Realizacja Pierwszymi zmianami w stosunku do literackiego pierwowzoru było ograniczenie 38 ludzi do 12 oraz zamienienie początkowej retrospekcji w pościg za psem. Zmianą w stosunku do pierwszego filmu było zastąpienie bieguna północnego - południowym. Jedna z postaci w scenariuszu początkowo nazywała się Sanchez. W drugiej wersji scenariusza (datowaną na 4 marca 1981) Lancaster zmienił nazwisko na Simmons, wreszcie w ostatecznej wersji ( 28 lipca 1981) ustalono nazwisko bohatera na Windows. Zmieniono także wiek MacReady'ego (35 lat zamiast 32) i Palmera (35 zamiast 27) - choć to raczej znaczenia nie miało... Natomiast pierwotnie postać Blaira, miał zagrać pogromca Michaela Myersa z "Halloween" Donald Pleasence. Budżet filmu wyniósł 15 milionów dolarów. Był to pierwszy tak kosztowny film, jaki John Carpenter zrealizował dla wielkiej wytwórni, ponieważ poprzednie filmy reżyserował u małych, niezależnych producentów. Według niektórych krytyków było to pierwsze ostrzeżenie dla Carpentera, który od tej pory zaczął dbać raczej o bogatą widowiskowość, kosztem klimatu i tajemnicy znanych z jego pierwszych filmów. Wkrótce okazało się to gorzką prawdą, wraz z klęską jego wysokobudżetowej przygodówki "Wielka draka w chińskiej dzielnicy", po której przyszedł (na krótko zresztą) jego powrót do klimatycznych, kameralnych opowieści za nieduże pieniądze: "Książę Ciemności" oraz "Oni żyją". Później znowu Carpenter zaprzedał się mamonie, niemal anonimowo realizując gniota pt "Wspomnienia niewidzialnego człowieka". Główne zdjęcia rozpoczęto 24 sierpnia 1981 roku. Początek filmu, ukazujący śmigłowcowy pościg za psem pośród lodowej pustyni Antarktydy, kręcono przez kilka tygodni na lodowcu w pobliżu miasta Juneau na Alasce. Zdjęcia do tej sekwencji rozpoczęto wcześniej - 1 czerwca 1981 roku. Uciekającego psa zagrał "dubler" zwierzęcia, które występowało w scenach w stacji naukowej. Pies był pół-wilkiem, pół-husky. Najwięszą zaleta takiego pochodzenia było to, że nigdy nie szczekał. Jak wspomina reżyser, największym problemem podczas zdjęć na tym odludziu był... brak piwa :)
Norwega strzelającego do psa zagrał współproducent filmu i jednocześnie szwagier Kurta Russella - Larry Franco, późniejszy stały producent filmów Carpentera. Zanim wystrzelił w kierunku psa, krzyczał po norwesku : "Stop, get the hell away! It's not a dog - it's just an imitation of a dog, it's a kind of thing. It imitates. Get the hell away from the dog you fucking idiots!" Plan zdjęciowy amerykańskiej stacji zbudowano na lodowcu w pobliżu Stewart w kanadyjskiej prowincji British Columbia. Natomiast wszystkie sceny wewnątrz nakręcono w dekoracjach studia Universal w Los Angeles, gdzie sztucznie musiano obniżyć temperaturę, podczas gdy na zewnątrz panowały 30-stopniowe upały.
Pierwotnie wśród załogi miała być kobieta. Nawet rozpoczęto z nią zdjęcia, lecz gdy zachorowała podczas realizacji zdjęć plenerowych, szybko zastąpiono ją mężczyzną. Tak więc jedynymi kobietami widocznymi w filmie, są uczestniczki telewizyjnego quizu, oglądanego z taśmy przez Palmera i Childsa. Kurt Russell nie musiał specjalnie zapuszczać swoich włosów do tego filmu, ponieważ nie obcinał ich od zakończenia zdjęć do "Ucieczki z Nowego Jorku", a plan "The Thing" był jego kolejnym miejscem pracy. Pierwsze ekranowe wejście Kurta Russella to gra w szachy z maszyną. Głosu komputerowi udzieliła Adrienne Barbeau, która zagrała w dwóch wcześniejszych filmach Carpentera.
