Strona główna KMF


CZŁOWIEK WIDMO
Efekty specjalne


Obrazy z internetowych kamer Sebastiana i Lindy, wyświetlane na ich monitorach komputerowych, zostały dodane w postprodukcji. Verhoeven miał zamiar wykonać ten efekt na planie, gdzie niedaleko od siebie wybudowano dekoracje mieszkań Caine'a i jego eks-, ale pracochłonność przygotowania tej videokonferencji sprawiła, że zajęli się tym fachowcy od efektów wizualnych.

Wszystkie ujęcia, pokazujące zwierzęta i Kevina Bacona w zredukowanej, termalnej palecie barw, zostały nakręcone specjalną kamerą termowizyjną.

W związku z tym, że niewidzialną gorylicę Isabelle, zagrał człowiek (Tom Woodruff Jr - odtwórca Aliena (lub Alienów) w drugiej, trzeciej i czwartej części "Obcego"), niezbędnym stało się ogrzanie kostiumu małpy, by kamera termowizyjna identyfikowała aktora, jak żywe zwierzę. Zrobiono to m.in. dzięki zwykłym suszarkom do włosów.

Tom Woodruff Jr grał w kostiumie większość zachowań małpy. Wyjątek stanowiła głowa, która była osobnym modelem animatronicznym, wyposażonym w ponad 40 maleńkich serwomechanizmów, obsługiwanych kablowo przez czterech animatorów. Aby Woodruff mógł podczas pracy odbierać wskazówki reżysera bez zdejmowania modelu z głowy, wewnątrz maski umieszczono mały ekranik video. Oczywiście zatrudniono dodakowego operatora, którego kamera przekazywała obraz Verhoevena do małpiego kostiumu.

Gdy Caine trafia strzałką niewidzialna małpę a następnie wyjmuje strzałkę z jej ciała, na planie użyto zielonego elementu, w który była wbita strzałka. W postprodukcji usunięto cyfrowo ten element, zastępując go obrazem korytarza.

Aby zasymulować niewidzialną łapę gorylicy, w którą uderza Sarah tuż przed operacją przywrócenia widzialności, na planie po prostu ustawiono kawałek zielonego, wyprofilowanego plastiku na dwóch drążkach. Podobnie postąpiono w ujęciu zastrzyku, aplikowanego Isabelle. Jej skórę imitował kawałek zielonej gumy, w którą naprawdę wbijała się igła.

Na stole operacyjnym, w dramatycznym momencie defibrylacji Isabelle, przez ułamki sekund widać gorylicę w widzialnej "futrzanej" postaci, W tych momentach, jak również pod koniec tej sekwencji, gdy małpa na stole już jest w całości widzialna, nie korzystano z Woodruffa, przebranego w małpi kostium, lecz całą gorylicę stworzono jako obiekt cyfrowy. Aktor w przebraniu zagrał dopiero w następnej scenie, odprowadzania małpy do klatki.

Woodruff zagrał także gorylicę w nieco zmodyfikowanym kostiumie, częściowo ukazującym wnętrzności małpy. Dzięki temu zrezygnowano z efektów wizualnych i dodano tym ujęciom dokumentalnego charakteru. Widać to w relacji z eksperymentu, przedstawianej przez naukowców w Pentagonie.

We wszystkich scenach z udziałem cyfrowej kopii Kevina Bacona, aktor odtwarzał swoją rolę na planie a następnie na tej podstawie, w komputerze budowano trójwymiarowego, odartego ze skóry "bliźniaka" Bacona. Tak samo rzecz miała się z niewidzialnością bohatera w różnych środowiskach - dymie, wodzie, ogniu, parze czy nawet krwi. Bazę efektową zawsze stanowił pomalowany na różne kolory aktor, którego w komputerze zamieniano na obiekt cyfrowy.

Do ujęć, w których Sebastian Caine zaczyna znikać na stole operacyjnym, wykorzystano zarówno żywe ujęcia z planu, jak i komputerową replikę szalonego naukowca, cyfrowo łącząc oba obrazy ze sobą. Widzialny Caine to aktor Kevin Bacon, natomiast wszystko, co w wyniku eksperymentu zaczyna być widoczne pod skórą, to już obiekt 3D. Po całkowitym zniknięciu, na stole operacyjym widoczne pozostało tylko zagłębienie, które fizycznie wykonano na planie.

Aby zbudować komputerową wersję Caine'a, Kevin Bacon został solidnie przetrzepany przez ekipę efektów wizualnych. Oprócz standardowego zeskanowania laserowego całej sylwetki i udzielania się na stanowisku do motion capture, aktor przed kamerą musiał także wykonać serię zachowań twarzy, ilustrujących pełne spektrum stanów emocjonalnych, które targały jego bohaterem. Dopiero po tak zebranej dokumentacji, ekipa Scotta L. Andersona mogła wykreować wiarygodną postać cyfrową.

