Realizacja Pierwszy ziemski plener, czyli obserwatorium w Soccorro (miejsce akcji "Kontaktu" Zemeckisa) zilustrowano bardzo adekwatną piosenką R.E.M. "It's the end of the world as we know it" (To koniec świata jakiego znaliśmy). Pierwotnie planowano w to miejsce piosenkę "Everybody Wants To Rule The World" zespołu Tears for Fears. W tej scenie zagrał Erick Avari, który wcześniej wystapił u Rolanda Emmericha jako kapłan w "Gwiezdnych wrotach" Pierwszą dialogową sekwencją jaką nakręcono, była rozmowa Jeffa Goldbluma i Judda Hirscha, grających ojca i syna przy partyjce szachów. Natomiast pierwszymi scenami w ogóle, były reakcje mieszkańców Nowego Jorku i Waszyngtonu na pojawienie się UFO. Dekoracja wnętrz Białego Domu była spuścizną po filmach "Nixon" i "Miłość w Białym Domu". Później wykorzystał ją również Tim Burton w wyśmiewającym "ID4" filmie "Marsjanie atakują !". Z kolei epizod, dziejący się na pokładzie łodzi podwodnej, zagrano w dekoracjach, pozostałych po "Karmazynowym przypływie" Tony'ego Scotta. Te posunięcia pozwoliły ograniczyć budżet, przeznaczony na sekwencje aktorskie i wpompować go w produkcję spektakularnych efektów specjalnych. Wnętrze stacji telewizyjnej, w której pracuje David (Goldblum), nie było dekoracją, lecz prawdziwym biurem telewizyjnym. Scenograf dla łatwiejszej identyfikacji miejsca dodał tylko ścianę monitorów.
Filmem, który oglądają dzieci Russella Casse na kalifornijskim pustkowiu Imperial Valley był obraz, należący do klasyki SF "Dzień w którym Ziemia zamarła" Roberta Wise'a z 1951 r. Tam kosmici przybywają na Ziemię, by ostrzec nas przed niekontrolowanymi skutkami wyścigu zbrojeń. Ciekawostką jest, że w tej scenie Kalifornię udawały tereny na granicy stanów Nevada i Utah. Również tam nakręcono kilka ujęć, "mających miejsce" na irackiej pustyni. Devlin i Emmerich mieli problem, jak rozwiązać na ekranie alkoholizm bohatera, granego przez Randy'ego Quaida. Wymyślili więc, że ten bohater będzie "filmowym alkoholikiem", czyli takim, który pije, ale widz go lubi :) Króciótki epizod reportera rosyjskiej telewizji zagrał Piotr Andrzejewski, vel Peter J. Lucas, czyli Szakal z "Kiler-ów 2-óch" Juliusza Machulskiego. Z kolei aktor, grający epizod policjanta, któremu ciężarówka sprzątnęła radiowóz zza pleców, zagrał mniej więcej to samo w "Godzilli", następnym filmie spółki Devlin-Emmerich.
Późne wprowadzenie do filmu postaci kapitana Hillera (Will Smith), wykonano wg wzoru z m.in. "Płonącego wieżowca", gdzie dopiero po kilkudziesięciu minutach widzimy na ekranie Steve'a McQueena, strażaka ratującego kobiety, dzieci i kota. Fachowcy od efektów wizualnych pojawiają się na krótką chwilę przed kamerą w ujęciu, kiedy Will Smith po raz pierwszy widzi gigantyczny dysk obcych nad Nowym Jorkiem. Jak się dostali do ujęcia ? Ustawiali zielony ekran a Emmerich wpadł na pomysł, jak zaoszczędzić na statystach...
W scenie podróży ojca i syna do Waszyngtonu, tylko 50 % kwestii dialogowych było w scenariuszu. Resztę aktorzy improwizowali na planie. Pierwotnie epizodyczną rolę pilota, kolegi kapitana Hillera, miał zagrać Matthew Perry z serialu "Przyjaciele". Ostatecznie jednak wcielił się w niego Harry Connick Jr. Za to maleńką rolę szefa ochrony Pierwszej Damy otrzymał ojciec Matthew - John Bennett Perry. Kiedy David z ojcem podjeżdżają pod Biały Dom, David szuka nazwiska swojej byłej żony w komputerowej książce telefonicznej. Podczas wyszukiwania jej nazwiska, na ekranie pojawiają się na pojedyńczych klatkach nazwy : Donald Fagen, Engel Blvd (Volker Engel - autor efektów wizualnych do filmu), Costello, Monty Python, Groucho, Disney, Lucas, Hanna, Barbera, Chuck Jones, czy Tatopoulos (Patrick - autor postaci obcych i współscenograf filmu)... Roland Emmerich przyznaje, że do ról dziennikarzy najlepiej zaangażować.. dziennikarzy lub prezenterów telewizyjnych, ponieważ są oni wiarygodniejsi od najlepszego aktora. Podczas zdjęć testowych śmigłowca ze świetlnym panelem powitalnym, wygaszono na nim macierzyste oświetlenie, włączając tylko owe doczepione światełka. 150 osób zgłosiło wówczas policji, że było świadkami przelotu UFO. Wszystkie ujęcia, rozgrywające się na dachach drapaczy chmur, gdzie zbiegli się pokręceni fanatycy UFO i Elvisa, zostały z powodów czasowych nakręcone w ciągu 30 minut, przy pomocy 8 kamer.
