Realizacja Reżyser Roland Emmerich, adaptując świętego potwora japońskiej kinematografii do swoich, dość przyziemnych, widowiskowych potrzeb, założył sobie, że w świecie jego filmu nie ma mowy, by ktokolwiek kiedykolwiek słyszał o filmach z Godzillą. Aby wybrnąć z tej sytuacji, wymyślił że potwór to ucieleśnienie smoka morskiego, pochodzącego wprost z japońskiej mitologii. To oczywista bzdura, ponieważ słowo "Gojira" (zamerykanizowane na "Godzilla"), powstało podczas realizacji chronologicznie pierwszego filmu w reżyserii Inoshiro Hondy z 1954 roku. W scenariuszu zmutowany jaszczur nie miał imienia, ale szybko ochrzczono go przezwiskiem jednego z członków ekipy filmowej.
Francuskie próby nuklearne z czołówki filmu, w rzeczywistości były materiałem archiwalnym, nakręconym na Wyspach Marshalla i dokumentującym amerykańskie wybuchy jądrowe.
Wnętrza japońskiego statku do połowów dalekomorskich, stanowiły połączenie dekoracji wzniesionych w Sony Pictures Studios, oraz ujęć wykonanych w prawdziwej przetwórni rybnej.
Plan zdjęciowy Czarnobyla wybudowano w plenerze, niedaleko Los Angeles. Podczas kręcenia świeciło słońce, więc ekipa musiała solidnie zadymić plan, by stworzyć wrażenie pochmurnego i deszczowego dnia. Ujęcie wychodzenia rażonych prądem robali z ukraińskiej ziemi, zostało wykonane w studio.
Ujęcie lotnicze Tahiti, zostało nakręcone na Hawajach. Szef efektów wizualnych Volker Engel dubbingował słowa starego Japończyka, przesłuchiwanego przez Philippe'a (Jean Reno). Emmerich przystał na prośby Engela, ponieważ w "Dniu Niepodległości" autor efektów pojawił się na chwilę w kadrze, więc i w "Godzilli" chciał mieć swoje pięć sekund jako "cameo".
Główny bohater filmu, dr Nick Tatopoulos, grany przez Matthew Brodericka, został tak nazwany przez Devlina i Emmericha na cześć Patricka Tatopoulosa, autora projektu Godzilli. Patrick Tatopoulos także zaprojektował i stworzył egipskich bogów do "Gwiezdnych wrót" i kosmicznych najeźdźców z "Dnia Niepodległości". Emmerich już rolę egiptologa ze "Stargate" napisał specjalnie dla Brodericka, lecz ponieważ aktor był nieuchwytny, rolę tę przejął James Spader. Ekipa dostała zezwolenie na zdjęcia na ulicach Nowego Jorku, lecz mogła pracować wyłącznie od 20.00 do 6.00. Te ograniczenia wymusiły realizację części nowojorskich zdjęć w Los Angeles.
Fikcyjna stacja telewizyjna WIDF była obecna także w "Dniu Niepodległości". Groteskowy burmistrz Nowego Jorku nosił w filmie nazwisko Ebert, zaś jego wiecznie niedoinformowany doradca miał na imię Gene. To taka mała zemsta Emmericha na dwóch najsłynniejszych amerykańskich krytykach filmowych (Roger Ebert i Gene Siskel - "yes I'm Siskel, yes I'm Ebert", śpiewał zespół Bloodhound Gang w piosence "The Bad Touch"), którzy swego czasu niemiłosiernie obeszli się z "Gwiezdnymi wrotami" i "Dniem Niepodległości".
Policjant, któremu Emmerich poświęcił efektowne ujęcie w scenie pojawienia się Godzilli na ulicach Nowego Jorku, był grany przez tego samego aktora, który w "Dniu Niepodległości" grał... policjanta, który patrzył na zasnuwające niebo latające spodki. Błyskawica, przechwycona przez piorunochron na dachu jednej z wież World Trade Center, była jedynym tego typu zdarzeniem atmosferycznym, które zarejestrowano na żywo przed kamerą.
W scenie spotkania z burmistrzem Nowego Jorku, francuski agent niepostrzeżenie przyczepia mu do płaszcza pluskwę. Dłoń, która w zbliżeniu zakłada to urządzenie, została nakręcona później i należała do Terry'ego Clotiauxa, producenta efektów wizualnych w "Godzilli". Czasami zdarza się, że podczas montażu zabraknie jakiegoś ujęcia. A ponieważ ekipa efektów wizualnych jest przeważnie jedną z najdłużej działających przy filmie, do którego zdjęcia już dawno się skończyły, więc zdarza się korzystać z ludzi, którzy jeszcze w pocie czoła wyczarowują ekranową magię...