Chyba nigdy wcześniej w historii kina, nie włożono tyle pracy w stworzenie czegoś, czego paradoksalnie w filmie po prostu nie widać. W "Człowieku widmo" najwięcej wysiłku i pomysłowości wymagała interakcja niewidzialnego Caine'a z widzialnym środowiskiem. Kevina Bacona ubrano w (przeważnie) zielony kostium, ściśle przylegający do ciała, na oczy założono zielone szkła kontaktowe, które nie utrudniały widzenia lecz doskonale maskowały organy wzrokowe. Twarz i nawet zęby aktora pomalowano na zielono, również nozdrza wypełniano zielonym materiałem. Wszystko po to, by optycznie jak najbardziej wydobyć postać Caine'a, celem jego późniejszego wymazania z kadru. Można by zapytać - a po co tyle zachodu, przecież wystarczyłoby nakręcenie danej sceny BEZ Bacona przed kamerą... Lecz to, co pozornie jest najłatwiejsze, na planie filmu Paula Verhoevena przedstawiało niezwykle złożony problem techniczny, rozbijający się o efektowne i wiarygodne współgranie niewidocznego aktora z dekoracją, rekwizytami i resztą obsady.

W scenach, kiedy niewidzialnego człowieka spowijały ubrania, bądź doczepione były doń wszelkiej maści urządzenia medyczne, zielony Bacon grał na planie, zaś wszystkie efektowe ujęcia kręcono w dwóch wariantach - z aktorem i bez niego. Ujęcia bez Bacona (oraz innych aktorów, jeśli znajdowali się akurat z nim w kadrze) były potrzebne do zarejestrowania elementów kadru, które w pierwszym wariancie były przez aktora zasłonięte, a którymi maskowano obraz w ostatecznej wersji. W tym celu wykorzystano technikę komputerowego sterowania kamer, czyli motion control.

Oczywiście ta metoda nie rozwiązywała problemu np widoczności prześcieradła, którym owijał się Caine i którego nie można było zamarkować bez aktora. W takim wypadku uciekano się do animacji komputerowej, dzięki której zamieniano newralgiczne elementy kadru na obiekty cyfrowe. Tak postąpiono m.in. w scenie dobierania się Caine'a do piersi rudej koleżanki. Molestowały ją prawdziwe (choć pomalowane na zielono) ręce, lecz by pokazać w kadrze całą tarmoszoną pierś, jej część musiała zostać odtworzona, jako obiekt cyfrowy, wkomponowany w żywe ujęcie. Identycznie postąpiono w dalszym toku akcji, gdy w wyciętych oczodołach maski Caine'a nie widać niczego, z wyjątkim prześwitu na tylną część maski, który był już obrazem komputerowym.

Film ten był dla Kevina Bacona niezwykle uciążliwy fizycznie. W scenie formowania gumowej maski na twarzy Caine'a, Bacon leżał z zieloną charakteryzacją na twarzy, zaś Elizabeth Shue wylewała na nią najprawdziwszy lateks. Następnie filmowa Linda wycinała w zastygłej masce otwory. By ostry skalpel i nożyczki nie uszkodziły twarzy Kevina Bacona, oczy, nozdrza i usta zabezpieczono kawałkami metalu.

Kiedy Caine w niecnych celach nawiedza swoją śliczną sąsiadkę, w jednym z ujęć mamy do czynienia z zaskakującym, choć niezauważalnym fałszerstwem. Otóż w trakcie ruchu kamery wokół stolika z lustrem, przed którym kobieta rozczesuje włosy, w odbiciu lustra nie widać ani kamery, ani operatora steadicamu. Trik ten wykonano, ubierając operatora i cały sprzęt w zielone wdzianko, które następnie cyfrowo wymazano z kadru.

Stosowano trzy wersje kolorystyczne maskowania Kevina Bacona. Główna opierała się na kolorze zielonym, którego ostra intensywność i selektywność doskonale wydobywała postać z tła. Kolor niebieski wykorzystywano w scenach, wymagających użycia wszelkiego typu dymów. Natomiast czarną wersję kostiumu maskującego, Bacon zakładał podczas gry w wodzie i pod wodą. Tutaj czerń była niezbędna, ponieważ każdy inny kolor powodowałby optycznie niepożądane bliki i odbicia w bąbelkach i na powierzchni wody.

Zabójstwo dr Kramera w jego własnym basenie, było jednym z najcięższych wyzwań, stojących przed ekipą Scotta Andersona. Aby uwiarygodnić niewidzialność z środowisku wodnym, najpierw dokonano szeregu prób z plastikowymi, przezroczystymi modelami, zanurzanymi w wodzie. Dzięki temu uzyskano wiedzę na temat zaburzeń przezroczystości wody, dokonywanych przez niewidzialnego Caine'a.

Następnie efekciarze pobawili sie w puszczanie bąbelków pod wodą. To ćwiczenie dało im pojęcie o zachowywaniu się powietrza w wodzie, co było przecież kluczowe dla sceny topienia człowieka.

