Strona główna KMF


POWRÓT DO PRZYSZŁOŚCI
Efekty specjalne

Pierwszy "Powrót do przyszłości", z racji atrakcyjnej tematyki i widowiskowej realizacji, wydaje się być filmem naładowanym po brzegi efektami specjalnymi. Wbrew pozorom jest ich w filmie bardzo mało. Jedynie niewiele ponad 30 ujęć zawiera w sobie manipulacje, wynikłe z użycia miniaturowych dekoracji i optycznych efektów wizualnych, autorstwa Industrial Light & Magic. Szefem efektów był Ken Ralston, który współpracował z Zemeckisem przy każdym jego kolejnym filmie, za wyjątkiem horroru "Co kryje prawda".

Oprócz efektów, polegających na manipulacji obrazem, mamy w "Back to the Future" odrobinę znakomitej charakteryzacji. Chodzi oczywiście o postarzenie Christophera Lloyda, oraz przede wszystkim Crispina Glovera (George McFly) i Lei Thompson (Lorraine McFly). Ta dwójka młodych aktorów miała do zagrania swe postaci w wieku szkolnym, jak i 30 lat później, jako rodzice Marty'ego. Zamiast wykpić się standardowym wówczas rozwiązaniem, w postaci zatrudnienia innych aktorów do zagrania starszych wersji postaci, Zemeckis postawił przed charakteryzatorem Kenem Chase'em zadanie zrobienia niemal 50-latków z ludzi, którzy nie przekroczyli trzydziestki. Zadanie było trudne, gdyż łatwiej zrobić w charakteryzatorni postać niedołężnego starca - wystarczy na całą twarz nałożyć odpowiednio przygotowaną maskę, niż wykonać mariaż prawdziwej twarzy z lateksowymi nakładkami.

Ostrożne dawkowanie hollywoodzkiej magii przysłużyło się filmowi w stopniu znacznym. Pierwsza scena efektowa jest jednocześnie pierwszą demonstracją podróżowania w czasie. DeLorean jadący w stronę Marty'ego i Doca, w pewnym momencie zaczyna emitować wokół siebie wyładowania elektryczne i następnie znika w kuli ognia, zostawiając po sobie tylko dwa płonące ślady.

Po kolei. Najpierw widzimy żarzące się krawędzie samochodu. Dokonano tego poprzez umieszczenie na masce silnych jarzeniówek. Wyładowania elektryczne przybierają na sile, tworząc coś w rodzaju pola siłowego wokół DeLoreana. Pokazano to pod postacią czegoś w rodzaju ściany ognia, utrzymującej się przed pojazdem. Tutaj już zastosowano optyczne połączenie dwóch obrazów. Pole siłowe to nakręcony na czarnym tle miniaturowy efekt pirotechniczny, w rodzaju spalających się sztucznych ogni. Nakręcenie go z odpowiednio ustawioną kamerą, dało wrażenie palenia się w poziomie, podczas gdy wszystkie iskry ze spalania leciały w dół, zgodnie z założeniami sir Isaaca Newtona.

Ujęcie znikania samochodu wykonano na planie za pomocą czterech identycznych ujęć, zrealizowanych kamerą VistaVision, sterowaną poprzez motion control. W pierwszej wersji nakręcono tylko DeLoreana, w drugiej - obu aktorów na planie. Efektowna kula ognia, w której znika DeLorean została optycznie złożona z kilku niezależnie nakręconych wybuchów i nałożona na żywe zdjęcia parkingu. Pierwszy, pojawiający się na dosłownie trzy klatki po zniknięciu wehikułu czasu, jest pokazany niemal "naturalnie".

Druga eksplozja jest pokazana od tyłu. Złożono ją ponadto z dwóch wybuchów. Pierwszy, zawierający pojedyńcze drobiny, wylatujące w powietrze i wyglądające jak pokaz fajerwerków, zarejestrowano na planie. Można to zidentyfikować po refleksie wybuchu na mokrej nawierzchni parkingu. Na ten obraz nałożono jeszcze jedną miniaturową eksplozję, nakręconą oddzielnie na czarnym tle. Oba te obrazy odtworzono od tyłu, co dało efekt "zamykania się" eksplozji, jako efektu skoku czasowego. Płonące ślady były nakręconym na planie efektem fizycznym, jako czwarte ujęcie motion control.

Następne ujęcie przedstawia nogi Marty'ego i Doca Browna, między którymi zapalają się dwa ogniste ślady. Ujęcie to z oczywistych względów bezpieczeństwa wykonano z manekinami.

