Efekty specjalne Realizację efektów specjalnych, wizualnych i animatronicznych Lucas powierzył jedynej wówczas firmie, zdolnej udźwignąć wizualny potencjał filmu, czyli oczywiście własnej Industrial Light and Magic (a raczej jej połowie, gdyż równolegle pracowano nad efektami do "Dragonslayera"). Szefem efektów został Richard Edlund, zdobywca Oscara za "Gwiezdne wojny". Za efekty fizyczne na planie odpowiadał weteran Kit West. Ujęcie w którym Indiana Jones wsiada do samolotu, powstało jako kompozycja i matte-painting. Jedyny sprawny tego typu kliper był aż w Puerto Rico, a budżet nie pozwalał na podróż. Szczęściem w nieszczęściu okazało się odnalezienie kilka kilometrów od LucasFilmu nieczynnego hydroplanu, który po niezbędnych przeróbkach scenograficznych mógł udawać ten filmowy. Ponieważ stał on na suchym lądzie, zbudowano rampę dla pasażerów, a wokół utworzono płytki zbiornik wodny, udający port w zatoce San Francisco. Jedyny działający silnik kręcił śmigłem i markował sprawność maszyny do lotu.
Po sfilmowaniu osobnego tła nabrzeża, ujęcia zostały optycznie połączone ze sobą, a brakujące elementy, spajające oba ujęcia, zostały namalowane przez Alana Maleya jako matte-painting. Lecący samolot to już miniatura. Knajpę Marion w Nepalu nakręcono jako matte-painting.
Jedno z najbardziej widowiskowych (choć szkoda, że tak krótkich) ujęć filmu, czyli zepchnięcie w przepaść samochodu z nazistami podczas pościgu z ciężarówką, powstało za pomocą trzech technik. Alan Maley namalował na szkle ścianę skalną. Następnie w niezamalowanym prawym górnym rogu zastawki szklanej wyświetlono metodą tylnej projekcji żywe ujęcie z planu, przedstawiające jadącą ciężarówkę. Operator efektów Neil Krepela sfilmował całość, dodając pionowy ruch własnej kamery. Gotowe ujęcie, zawierające żywy obraz i domalówkę, otrzymali do obróbki animator Tom St. Amand i operator Jim Veilleux. Samochód i wylatujący z niego żołnierze to miniatury, które wprawiono w ruch za pomocą animacji poklatkowej, nakręconej na niebieskim tle. Następnie ekipa Bruce'a Nicholsona dokonała optycznego połączenia obu ujęć.
Nocne odkopywanie włazu do Studni Dusz nakręcono w studio. Iluzję pleneru osiagnięto dzięki niebieskiemu ekranowi. Szerokie plany były optyczną kompozycją dekoracji i oddzielnie nakręconych ujęć efektowych ze sztucznymi chmurami.
Do sceny, w której Marion zostaje otoczona przez mumie w Studni Dusz, charakteryzator Tom Smith przygotował się bardzo starannie. Zaczął od zebrania kilku autentycznych czaszek, jako wzoru do stworzenia filmowych trupów. Jego pracownia wykonała repliki martwych ciał w wielu stadiach rozkładu. W ten cały inwentarz wpuszczono wystraszoną Karen Allen, która jak zwykle była złośliwie podkręcana przez Spielberga.
Wyzwolona moc Arki Przymierza w scenariuszu była załatwiona jednym zdaniem: "Otwierają Arkę i rozpętuje się piekło". Czterech grafików konceptualistów: Ed Verreaux, Dave Negron, Michael Lloyd i Joe Johnston otrzymało zadanie wymyślenia charakteru owego piekła. Jeden wpadł na pomysł orgii świateł, drugi widział wtedy hasające po wyspie duchy, a trzeci narysował burzę z piorunami. Lucas i Spielberg zlecili Johnstonowi połączenie wszystkich trzech pomysłów w jedną kulminację. Najważniejszym zadaniem była kreacja duchów. Wykorzystano zbiornik wodny, w którym kilka lat wcześniej rozpuszczano farby imitujące chmury w "Bliskich spotkaniach trzeciego stopnia". W nim umieszczono ucharakteryzowane na duchy lalki, które animowano za pomocą drutów. Środowisko wodne okazało się nieocenione w symulacji istot, teoretycznie składających się z dymu i światła. Pod wodą nakręcono także pełnowymiarowe lalki-duchy oraz żywych ludzi.