Po tych próbach przystąpiono do zdjęć. W plenerze zrealizowano wszystkie ujęcia z perspektywy domu i ogrodu, okalającego basen. Następnie z studio wykonano replikę basenu, gdzie nakręcono cały materiał podwodny.

Kevin Bacon w ten scenie był ubrany na czarno, zaś nieoczekiwanym problemem technicznym okazało się bardzo utrudnione prowadzenie kamery motion control pod wodą, gdzie precyzyjnie sterowany sprzęt, był bez przerwy narażony na zakłócenia, spowodowane fluktuacjami wodnymi.

Do pokazania niewidzialnego Caine'a spowitego dymem, ekipa z Tippett Studio wykonała czarne popiersie Kevina Bacona, które umieszczono na szynach i traktowano różnymi rodzajami dymów. Uzyskane w ten sposób naturalne zachowania dymów na modelu twarzy, przenoszono następnie na komputerowy model Caine'a.

W scenie uderzenia Cartera o metalowy element, w jednym krótkim i brutalnym w swej treści ujęciu, zastosowano marionetkową atrapę, łudząco podobną do aktora. Aby ukazać łzę, błyskawicznie zamieniającą się w lód na policzku Lindy, do twarzy aktorki przyczepiono plastikową imitację łezki, natomiast jej spływanie było efektem cyfrowym.

Bacona, oprócz zielonego, niebieskiego i czarnego wdzianka, maskowano także cząstkowo. Tak było w ujęciach odpadania spalonego ubrania z ciała Caine'a. Aktor był ubrany w imitację tkanki, widocznej pod niewidzialną skórą. Zaś na niebieskie połacie tego kostiumu, nałożono obraz spalonego ubrania.

Wróćmy na chwilę do techniki motion control. Używano jej do podwójnej rejestracji efektowych ujęć, raz z aktorami a raz bez nich. Lecz dwa pasaże kamerowe nie zawsze wystarczały. Tak było m.in. w scenie, gdy Caine brutalnie rozprawia się z Lindą na korytarzu w strugach wody. Pierwsza wersja ujęcia była aktorska, druga - bez aktorów, lecz z wyłączonymi spryskiwaczami, natomiast w trzeciej zarejestrowano to samo, lecz spryskiwacze były włączone, jak w ujęciu aktorskim.

Paul Verhoeven znany jest z bezkompromisowego podejścia do ekranowej przemocy, nawet, jeśli dotyczy ona traktowania kobiet. Dlatego też nie dziwi scena, w której Caine uderza głową Lindy o stalowy słup w korytarzu. Do tego ujęcia Elizabeth Shue grała z charakteryzacją rany ciętej czoła, zaś ingerencja cyfrowa polegała na wymazaniu tej rany, zanim jej głowa zetknęła się ze słupem.

W ujęciach z windą, najpierw wyrzuconą podmuchem eksplozji w powietrze, a następnie opadającą wprost na głównych bohaterów, zastosowano dwa modele windy i szybu, wielkości 1/4 oryginału (drugi służył do ujęć z pirotechniką), wybudowano naturalnej wielkości roztrzaskujące się o szyb elementy windy, oraz dopełniono całość animacją komputerową i kompozycją efektowych ujęć z aktorami na planie.

Daleka perspektywa szybu windy była grafiką komputerową, która zastąpiła zielony ekran, rozpięty na spodzie i u szczytu sześciopiętrowej dekoracji.

Szamotaninę Lindy i Caine'a na drabince, nakręcono z ubranym na zielono Baconem, z dekoracją windy pod spodem. Oboje w pewnym momencie odrywają się od ściany szybu i spadają w dół. W tych ujęciach wystąpili już kaskaderzy na linkach, które wyhamowały ich przy zetknięciu z miękkim podłożem.

Dramatyczny zjazd windy z Caine'em i Lindą na dachu, nakręcono nie w szybie, lecz na osobnym zielonym planie. Następnie ujęcia te cyfrowo połączono ze zdjęciami, nakręconymi w miniaturowym szybie.

Kiedy Linda uwalnia windę, skazując Sebastiana na śmierć w płonącym szybie, Elizabeth Shue wisiała na linkach, trzymając się liny windowej. Zamiast Bacona, w tym ujęciu zagrał ubrany na zielono kaskader, stojący na małej platformie, która w odpowiednim momencie usunęła mu się spod nóg. Dubler spadł na zielony materac, umieszczony kilka metrów niżej.

W pierwszym z ujęć spadania Caine'a w dół szybu (kojarzącym mi się z finałem "Szklanej pułapki"), zabezpieczony uprzężą i linkami Kevin Bacon, nie posiadał już zielonego maskowania na twarzy, za wyjątkiem kilku punktów referencyjnych. Zrezygnowano z tej charakteryzacji na rzecz bardzo ważnej gry twarzą aktora w tej kulminacyjnej scenie.





POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2004.02.14