Strona główna KMF


SZKLANA PUŁAPKA
Realizacja

Słusznych rozmiarów pluszowy miś, który razem z McClane'em wysiada z samolotu w prologu filmu, dwa lata później ponownie zagrał u Johna McTiernana, w końcówce "Polowania na Czerwony Październik" (1990).

Okazały budynek korporacji Nakatomi, to w rzeczywistości wybudowany w połowie lat 80-tych wysokościowiec Fox Plaza, zaprojektowany przez Wiliama Pereirę, należący do wytwórni 20th Century Fox i stojący na terenie wytwórni na Pico Boulevard w Century City, dzielnicy Los Angeles.

Zdjęcia wewnątrz budynku, nie licząc parteru, nakręcono na niezagospodarowanych piętrach 33 i 34. Nie korzystano natomiast z piętra 30, na którym rozgrywała się większość filmu, ponieważ planowana dekoracja przekraczała rozmiary piętra i wybudowano ją w hali zdjęciowej. Aby osiągnąć pełne złudzenie rzeczywistej lokalizacji, wokół dekoracji ustawiono olbrzymią cykloramę z namalowaną panoramą Los Angeles, wg widoku z 34. piętra Fox Plaza. Cyklorama miała możliwość podświetlania w najróżniejszy sposób, co pozwoliło na symulację na płaskim obrazku każdej pory dnia.

Główny symbol graficzny filmu - trójkąt - został wymuszony przez samą konstrukcję Fox Plaza. Scenograf Jackson De Govia podkreślił to użyciem wielu elementów dekoracji w kształcie trójkątów właśnie. Natomiast operator bardzo często stosował ruch kamery na zasadzie trójkąta, np. podczas panoramowania z lewej do prawej, kamera zatrzymywała się pośrodku, zaznaczając tym samym trzy punkty akcji w jednym ujęciu, zamiast dwóch.

Autorem zdjęć do filmu był holenderski operator Jan de Bont, późniejszy reżyser "Speeda". De Bont wprowadził do filmu rzadko spotykaną w ówczesnym kinie amerykańskim dynamikę pracy kamery. Wiele scen akcji zostało sfotografowanych z tak konsekwentnie ruchliwym kadrem, że John McTiernan kręcił po kilka operatorsko wolniejszych wersji jednej sceny. Istniała bowiem obawa, że montażyści Frank J. Urioste i John F. Link odrzucą najszybsze ujęcia w diabły, zasłaniając się prawidłami klasycznego montażu, w którym cięcia podczas ruchu kamery są stanowczo odradzane.

De Bont dodatkowo podkreślił ciasny, klaustrofobiczny klimat filmu, poprzez użycie bardzo małej głębi ostrości. Gdy w kadrze jest któraś z postaci, tło za nią jest bardzo rozmyte. Dotyczy to także elementów kadru, znajdujących się w nieostrości przed aktorami.

Paulina, meksykańska gospodyni w domu McClane'ów, to w rzeczywistości aktorka włoskiego pochodzenia, Betty Carvalho.

Ciężarówka terrorystów ma z boku nazwę firmy kurierskiej "Pacific Courier". Scenograf "Szklanej pułapki" Jackson De Govia, uznał to pewnie za swój znak rozpoznawczy, ponieważ tę samą nazwę umieścił na eksplodującym samolocie w filmie "Speed" i na wylatującej w powietrze furgonetce w prologu "Szklanej pułapki 3".

"Szklana pułapka" oprócz znakomitej muzyki śp. Michaela Kamena, rozbrzmiewa także "Odą do radości" z IX Symfonii Ludwiga van Beethovena. McTiernan ironicznie wykorzystał ją jako muzyczny motyw przewodni scen z udziałem niemieckich terrorystów. Zanim "Oda..." zagrała w pełnej chwale w scenie otwarcia skarbca Nakatomi, jej molową wersję słychać już na ujęciu jadącej w kierunku wieżowca ciężarówki. Kamen był przeciwny użyciu muzyki Beethovena w filmie akcji, traktując to jako pewnego rodzaju szarganie świętości. Proponował nawet McTiernanowi, że sam skomponuje temat, będący parafrazą dokonań wielkich mistrzów muzyki klasycznej. Reżyser użył ostatecznego argumentu, w postaci "Mechanicznej pomarańczy", gdzie właśnie IX Symfonia Beethovena jest symbolem przemocy, tak chołubionej przecież przez głównego bohatera filmu Kubricka.

