Strona główna KMF


CAST AWAY
Efekty specjalne


Podobnie, jak przy wcześniejszych filmach Roberta Zemeckisa, "Cast away" to kolejne dzieło tego reżysera, zawierające multum efektów wizualnych, praktycznie niemożliwych do identyfikacji, jako cyfrowa manipulacja obrazem. Pierwszą z nich była stabilizacja obrazu, pochodzącego z kamery "przyczepionej" do paczki, którą kurier FedEx-u odbiera od nadawczyni z Teksasu.

W kolejnym ujęciu, również z perspektywy tej samej paczki, doręczonej do zaśnieżonej Moskwy, z tyłu za kurierem przez chwilę widać perspektywę moskiewskiej ulicy. Na planie w tle były tylko mało reprezentatywne rudery, więc ekipa Kena Ralstona cyfrowo podmieniła perspektywę ulicy na ładne i stylowe budownictwo z kopułami cerkwi na dalekim planie.

Podczas zdjęć w Moskwie zdarzało się, że rosyjscy statyści nie mogli się przemóc i podczas ujęcia zerkali wprost w kamerę. Dzięki magii cyfrowych efektów wizualnych, wpadki te retuszowano.

Scenę pontonowej ucieczki Chucka z płonących zgliszcz samolotu, rozpoczęto od nakręcenia Toma Hanksa w basenie w studio, wyciąganego na linkach spod wody. Za nim umieszczono na planie kilka płonących elementów. Dekorację wieńczył niebieski ekran. Następnie do ujęć dodano komputerowy obraz tonącego skrzydła samolotu a dalszą część planu wypełniono cyfrowym sztormem, deszczem i efektami świetlnymi.

Ujęcie olbrzymiego silnika, wybuchającego tuż za plecami Nolanda, wykonano bazując na żywym ujęciu, na którym Hanks odpływał w stronę kamery a za jego plecami wystrzeliwano pod ciśnieniem dwa słupy wody. Następnie wykonano miniaturowy model silnika, do którego cyfrowo dołożono część wirującą, wyładowania elektryczne i kilkanaście pomniejszych efektów animacyjnych. Tą kompozycję połączono z żywym ujęciem, rówocześnie dodając kolejne cyfrowe efekty atmosferyczne.

Podczas odjazdu od twarzy Toma Hanksa z pontonu, aż do szerokiego planu rozszalałego oceanu, tylko początek ujęcia był nakręcony na planie. W miarę oddalania się kamery od aktora, Środowisko wodne na planie zamieniano na cyfrowo wykreowany sztorm.

Kiedy Chuck Noland po rozbiciu się o brzeg, wczołguje się na skały i widzi po raz pierwszy wyspę, można dać głowę, ża nakręcono to na planie. Tymczasem Tom Hanks zagrał to ujęcie w studio, na dekoracji skał, przed niebieskim ekranem. Bluescreen wymieniono na obraz wyspy w dzień, który następnie przyciemniono, dodając komputerowe błyskawice i deszcz.

W długim ujęciu na wyspie, gdy Chuck zebrawszy z wody dwie paczki rozgląda się wokół miejca, w które trafił, kamera wykonuje 360-stopniową panoramę, w trakcie której w dalekim planie za Hanksem widzimy tylko wzburzone fale oceanu. To kolejne niewidzialne fałszerstwo, tak charakterystyczne dla filmów Zemeckisa. Fale w dalekim planie są obiektami 3D, nałożonymi na rzeczywiste ujęcie, z którego dodatkowo musiano wyeliminować widok innych wysp archipelagu Fidżi, w skład którego wchodziła wyspa, stanowiąca plan filmu.

Można wierzyć lub nie, lecz długie ujęcie w którym Tom Hanks wdrapuje się na szczyt góry, skąd widać niemal dookólną panoramę wyspy i oceanu, powstało... niedaleko Los Angeles. Podwyższoną dekorację stanowiły tylko kamienie, na których stał Tom Hanks. Oryginalnie w tle było tylko kilka połaci niebieskich płacht z zaznaczonymi punktami referencyjnymi, a tuż obok przebiegała autostrada. Tło, które widać na filmie, stanowiło połączenie cyfrowo wygenerowanych fal i nieba, połączonych z komputerową kompozycją rzeczywistych obrazów roślinności i wody, nakręconych na Monu Riki.

Zaś drugie wejście Nolanda na szczyt, skąd zabiera on linę, na której miał zamiar się powiesić, nakręcono w studio, na tle zielonego ekranu i szczątkowej dekoracji wierzchołka wzgórza.

Aby pokazać na ekranie nagle zmieniający się wiatr, dzięki któremu Noland przerywa pisanie na skale i woduje swoją tratwę, również musiano skorzystać z komputerów, ponieważ w rzeczywistości prawdopodobieństwo nakręcenia tak gwałtownej zmiany kierunku wiatru graniczyło z cudem. Ekipa Kena Ralstona nakręciła kilka osobnych drzew na tle niebieskiego ekranu, traktując każde dmuchawami powietrza raz z jednej, raz z drugiej strony. Następnie na tak przygotowane tło, cyfrowo wkomponowano palmy, Toma Hanksa i cały bliski plan.

Scena walki Nolanda z wielką falą, to jeszcze jeden przykład absolutnie niewidocznych, zemeckisowskich manipulacji cyfrowych. Pierwszym problemem był duży kawał plastiku, który na tratwie pełnił rolę żagla. W momencie jego postawienia, w filmie widzimy obiekt cyfrowy, ponieważ próby z prawdziwym rekwizytem wypadły nieprzekonująco.

W ujęciu zbliżenia Chucka, leżącego na tratwie i przygotowującego się do decydującego starcia z ogromną falą, tratwa z Tomem Hanksem została nakręcona na niebieskim tle, które zamieniono na cyfrowy ocean, dodając kilkaset drobnych plusków, rozbryzgów i innych zachowań wody, które nakręcono jako osobne żywe elementy.

Nocne spotkanie Nolanda z wielorybem, rozpoczęto od nakręcenia Toma Hanksa w biały dzień. Po cyfrowym zaciemieniu kadru, dodano do niego błyszczącą powierzchnię wody, pochodzącą z innego obrazu morza w pełni dnia. Na tak przygotowane tło, nałożono cyfrowo wygenerowanego wieloryba w dwóch odsłonach, jako malowniczo wyłaniająca się z wody płetwa ogonowa i niemal w całej okazałości tułowia, z okiem patrzącym na Chucka.

Oczywiście sam wieloryb, to kolejne kilka miesięcy pracy animatorów z Sony Pictures Imageworks. Podstawowy model cyfrowy musiał zostać odpowiednio oteksturowany i oświetlony, aby wielkie, mokre zwierzę prezentowało się wiarygodnie. Równie ważna była jego interakcja z prawdziwą wodą.





POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.03.07