Choć szybko odrzucono pomysł kompleksowego ukazania duchów za pomocą animacji poklatkowej, kilka ujęć zawiera rysunkową animację nieziemskich istot.
Kobiecego ducha, który tuż przed nazistami zamienia się w żądnego krwi demona, zagrała odpowiednio ucharakteryzowana aktorka, zawieszona na linkach. W tej samej pozycji nakręcono manekina z facjatą truposza. Metamorfozę załatwiono odręczną animacją rysunkową.
W tym samym basenie zrealizowano także efekty chmur. Aby imitujace chmury farby zachowywały sie w żądany sposób, użyto wypróbowanej techniki ze słodką i słoną wodą. Farbę rozprowadzano w słodkiej wodzie, która zatrzymywała się w zetknięciu z wodą słoną.
Sporo ujęć aktorskich w tej sekwencji nakręcono na niebieskim tle. Podyktowane to było potrzebą symulacji latania duchów wokół nazistów, oraz dodaniem burzy ognia za sylwetkami Indy'ego i Marion.
Efekt przebijania żołnierzy promieniami z Arki Przymierza powstał w swojej pierwszej fazie na planie. Aktorom przyczepiono do tułowiów małe lampy na pałąkach, które fizycznie rozświetlały miejsca na ciele, w których powstawało filmowe przebicie. Całą optyczną resztę dokonano w ILM.
Śmierć trzech nazistów, ukazana w bliskich planach twarzy, to przykład pomysłowego wykorzystania efektów animatronicznych, charakteryzatorskich i trików kamerowych. Każdy z aktorów musiał najpierw na dłuższą chwilę przybrać wrzeszczący wyraz twarzy, podczas gdy Chris Walas (późniejszy laureat oscara za charakteryzację do "Muchy") zdejmował z głów Wolfa Kahlera, Paula Freemana i Ronalda Laceya gipsowe odlewy, z których wykonał zestawy uzbrojonych mechanicznie rekwizytów. Na wszystkie trzy ujęcia z głowami optycznie nałożono osobno nakręconą ścianę ognia, głównie ze względu na opory cenzorskie. Lateksowa głowa płk. Dietricha błyskawicznie kurczy się jak u mumii. Ten efekt wykonano poprzez odessanie powietrza z modelu głowy. Całość nakręcono techniką zdjęć poklatkowych, a nad prawidłowym zapadaniem się twarzy czuwała kilkuosobowa ekipa Joe Johnstona.
Twarz Totha została wykonana z kilku starannie ucharakteryzowanych warstw żelatynowej mikstury. Następnie włączono silną lampę, a proces powolnego topienia się modelu rejestrowano kamerą z prędkością jednej klatki na sekundę.
Głowę Belloqa wykonano z gipsu, wstawiono do środka sztuczną krew i odpadki z produkcji, a następnie ucharakteryzowano, by rozerwać ją za pomocą sprężonego powietrza od spodu, dwóch pocisków z tyłu i małych ładunków wybuchowych w środku jednocześnie. Dopiero trzecia eksplozja została wmontowana do filmu.
Tak ogromnego magazynu, jak ten, w którym złożona zostaje Arka Przymierza, ekipa nie była w stanie zbudować ani zapełnić. Ujęcie powstało w dużo oszczędniejszej dekoracji, a resztę dopełnił obraz namalowany na szkle, przedstawiajacy przepastne wnętrze. Całość, podobnie jak w ujęciu spadającego ze skały samochodu, nakręcono z niewielkim ruchem kamery dzięki tylnej projekcji, wyświetlanej za rysunkiem.
|