Facetem, który układa papiery w biurowcu, zdmuchniętym przez ścianę ognia, był Volker Engel, laureat Oscara za efekty wizualne do "Dnia Niepodległości".
Autobus, niszczony podczas hekatomby rozbija się na billboardzie, reklamującym "Gwiezdne wrota", poprzedni film Emmericha. Jeden z niszczonych budynków to kino, z plakatem "Dzień Niepodległości - wkrótce w kinach" Zniszczone miasto nakręcono w ucharakteryzowanej scenerii nieczynnej huty w miejscowości Fontana. To samo miejsce kilka lat wcześniej posłużyło Jamesowi Cameronowi za pole wojny ludzi z maszynami w prologu "Terminatora 2".
Dowództwo amerykańskich sił zbrojnych wycofało się z pomocy w realizacji filmu, kiedy Devlin i Emmerich odmówili usunięcia ze scenariusza tzw Strefy 51, niemal mitycznej bazy wojskowej, gdzie podobno przechowywane są ciała obcych i szczątki UFO, które rozbiło się nieopodal Roswell, stan Nowy Meksyk w 1947 roku. Postać dra Okuna, szefa naukowców, pracujących w Strefie 51, zagrał Brent Spiner, bardziej znany jako Data z serialu "Star Trek : następne pokolenie" i czterech ostatnich filmów kinowych z tej serii. Tutaj w przeciwieństwie do "Star Treka" mógł sobie zagrać z rozwichrzonymi włosami, niechlujnym wyglądem i bez androidopodobnej charakteryzacji. Inspiracją dla tej postaci był Jeffrey A. Okun, podobnie wyglądający autor efektów wizualnych do "Gwiezdnych wrót" Emmericha.
Do listy "pożyczonych" dekoracji należy dodać wnętrze sali dowodzenia w Strefie 51, oryginalnie zbudowane do filmu "Tajna broń" Johna Woo. Pomysł z wirusem komputerowym, mającym zniszczyć technologię obcych, jest ukłonem w stronę oryginalnej "Wojny światów", gdzie najeźdźcy zostali załatwieni przez biologiczne wirusy. Również nazwa bazy wojskowej El Toro była zapożyczeniem z filmu Byrona Haskina. W scenie ślubu Jasmine i kpt Hillera, wojskowego kapelana zagrał Rance Howard, ojciec reżysera Rona Howarda.
Słynna ognista przemowa prezydenta USA, po której kosmiczne łajdaki już powinni złożyć uszy po sobie i uciekać jak najdalej, była pierwszym dniem zdjęciowym (6 sierpnia 1995) dla Billa Pullmana. Scenę tą kręcono przy hangarze, w którym kiedyś parkował słynny bombowiec Enola Gay, z którego dokładnie 50 lat wcześniej zrzucono bombę atomową na Hiroshimę. W "Dniu Niepodległości" twórcy zawarli maleńkie nawiązanie do najwiekszego klasyka SF, czyli "2001: Odysei Kosmicznej". W momencie zasiadania za sterami kokpitu UFO, David włącza laptopa, który wita swego użytkownika widokiem oka komputera HAL-9000 i słowami "Good morning Dave". Bohater Kubricka także miał na imię Dave, a głos komputera jest bliźniaczo podobny do tembru Douglasa Raina, podkładającego głos HAL-a.
Od tego momentu, we wszystkich dialogach, pomiędzy Smithem a Goldblumem zawarty został spory ładunek improwizacji, nie przerywanej podczas kręcenia przez Emmericha. Natomiast cała sytuacja z odwrotnymi instrukcjami, przez które kpt Hiller uderzył statkiem w tył hangaru, była zaczerpnięta z kreskówki "Duck Dodgers in the 24 1/2th Century". Pomysł na załadowanie wirusa do systemu operacyjnego obcych, to niewykonalna bzdura, z uwagi na wręcz kosmiczną niekompatybilność obu systemów. Emmerich nad wyraz gładko sprzedał to kłamstwo, z napisem na laptopie Davida : "negotiating with host" włącznie.
W momencie wlatywania Russella w promień niszczący statku obcych, dźwiękowcy umieścili krótki efekt, który powstał z przetworzonego komputerowo... głosu Jamesa Browna! Kompletnie nieprawdopodobny finał filmu, z bohaterami Smitha i Goldbluma, ocalonymi z eksplozji statku-matki obcych, został nazwany przez Deana Devlina "hollywoodzkim zakończeniem I stopnia". Ta ostatnia scena filmu, była także ostatnim aktorskim dniem zdjęciowym.
|