Sceny wycięte Pierwsza z wyciętych scen, to zabawny epizod, dziejący się na rynku w roku 1955. Marty z gazetą w ręku, ciągle nie wierzący że to się dzieje naprawdę, prosi idącą chodnikiem elegancką starszą panią, aby go uszczypnęła. Kobieta daje mu dużo więcej, ładując Marty'ego z otwartej dłoni w twarz. McFly oddaje gazetę policjantowi i odchodzi. Całość trwa 30 sekund.
Kiedy Doc Brown z przeszłości przegląda zawartość walizki, którą umieścił tam Doc Brown w 1985 roku, ze zdziwieniem wyjmuje stamtąd suszarkę do włosów. Jego zainteresowanie przykuwa także bawełniana bielizna, oraz przede wszystkim numer Playboya, którego rozkładówka sprawia, że Brown patrzy w przyszłość z niekłamanym zainteresowaniem. Scenka ta trwa 35 sekund.
Z sekwencji wizyty Marty'ego i Doca w szkole, Zemeckis wyciął 30 sekund, podczas których Marty widzi, jak jego przyszła matka zrzyna na klasówce.
Zemeckis dla żartu nakręcił także alternatywną wersję tej sceny, w której Michael J. Foź jest ucharakteryzowany na hiszpańskiego lumpa w koszulce na ramiączkach...
Przekomiczna scena, w której Marty jako Darth Vader z planety Vulcan odwiedza George'a, w oryginale była o wiele dłuższa i trwała 2'45". Jej finalna wersja, obecna w filmie, to skrócenie i zintensyfikowanie tego kosmicznego spotkania, oparte na przemontowaniu kolejności ujęć i dialogów. W filmie, kiedy zszokowany George pyta "- Kim jesteś?", Marty ponownie włącza walkmana. W oryginalnie zmontowanej scenie, po tym pytaniu Marty od razu odpowiada, że jest Vaderem.
Następnie George woła rodziców o pomoc, na co Marty wyjmuje zza pasa suszarkę, grozi zamianą George'a w parę i oskarża go o stworzenie dziury czasoprzestrzennej. Skołowany George przyznaje się do tej bzdury. Wtedy Marty, powołując się rozkaz władcy Imperium Klingonów, rozkazuje George'owi zabranie Lorraine na bal maturalny. George wyraża wątpliwość co do praktycznej realizacji tej misji, za co zostaje ukarany przez Marty'ego kolejnymi piekielnymi dźwiękami z walkmana (ten moment znalazł się w finalnej wersji).
George się zgadza. Wtedy Marty każe mu zamknąć oczy i usypia George'a chloroformem. Marty wychodzi przez okno, wskakuje do samochodu Doca Browna i obaj odjeżdżają.
Przemontowanie tej sceny pociągnęło za sobą coś, co można uznać za typową wpadkę filmową. Otóż w całej tej scenie Marty ma zatkniętą za pasem suszarkę. Wyjątkiem są dwa krótkie ujęcia, kiedy to po pytaniu George'a "- Kim jesteś?", Marty ponownie aplikuje mu prosto w uszy wściekłe gitary z walkmana. W tych ujęciach suszarki brak, ponieważ pochodziły one z późniejszego stadium tej sceny, kiedy Marty, postraszywszy George'a suszarką udającą laser, nie zakłada jej z powrotem za pas.
Ze sceny, w której Marty instruuje George'a co powinien zrobić z Lorraine, wycięto 15 sekund, na których Marty prosi swego ojca, by ten w ramach treningu uderzył go z całej siły w brzuch. Oczywiście George zamiast konkretnego szlagu, właściwie tylko dotyka pięścią ciała Marty'ego.
Zemeckis wyciął 1'21" ze sceny, w której policjant pyta Doca Browna, czy ma zezwolenie na rozciąganie kabli na ulicą. Doc odpowiada że oczywiście, a na wyciętych ujęciach widać owo zezwolenie w postaci kilku zielonych banknotów. Następnie Doc pyta Marty'ego czy wszystko w porządku. Marty ma poważny dylemat, czy jechać na bal ze swoją matkąm a potem Marty pyta Doca, czy jeśli coś się nie uda, kiedy on sam zacznie znikać ze zdjęcia.
Kiedy George McFly się zorientował, że spóźnił się na konfrontację na parkingu, w filmie od razu pojawił się obok samochodu. Oryginalnie George zrobił w międzyczasie coś nadzwyczaj głupiego. Wszedł do budki telefonicznej, by zapytać centralę, która godzina. Jego wredni koledzy, korzystając z okazji, zamknęli George'a w budce, a dyrektor Strickland skorzystał z okazji, by po raz kolejny nazwać spanikowanego George'a obibokiem.
Zemeckis do tej pory jest dumny z zegarmistrzowskiej precyzji scenariusza "Powrotu do przyszłości". Podczas montażu ta perfekcja niemal doprowadziła do wycięcia jednej z najlepszych scen, w której Marty wykonuje piosenkę "Johnny B. Goode". Zemeckis uznał że w tym momencie fabuła filmu stoi w miejscu, co było w głębokiej sprzeczności z wyznawanymi przez niego najlepszymi zasadami scenopisarstwa. Jej uratowanie zawdzięczamy montażyście Arthurowi Schmidtowi, który przekonał reżysera do pozostawienia gitarowych wybryków Marty'ego, przynajmniej do pokazów przedpremierowych. Dalszego ciągu tej historii łatwo można się domyślić...
Pierwszy zwiastun "Powrotu do przyszłości" w całości składa się z materiału, nakręconego wyłącznie na jego potrzeby. Występuje w nim Michael J. Foź, wsiadający do DeLoreana. Kobiecy głos pyta z offu "- Jak daleko się udajesz?", na co Foź odpowiada "- Jakieś 30 lat". Następnie widać znajome płonące ślady, pozostałe po skoku czasowym. Muzyka w tym zwiastunie nie ma nic wspólnego z partyturą Alana Silvestri. Jest to elektroniczna ilustracja, bliźniaczo podobna do telewizyjnych soundtracków Jana Hammera ("Miami Vice"), czy Tangerine Dream ("Street Hawk").
|