Wysypana na ulicy góra ryb, w rzeczywistości była pusta w środku. Składała się z rozciągniętej na stelażu folii, do której przyczepiono 2000 gumowych atrap ryb.
Podczas szabrowania jednego ze sklepów na opuszczonym Manhattanie, na ekranie telewizyjnym widać fragment "It came from beneath the Sea" Berta I. Gordona (1955). Był to film SF o gigantycznej ośmiornicy, która wynurzyła się z wód Pacyfiku i siała spustoszenie w San Francisco. Rok wcześniej odbyła się premiera "Godzilli" Inoshiro Hondy. Widok oka Godzilli, spoglądającego na nieświadomego żołnierza w kanałach, został włączony do filmu już praktycznie po zakończeniu montażu. Emmerich nagle zdał sobie sprawę, że monstrum w tej części filmu pojawia się za rzadko, więc szybko dokręcił ten epizod.
Kiedy uciekinierzy dostają się do studia telewizyjnego w Madison Square Garden, na jednym z monitorów komputerowych stoi miniaturowa figurka obcego z "Dnia Niepodległości", poprzedniego filmu teamu Devlin-Emmerich.
W końcówce sekwencji z Madison Square Garden, Emmerich doskonale wykorzystał tradycyjny, kończący wiele filmów "hero-shot" z pionowym odjazdem kamery od zwycięskich bohaterów walki z Godzillą. Zrobił to tak skutecznie, że już podczas premiery widownia zbierała się do opuszczenia sali kinowej (i to wcale nie za względu na poziom filmu :)). Taksówka którą uciekają bohaterowie, ma numer MN 44. Jest to nawiązanie do wczesnego filmu Emmericha "Moon 44" (1990), nakręconego jeszcze w Niemczech. Jedną z głównych ról w tym filmie grał Dean Devlin, późniejszy współtwórca sukcesów filmów Emmericha.
Końcówka filmu ukazująca jajo, z którego wychodzi jedyne ocalałe z pożogi dziecko Godzilli, miała być otwartą furtką do planowanych dwóch kolejnych części filmu. Niestety wyniki kasowe, które okazały się znacznie niższe od przewidywanych, przekreśliły szanse na sequele.
Zdjęcia do filmu trwały niecałe 3 miesiące i zakończyły się w sierpniu 1997 roku. Premiera tego beznadziejnego filmu musiała jednak poczekać niemal rok. Tyle czasu trwał montaż, udźwiękowienie i przede wszystkim bardzo pracochłonna realizacja cyfrowych efektów wizualnych. Trochę liczb. Do budowy dekoracji zużyto 35 ton stali, tysiąc kilkumetrowych bloków styropianu, 2,5 miliona galonów wody do stworzenia sztucznego deszczu, 16 taksówek (składających się na jedną filmową), oraz ilość farby, która wystarczyłaby do pomalowania całego mostu Golden Gate w San Francisco. Pierwszy zwiastun "Godzilli" był dość nietypowy, ponieważ nie zawierał właściwie żadnego ujęcia z filmu. Jego treścią była wizyta szkolnej wycieczki w nowojorskim muzeum historii naturalnej, gdzie przed szkieletem dinozaura, belfer mechanicznie objaśnia dzieciom, kim był T-Rex. Nudny wykład przerywa głuche dudnienie i coraz wyraźniejsze wstrząsy. Wreszcie oszklony dach muzeum pęka pod ogromną łapą Godzilli, a ekran wypełnia się napisem "zgadnij, kto idzie do miasta".
Drugi zwiastun oparto na zabawnym epizodzie dziadka wędkarza, który nie zrażony paskudną pogodą idzie na ryby i łowi... Godzillę. W tym zwiastunie wmontowano kilka ujęć eksplodującego pomostu, których nie ma w filmie, oraz widok olbrzymiego oka monstrum.
Premiera "Godzilli" odbyła się w nowojorskiej Madison Square Garden, tym samym miejscu, gdzie rozgrywały się kluczowe sekwencje filmu (abstrahując od tego, jak absurdalne fabularnie one były :)). Film został zadedykowany Japończykowi nazwiskiem Tomoyuki Tanaka, który w latach 1954-1995 kierował produkcją niemal wszystkich filmów z Godzillą. |