w pełnej skali w Shepperton Studios. Giger, jak przystało na niekonwencjonalnego artystę, rozpoczął projekt dekoracji od prośby o... zwierzęce kości. Z nich zbudował miniaturowy model, na podstawie którego ekipa dekoratorów wzniosła odpowiedni plan.

Dekoracje zbudowano z drewnianych rusztowań, obciągniętych siatką, którą następnie przykryto gipsem sztukatorskim. Taką formę pobrużdżono za pomocą szpachelek murarskich i pomalowano.

Brudne obrazy obcego statku z perspektywy kamer ekipy zwiadowczej, Ridley Scott nakręcił osobiście przy pomocy prymitywnej kamery video 8 mm. Reżyser obawiał się, że miniaturowy plener obcej planety nie będzie wiarygodny w Panavision, więc postanowił go zamaskować wysoce niedoskonałym obrazem video. Tak nakręcony materiał wyświetlono poprzez projektor, co z kolei zarejestrowała dopiero właściwa kamera filmowa.

Pierwszy projekt wnętrza wraku, autorstwa Chrisa Fossa był dość konwencjonalny. Dopiero projekt Gigera został wdrożony do produkcji. Wielka dekoracja hali, na środku której spoczywa skamielina obcego pilota, została zbudowana na stalowym szkielecie, zapewniającym sztywność konstrukcji. Dekoracje wzniesiono ponownie z drewnianych rusztowań, obciągniętych siatką, przykrytą gipsem sztukatorskim. Pilota i tylną część jego fotela wykonano z gliny, a resztę ze styropianu i plastiku.

Aby wzmocnić efekt ogromu tej dekoracji, w szerokich planach aktorów zastąpiły dzieci w kosmicznych skafandrach. W bliższych ujęciach zagrali właściwi aktorzy.

Ściana, wzdłuż której Kane schodzi do gniazda pełnego jaj, była tą samą dekoracją, która wznosiła się wokół skamieliny pilota. W tych ujęciach Johna Hurta zastępował kaskader.

Gdy Kane znajduje jaja obcych, unosi się nad nimi świetlista mgiełka. Efekt ten przy pomocy lasera wykonał Anton Furst, który po latach zaprojektował oscarową scenografię do "Batmana" Tima Burtona (1989). Aby promień lasera był widoczny, plan musiał zostać zasnuty dymem.

Jeśli przyjrzeć się uważnie, krople z jaj obcych lecą do góry, zamiast w dół. Jaja do kilku ujęć były oczywiście przymocowane do góry nogami.

Do aktorskiej realizacji najsłynnejszej sekwencji filmu, wyjścia Obcego z klatki piersiowej Kane'a, Ridley Scott podszedł bardzo niekonwencjonalnie. Po zagraniu sceny, w której Kane rzuca się na stole, przytrzymywany przez pozostałych członków załogi, wszyscy oprócz ekipy technicznej i Johna Hurta opuścili plan na kilka godzin. Aktorzy wiedzieli tylko tyle, że coś wyjdzie z wnętrza Kane'a (choć Cartwright i Weaver na krótko odwiedziły pracownię modelarską, gdzie przez chwilę pokazano im model chestburstera). Aktorom zabroniono przebywania na planie, aż do samego momentu włączenia kamer. Gdy wrócili, zobaczyli Johna Hurta leżącego na stole z przyczepionym sztucznym tułowiem, oraz resztę ekipy w płaszczach przeciwdeszczowych. Ridley Scott za pomocą trzech pracujących równolegle kamer, osiagnął efekt zdumiewającego autentyzmu, ponieważ została zatarta granica pomiędzy grą aktorów a ich prawdziwym przerażeniem. Szerzej o technicznych szczegółach realizacji tej sekwencji, w sekcji EFEKTY SPECJALNE.

Dan O'Bannon podczas pisania scenariusza "Obcego", stanął przed poważnym problemem pt "co zrobić, żeby Obcy wydawał się być niepokonany". Rozwiązanie podsunął mu autor projektów scenograficznych Ron Cobb, który wymyślił kwas zamiast krwi. To rozwiązanie uniemożliwiło zabicie Obcego w bezpośredniej walce, która groziła przeżarciem całego pokładu i rozhermetyzowaniem Nostromo.

Ogromna hala w której Obcy zabił Bretta, w swej środkowej części zawierała elementy stopy podwozia, która zagrała w scenie lądowania Nostromo na planecie. Był to faktycznie ten sam element dekoracji, lecz aby nie przenosić go w inne miejsce, całą scenografię hali po prostu zbudowano wokół niego.

Podczas realizacji ten sceny, odtwórca roli Obcego, nigeryjski student Bolaji Badejo musiał przez wiele godzin wisieć do góry nogami, podczepiony na linach. Wreszcie zmęczony i wściekły odmówił dalszej współpracy w tej scenie. Scott rozważał nakręcenie jej z pustym kostiumem Obcego, lecz ostatecznie wkurzonego Nigeryjczyka zastąpił jego dubler Eddie Powell. Badejo nie zagrał także Obcego w scenie jego spotkania z Dallasem.

Pomysł, by Obcy za każdym razem przebijał czaszkę swej ofiary, narodził się w głowie Ridleya Scotta, już po nakręceniu sceny zabicia Bretta. Także pomysł z kroplami wody, ściekającymi na głowę Bretta ze stopy lądownika, gotowy film zawdzięcza Scottowi, który na poczekaniu wymyślał takie epizody.