Najwięcej powodów do narzekań miała ekipa operatorska, ponieważ kamery nie mogły długo pracować w niskich temperaturach a jednocześnie nie można ich było doraźnie przenosić w ciepłe miejsce, gdyż obiektywy błyskawicznie pokrywały się parą.
W jednej ze scen, Nauls głośno słucha przeboju Stevie Wondera "Superstitious". W wersjach video filmu "Coś", zastąpiono tę piosenkę inną, ponieważ Universal nie wykupił praw do "Superstitious", obejmujących także wydania nie-kinowe filmu. W scenie odlotu śmigłowcem do norweskiej stacji widzimy MacReady'ego jako pilota. Tak naprawdę Kurt Russell tylko udawał, a prawdziwym pilotem był człowiek siedzący obok niego i udający dra Coopera. Trik polegał na tym, że dubler miał twarz zasłoniętą elementem konstrukcji śmigłowca, który był wyposażony w podwójny system pilotażu.
John Carpenter nie mógł nachwalić się psa, występującego w filmie, szczególnie w jednym ujęciu, gdy przechodzi on przez cały korytarz, zatrzymuje się u progu dwojga drzwi i przechodzi za kamerę. Ten niesamowity pokaz zwierzęcego aktorstwa powtarzano zaledwie 5 razy. Zniszczoną stację norweską zagrała dekoracja amerykańskiej placówki badawczej po tym, jak w finale filmu wysadzono ją w powietrze. Gdy dwaj mężczyźni przywieźli poskręcane szczątki ludzkie na stację, po ich odsłonięciu uniósł się dookoła okropny duszący smród. Ten szczegół akurat nie był udawany, ponieważ autor efektów Rob Bottin naprawdę wysmarował swoje dzieło cuchnącą parującą mazią.
Sposób wirusowego rozprzestrzeniania się "czegoś" i metody jego identyfikacji poprzez test krwi, zbiegły się z doniesieniami prasowymi o nowej, nieznanej chorobie, przenoszonej i wykrywanej podobnie - AIDS. W scenie oglądania norweskiej taśmy video z zarejestrowanym procesem odkopania obcego, jednego z Norwegów zagrał sam reżyser. Z kolei każda ręka, w którą pokazano wbijanie strzykawek, tak naprawdę była jedną i tą samą i należała do Raymonda Stelli, operatora kamery i stałego współpracownika autora zdjęć Deana Cundeya. Kurt Russell musiał wielokrotnie powtarzać ujęcia dialogowe, w których trzymał flarę, której czas palenia wynosił tylko 90 sekund. Aby duble były efektywniejsze, aktor za każdym razem mówił swoją kwestię nieco szybciej od poprzedniej.
Film kończy się wielkim znakiem zapytania - czy "coś" przetrwało, czy żaden dwóch ocalonych mężczyzn nie jest zarażony... John Carpenter dla bezpieczeństwa dokręcił alternatywne zakończenie, w którym MacReady (Kurt Russell) zostaje ocalony przez przybyłą ekipę ratunkową, która poddaje go testowi krwi. MacReady okazuje się człowiekiem. Tego zakończenia Carpenter nigdy nie wykorzystał w gotowym filmie, kwestię przetrwania "czegoś" pozostawiając otwartą. W jednej z wersji emitowanych przez amerykańską telewizję, przemontowano film oraz dodano głos z offu, informujący widza, że akcja dzieje się na Antarktydzie i przedstawiający każdego z bohaterów. W innej amerykańskiej wersji telewizyjnej film kończył się biegiem psa przez lodową pustynię, co miało sugerować, że "coś" przetrwało. Jednocześnie wycięto moment wyrastania nóg z głowy Norrisa oraz jej ucieczkę i spalenie przez MacReady'ego. Premiera filmu miała miejsce 25 czerwca 1982 roku, więc zgodnie z tą datą, wydarzenia dziejące się w filmie (zima 1982), rozgrywały się w przyszłości. |