Innym muzycznym znakiem rozpoznawczym "Szklanej pułapki", jest piosenka "Let it snow! Let it snow! Let it snow!" w wykonaniu Vaughna Monroe'a. Zanim zagrała w całości na napisach końcowych, Reginald Veljohnson nucił ją tuż przed wejściem do Nakatomi Plaza w 54' filmu. Piosenka rozbrzmiewała także na napisach końcowych "Szklanej pułapki 2" Renny'ego Harlina (1990).

Choć może się to wydać dziwne, ale "Szklana pułapka" była pierwszym filmem kinowym w karierze Brytyjczyka Alana Rickmana. Wiosną 1987 aktor został wypatrzony przez McTiernana i Silvera w broadwayowskim teatrze, gdzie grał w "Niebezpiecznych związkach". Dwa tygodnie później w Los Angeles, Rickman wcielił się w Hansa Grubera, tworząc jeden z najlepszych czarnych charakterów w historii kina akcji. Aktor miał swój spory udział w budowaniu roli. Jego pomysłem było ubranie tej postaci w szykowny garnitur i cytowanie klasyków w błyskotliwych dialogach.

McTiernan tworząc "Szklaną pułapką" nową jakość kina akcji, pobawił się także fizycznością postaci. Niemieccy terroryści są tu w większości pokazani jak modele o iście aryjskiej aparycji, choć akurat jednego z głównych terorystrów, Karla, grał rosyjski tancerz Alexander Godunov.

Niedokończone, 32. piętro Nakatomi, w rzeczywistości także było w budowie. John McTiernan, nawiązując do dżungli z "Predatora", wymyślił sobie równie ciasny gąszcz elementów konstrukcyjnych, wypełniających piętro.

Kiedy John McClane stara się w szybie wentylacyjnym przeskoczyć z jednego włazu w kolejny, w momencie skoku nie łapie za pierwszym razem krawędzi otworu. Udaje mu się to dopiero kilka metrów niżej. Tego rozwiązania nie było w scenariuszu. Po prostu kaskader zastępujący Willisa w tej scenie, nie złapał się dekoracji podczas skoku i spadł na materac. Montażysta Frank J. Urioste wykorzystał jednak tę wpadkę, uciął ujęcie w odpowiednim momencie i harmonijnie połączył je z kolejnym.

Większość dźwięków strzelającej w "Szklanej pułapce" broni, pochodzi z biblioteki dźwiękowej, przygotowanej do "Robocopa". Przy obu filmach pracował ten sam dźwiękowiec, Stephen Hunter Flick.

Adres i numery telefonów Nakatomi Plaza, obecne na ekranie w scenach policyjnych, to rzeczywiste dane budynku Fox Plaza.

Uważnie oglądając film, można zauważyć że Jan de Bont podczas filmowania Bruce'a Willisa, szczególnie upodobał sobie lewą krawędź kadru. Na większości ujęć John McClane jest z lewej strony ekranu.

Transporter opancerzony, wunderwaffe policji z L.A., to tak naprawdę Skorpion, angielski transporter opancerzony z czasów II wojny światowej. Pojazd wypożyczono od pewnego kolekcjonera i scenograficznie przefasonowano.

Doskonała scena spotkania Hansa z McClane'em, została napisana dzięki Alanowi Rickmanowi. Aktor zaproponował tego typu scenę i podbudował swoją propozycję znakomitą techniką udawania amerykańskiego akcentu.

Ponieważ przez większość filmu Bruce Willis biega boso, wykonano dla niego osiem par gumowych skarpet, nieodróżnialnych od prawdziwej skóry. Do sceny, w której McClane opatruje sobie stopy, dźwiękowcy przygotowali odgłos wyjmowania szkła z ciała. Lawrence Gordon uznal go jednak za zbyt obrzydliwy i sugestywny, więc usunięto go z filmu.

Ewenementem, jak na ówczesne standardy realizacji filmowych, było użycie śmigłowców w terenie zabudowanym. Pomimo zgody władz Los Angeles, filmowcy musieli skręcić sceny z helikopterami w bardzo krótkim czasie i przy użyciu wszelkich środków bezpieczeństwa. Na dwie godziny zamknięto trzy ulice. Dwa śmigłowce przy prędkości 120 km/h, wykonały zaledwie cztery okrążenia, niektóre na drastycznie niskiej wysokości 15 metrów. Na torze lotu śmigłowców umieszczono aż 12 kamer, co w gotowym filmie dało wrażenie znacznie dłuższego przebywania maszyn na planie.