Kolejne ujęcie odwracających się Doca i Marty'ego zrealizowano częściowo w warunkach studyjnych. Michael J. Fox i Christopher Lloyd stali na szklanej tafli przed niebieskim ekranem. W postprodukcji blue-screen wymazano na rzecz ujęcia pustego parkingu ze śladami ognia. Aby interakcja obu obrazów była bardziej wiarygodna (choć ujęcie to i tak wygląda sztucznie), graficy ręcznie dokonali częściowego maskowania prawego buta Marty'ego. Dało to efekt ognia, ogarniającego obuwie aktora.

Identyczną techniką wykonano ujęcie, w którym DeLorean powraca z podróży w czasie. Dołożono tu efektowne, kilkuklatkowe rozświetlenie postaci aktorów, oraz niebieską mgiełkę, spowijającą samochód na kilku klatkach tuż po pojawieniu się w kadrze. Zamarzniętą karoserię samochodu wykonano za pomocą ciekłego azotu.

Podróż Marty'ego do 1955 roku, Zemeckis pokazał nad wyraz oszczędnie, w jednym ujęciu, z punktu widzenia samego zainteresowanego. Podstawą tego ujęcia był montaż dwóch ujęć parkingu i pola, stanowiących tło za przednią szybą DeLoreana. Na nie nałożono opisywany wyżej efekt "pola siłowego". Następnie całość optycznie połączono z nakręconym w studio na niebieskim tle obrazem wnętrza samochodu. Na koniec przebarwiono na niebiesko trzy klatki, w decydujacym momencie zmiany widoku za oknami DeLoreana.

Wszystkie ujęcia z wnętrza samochodu, na których widać Marty'ego, zostały wykonane w studio metodą tylnej projekcji. Dotyczy to zarówno sceny ucieczki przez libijskimi terrorystami, jak i śmiesznego epizodu, kiedy to Marty po skoku w 1955 uspokaja sam siebie, wmawiając sobie że to tylko sen. Michael J. Fox siedział w atrapie pojazdu, a za nim na wielkim ekranie wyświetlano nakręcony wcześniej obraz plenerów.

W dramatycznym momencie znikania Marty'ego z roku 1955, młody McFly patrzy na własną znikającą dłoń. To oczywiście połączenie dwóch ujęć. Aktora zarejestrowane na planie, natomiast jego dłoń nakręcono oddzielnie na niebieskim tle. Podczas optycznego łaczenia obu ujęć dodatkowo dokonano dynamicznej zmiany przezroczystości dłoni, aby uzyskać efekt postępującego znikania.

Wszystkie ujęcia z końcówki filmu, na których widać budynek ratusza i przecinane błyskawicami nocne niebo, stanowią efekt wizualny. Niebo było osobno zarejestrowanym w studio materiałem zdjęciowym, które nałożono na żywe zdjęcia dekoracji. Bardzo ważna była tu w miarę poprawna interakcja, synchronizująca błyski na niebie z efektami świetlnymi na planie. Poprawione niebo z błyskawicami nałożono także na ujęcia z DeLoreanem, pędzącym w stronę rynku.

Maskowanie oryginalnego obrazu, niezbędne do optycznego nałożenia nań innego obrazu, oraz ówczesne ograniczenia związane z tą techniką, doskonale widać w jednym krótkim ujęciu zjazdu Doca Browna po linie z ratusza na ulicę. Chodzi o fragment drzewa, widoczny na tle rozświetlonego nieba. Pomimo że cała sekwencja rozgrywa się podczas ostrej burzy, gałęzie i liście na tle nieba w tym ujęciu są doskonale statyczne. Ekipa Kena Ralstona domalowała po prostu obraz najwyższych partii drzewa, zapominając o ich ruchu. Przedstawienie przyrody w ruchu wymagałoby bowiem oddzielnego nakręcenia liści i gałęzi na niebieskim tle i wkopiowania ich w obraz, przedstawiający optyczne połączenie nieba i dekoracji ratusza. Zamiast tego, rozwiązano cały problem nadzwyczaj oszczędnie.

Widowiskowy moment uderzenia pioruna w wieżę ratusza, wykonano dzięki połączeniu efektów optycznych (niebo i błyskawice), oraz wykorzystaniu miniaturowej dekoracji całego rynku. Na niej właśnie odpalono ładunek pirotechniczny, imitujący uderzenie pioruna. Miniaturami były także budynki na ulicy, którą pędził DeLorean, a także sam pojazd.

Użycie tego samego ruchu kamery VistaVision, prowadzonej urządzeniem motion control, widać w dwóch bardzo krótkich ujęciach, przechwycenia przez DeLoreana energii pioruna, oraz kilka sekund później, gdy dokładnie ten sam ruch kamery pokazuje samą ulicę i rozpięty nad nią, palący się drut.

W ostatniem ujęciu filmu, ukazującym latającego DeLoreana, posłużono się miniaturowym modelem samochodu, nakręconym na niebieskim tle. Ujęcie to nałożono później na żywy obraz z kamery, dodając nakręcone osobno efekty pirotechniczne.





POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.10.11