Wnętrze pomieszczenia, w którym znajdowała się Matka, czyli komputer pokładowy Nostromo, wyposażono w setki małych punktów świetlnych. Mogłoby się wydawać, że to kolejna bezmyślna realizacja patentu ze starych i naiwnych filmów SF, w których komputery przedstawiano właśnie jako ściany pełne mrygających bezsensownie światełek. Ekipa scenograficzna zmieniła jednak charakter tej dekoracji, dodając maleńkie tekstowe objaśnienie pod każde światło.

Gdy tuż przed zabiciem Parkera, Obcy wkłada ogon pomiędzy nogi Lambert, w rzeczywistości te nogi należały do Harry Deana Stantona, grającego Bretta, drugą ofiarę Aliena. Ujęcie to oryginalnie nakręcono do sceny śmierci Bretta.

W 95'30" wersji producenckiej filmu, podczas ucieczki Ripley w stronę statku ratunkowego, w lewym boku ekranu widać tzw "murzyna", czyli czarną zastawkę, poruszaną przez członka ekipy oświetleniowej, który w ten sposób uskuteczniał efekt migającego światła na pokładzie statku.

Pierwotnie film miał zakończyć się wraz z wysadzeniem Nostromo. Dopiero Ridley Scott wpadł na pomysł drugiego zakończenia, w którym Obcy przedostaje się na pokład statku ratunkowego. Ripley miała rozebrać się do naga, lecz producenci z 20-th Century Fox słysząc to wpadli w panikę i zażądali pozostawienia bielizny na ciele Sigourney Weaver.

Prom ratunkowy nosił nazwę Narcissus, którą podobnie jak Nostromo, również zaczerpnięto z prozy Josepha Conrada. Przed premierą "Gladiatora" (2000), wg niektórych doniesień prasowych, zapowiadających nowy film Ridleya Scotta, takie właśnie nazwisko nosić miał gen. Maximus, grany przez Russella Crowe'a. Wnętrza Narcissusa zostały zbudowane z materiałów uzyskanych po demontażu dekoracji mostka Nostromo.

Ostatnie ujęcie filmu, ukazujące Ripley w hibernatorze na statku ratunkowym, było zarazem ostatnim ujęciem aktorskim, jakie nakręcono do "Obcego". Podstawowy etap zdjęciowy w Shepperton Studios zakończono w grudniu 1978 roku. Jednakowoż w halach zdjeciowych Bray Studios, ekipa od efektów specjalnych pracowała do lutego 1979.

Choć brzmi to nieprawdopodobnie, Ridley Scott chciał zakończyć film śmiercią Ripley, której Obcy odgryza głowę, siada w fotelu pilota i jej głosem wysyła komunikat na Ziemię. Wytwórnia nie zgodziła się na tak mroczne i surrealistyczne zakończenie.

Autorem muzyki do filmu jest hollywoodzki weteran, laureat Oscara ("Omen", 1976) Jerry Goldsmith. W trakcie montażu "Obcego" kilka ilustracji, napisanych specjalnie do filmu, zastąpiono wcześniejszą muzyką Goldsmitha z filmu "Freud" (1962). Wybór tej ilustracji podyktowany był technologią montażu filmu. Pod pierwsze wersje montażowe podłożono właśnie muzykę z "Freuda", by uzyskać żądany klimat filmu, do którego oryginalna muzyka Goldsmitha była wciąż w fazie powstawania. Kiedy kompozytor przedstawił gotową ilustrację, Ridley Scott i jego montażysta Terry Rawlings uznali, że Goldsmith w kilu momentach nie dość dokładnie trafił w odpowiednie muzyczne rozwiązania. Mając znacznie lepiej oddający nastrój kilku scen, temp-track z "Freuda", pozostawiono go w gotowym filmie. Tę muzykę słychać m.in. w scenie przeżerania kadłuba Nostromo przez kwas twarzołapa.

Muzykę z napisów początkowych kompozytor musiał napisać od nowa, na wyraźne życzenie reżysera. Natomiast muzyka, rozbrzmiewająca tuż po wysadzeniu Nostromo, w ogóle nie jest autorstwa Goldsmitha. To "Symfonia Romantyczna" Howarda Hansona. Pierwsze wydanie soundtracku z "Obcego" zawiera całą oryginalną muzykę Goldsmitha. Kolejne wydawano już z poprawkami, zgodnymi z filmem.

Premiera "Obcego - ósmego pasażera Nostromo" miała miejsce 25 maja 1979 roku, dokładnie dwa lata po amerykańskiej premierze "Gwiezdnych wojen" George'a Lucasa. Film był nominowany do Oscara za scenografię, oraz za efekty wizualne, w której to kategorii został laureatem. Statuetki odebrali H.R. Giger, Carlo Rambaldi, Brian Johnson, Nick Allder i Denys Ayling. Wśród nagrodzonych zabrakło Rogera Dickena, twórcy modelu chestburstera.

Gdy "Obcy" był już ogólnoświatowym fenomenem, wywołującym u widzów zainteresowanie, strach a nierzadko i wymioty, Ridley Scott pewnego dnia spotkał właściciela kina w jednym z miast na południowym wschodzie USA. Człowiek ten najpierw poskarżył się Scottowi, że przez jego film on codziennie musi sprzątnąć jakąś rzygowinę z sali kinowej. A zaraz potem pochwalił się, że znalazł sposób na kłopoty żołądkowe widzów podczas seansu "Obcego". Otóż inteligentny inaczej Amerykanin, wyciął z projekcyjnej kopii filmu scenę, która najsugestywniej wywoływała torsje na widowni. Był to moment wychodzenia chestburstera z klatki piersiowej Kane'a...




POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.04.11