W scenie walki McClane'a z ciągnącym go w dół wężem strażackim, Al DiSarro stał kilka metrów poniżej studyjnej dekoracji jednego z pięter Nakatomi i po prostu ciągnął Bruce'a Willisa w dół. Aby wzmocnić efekt szamotaniny McClane'a z oprną materią, podłogę posmarowano silikonem, po którym Willis się po prostu ślizgał.

Realizując scenę śmierci Hansa Grubera, McTiernan za wszelką cenę chciał uniknąć spopularyzowanego przez Hitchcocka i wielokrotnie parodiowanego efektu spadania, osiąganego poprzez pionowy odjazd kamery od leżącego na ziemi aktora. Zamiast tego wybrał wariant jak najbardziej wiarygodny. Alan Rickman został zawieszony 7,5 metra nad niebieską poduszką powietrzną i na oznaczony sygnał miał zostać puszczony przez Charlie Picerniego, szefa kaskaderów na planie "Szklanej pułapki". Po odliczeniu (trzy, dwa, jeden, jazda!) Rickman miał zostać odczepiony, lecz w tajemnicy przed aktorem, Picerni z McTiernanem wpadli na pomysł, by puścić Rickmana na "jeden", gdy ten wciąż oczekiwał na umówiony sygnał. Efektem tego jest cudownie zaskoczona twarz Alana Rickmana w jednym z najbardziej pamiętnych momentów filmu.

Sylwetka Grubera w ujęciu z powierzchni ziemi, to nie spadający manekin, ani skazaniec lecący na łeb z 30. piętra. Chuck Picerini, syn Charliego, osobiście wykonał tę bardzo niebezpieczną ewolucję, polegającą na symulacji spadania. Chuck był przypięty linką do urządzenia, które wyhamowywało swobodne opuszczanie kaskadera tuż nad ziemią.

Wspaniały motyw muzyczny, który słychać w kompletnie przeszarżowanej scenie zabicia blondwłosego Karla przez Powella (choć przeostrzenie z broni na twarz było śliczne), nie był autorstwa Michaela Kamena. To utwór Jamesa Hornera, który nie wszedł do filmu "Obcy - decydujące starcie" Jamesa Camerona (1986).

W "Szklanej pułapce" terroryści nie pochodzą z żadnego ściśle określonego państwa, choć są przedstawieni jako Niemcy. Ponieważ były to czasy Niemiec podzielonych na RFN i NRD (z bonusem w postaci Berlina Zachodniego), twórcy bezpiecznie nie powiedzieli wprost o żadnym państwie niemieckim. Wystarczyła narodowość z egzotycznego i abstrakcyjnego dla Amerykanów kraju (w filmie "Fakty i akty", fikcyjna wojna została wypowiedziana równie beztrosko wybranej Albanii). Niemcy z RFN wprowadzając film na rodzimy rynek kinowy i video, dokonali kilku patriotycznych poprawek. W ich wersji dubbingowej terroryści pochodzą ogólnie z Europy, Hans Gruber ma w niemieckiej wersji na imię Jack, a jego prawa ręka Karl - Charlie. Tutaj pojawił się drobny problem w postaci sceny, w której ukryty na dachu windy McClane zapisuje na ręce imiona terrorystów. Niemieccy postprodukcjoniści obrazu nie sfałszowali, lecz dodali nieistniejącą w oryginale kwestię zza kadru "- Nazwę was Hans i Karl, jak tamtych dwóch złych olbrzymów z bajki".

Poza tym Niemcy poprawili i wyprostowali ojczystą mowę terrorystów, która w amerykańskim oryginale zawierała mnóstwo błędów, a czasami i kompletnych nonsensów językowych (które dla Amerykanina w ogóle nie miały znaczenia; chodziło przede wszystkim o egzotykę języka niemieckiego). W oryginale pozostawiono wyłącznie niemieckie kwestie Alana Rickmana. Ten chwalebny retusz Niemcy zniszczyli z kolei wersjami telewizyjnymi, w których poszły pod nóż najbardziej brutalne sceny filmu.




POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.09.20