Alternatywne zakończenie Główną postacią niewykorzystanego zakończenia "Dnia Niepodległości", był nasz uroczy pijaczyna Russell Casse, grany przez Randy Quaida. Pierwotnie Emmerich nie pozwolił jego postaci siąść za sterami F-18, w decydującym ataku na latające spodki. W sekwencji naboru, Russell przedstawia się jako pilot, weteran z Wietnamu, aktualnie opylający pola. Major Mitchell (Adam Baldwin), widząc że kandydat na pogromcę obcych jest alkoholikiem, odsyła go z kwitkiem.
W kulminacyjnym momencie nalotu na UFO, kiedy wszystkim skończyły się bomby, nagle znikąd pojawia się Russell Casse z... bombą przyczepioną do swego starego dwupłatowca. Oczywiście z powodu braku wyrzutni na pokładzie, Casse zmuszony jest do samobójczego wlotu wprost w centralny punkt statku obcych.
Po próbnych pokazach "Dnia Niepodległości", widownia była zachwycona filmem, lecz tylko do momentu szarży dwupłatowca, kiedy to rozległ się szyderczy śmiech. Emmerich widząc oczywistą reakcję widzów na tak kuriozalny pomysł, chcąc nie chcąć musiał zmienić scenariusz i na 6 tygodni przed planowaną premierą, dokręcić nowe sceny, wraz z efektami wizualnymi. W nowym zakończeniu zmieniono nieco motywy działania Russella Casse'a. Nie był on przygotowany na samobójczą misję, lecz z powodu awarii wyrzutni, zdecydował on poświęcić się dla swoich dzieci i całej ludzkości.
Różnicę w stosunku do poprzednich ujęć można zaobserwować w sekwencji naboru pilotów, gdzie Quaid ma dwie różne fryzury.
|