Olbrzymi statek kosmiczny rozbija się nad planetą. 600 lat później, wśród gigantycznego świata drzewa, zawieszonego nad planetą, jego mieszkańcy z mozołem zbierają sok z gałęzi dla czczonych przez siebie bogów. Tylko młoda Kaena potrafi mentalnie wyjść poza wierzenia swego ludu, przeczuwając istnienie innego świata. Pewnego dnia, po sprzeniewierzeniu się Wielkiemu Kapłanowi, Kaena ucieka. Budzi się na tajemniczym statku kosmicznym...
Koprodukcja francusko-kanadyjska, jednocześnie pierwszy film CGI dla tych kinematografii. Chris Delaporte i Patrick Daher wymyślili najpierw grę komputerową. W trakcie pracy poznali Dennisa Friedmana z Sony Computer France, który poprosił ich o krótką animację 3D, stanowiącą wstęp do gry. Wtedy narodził się projekt pełnometrażowego filmu. Filmu dość niezwykłego w ówczesnej historii gatunku. Zamiast bajeczki z gadającymi zwierzakami i dziecięcymi bohaterami, francuscy twórcy zaproponowali religijno-mitologiczną SF z iście matrixowskim motywem mesjanistycznym. Z tą różnicą, że zbawczynią świata uczynili młodą kobietę o tak imponujących kształtach, że Lara Croft przy niej to płaska deska bez tyłka. Zachwyca wizualne piękno stylowo oświetlonej, rozbuchanej, organicznej scenografii podniebnego lasu Axis, a także projekty postaci, natychmiastowo i bezbłędnie kojarzące się z "Katedrą" Tomka Bagińskiego. Takiego bogactwa i oryginalności wizji plastycznej próżno szukać w amerykańskich bajkach. Niezbyt szybkie tempo i nieco zawiłe rozwiązania narracyjne kojarzą się raczej z japońskimi anime, niż z tym, do czego przywyczaił nas Pixar. "Kaenę" zadedykowano pamięci Richarda Harrisa, który w angielskiej wersji językowej użyczył głosu jednemu z bohaterów. Minusem polskiego opracowania jest fatalny podtytuł, który powinien, za oryginałem, brzmieć "Proroctwo", bo o "zagładę światów" to tu raczej nie chodzi...
Jednym zdaniem:
oryginalne, stylowe, godne polecenia.
 |
reżyseria - Chris Delaporte, Pascal Pinon
scenariusz - Chris Delaporte, Tarik Hamdine, Kenneth Oppel
muzyka - Farid Russlan
montaż - Bénédicte Brunet
wersja francuska
Cécile De France
Michael Lonsdale
Victoria Abril
François Siener
Jean-Michel Farcy
Raymond Aquaviva
Jean Piat
|
obsada głosowa
(Kaena)
(Opaz)
(Królowa)
(Voxem)
(Assad)
(Gommy)
(Wielki Kapłan)
|
wersja polska
Jolanta Wilk
Tomasz Marzecki
Elżbieta Kijowska
Marcin Troński
Mirosław Wieprzewski
Ryszard Olesiński
Janusz Zakrzeński
|
reżyseria wersji polskiej - Ilona Kuśmierska
dialogi polskie - Joanna Kuryłko
|
 |
Pszczółka Giulia nie widzi pomyślnie swojej przyszłości, związanej z produkcją miodu do końca swego krótkiego życia. Leci do swej Królowej i prosi o jakąś odmianę. Mądra, choć manieryczna Królowa postanawia codziennie opowiadać narwanej pszczółce o cyklu życia człowieka na przykładzie Sarah i Simona. Słuchająca opowieści Giulia nie zauważa, że sama robi się coraz starsza...
Pierwszy włoski film CGI. Czegóż tu nie ma! Początek sugeruje powtórkę z "Mrówki Z", pałac Królowej jest postmodernistycznie zaopatrzony w kamery, a nawet peceta z systemem operacyjnym Beesoft i monitorem w kształcie plastra. Czyli znów kłania się DreamWorks. Co kilka minut mamy krótką piosenkę, jak u klasycznego Disneya. Giulia nie czuje respektu przed Królową i szarżuje niczym Mike Wazowski. A potem klimat beztroskiej zabawy powoli zaczyna się cofać na rzecz inteligentnej i momentami poważnej przypowieści o narodzinach, dzieciństwie, młodości i miłości. Wyzierający z niej morał o akceptacji życia samego w sobie, życia wypełnionego małymi szczęściami, życia, które kiedyś tam zaprowadzi po prostu do śmierci, zostawia daleko w tyle wszelkie amerykańskie dyrdymały, obecne chciażby w spartolonym finale "Shreka Trzeciego". Tyle fabuła. Technicznie włoscy twórcy osiągnęli połowiczny sukces. Część "pszczela" prezentuje bajkowo umowną, choć akceptowalną prostotę. Natomiast część "ludzka" stoi (a raczej leży) niemal na poziomie animowanych cyfrowo storyboardów do amerykańskich blockbusterów. Plusem obu części są znakomite, długie loty wirtualnej kamery oraz świetna muzyka i piosenki.
Jednym zdaniem:
mądre i zabawne.
 |
reżyseria - Paolo Modugno
scenariusz - Paolo Modugno, Veronica Salvi
muzyka - Alessandro Molinari
montaż - Claudio Di Mauro
obsada głosowa:
Irene Grandi
Ludovica Modugno
Sarah Dietrich
Gabriele Patriarca
Chiara Colizzi
|
(Giulia)
(Królowa)
(Bobo)
(Sarah)
(Simone)
(Francesca)
|
|
 |
Kilka historyjek w jednym filmie. Minnie i Daisy rywalizują w rewii na lodzie, lecz w końcu padają sobie w ramiona. Siostrzeńcy wujka Sknerusa chcą dopisać się na listę św. Mikołaja, jadą do jego siedziby i robią wielkie zamieszanie wśród pakujących prezenty elfów. Kaczor Donald przeżywa świąteczny kryzys psychiczny, w końcu daje sie porwać magii kolęd. Syn Goofy'ego, Max, obawia się zdziwaczałego ojca, kiedy przyjedzie do niego na święta ze swoją dziewczyną. Wreszcie Miki, wściekając się na bezwiednie niszczącego świąteczną dekorację domu Pluto, doprowadza do ucieczki psa z domu. Pluto trafia do reniferów św. Mikołaja, które pomagają mu trafić z powrotem do tęskniacego za nim Mikiego.
Ten film to sequel świątecznej kreskówki "Mickey's Once Upon a Christmas" (1999). Tym razem DisneyToon Studios, idąć z duchem czasu zdecydowało się na technologię CGI, w której premierowo zaprezentowano większość disneyowskich bohaterów (nielicznym wyjątkiem były myszka Miki i kaczor Donald, którzy zadebiutowali w renderowanej formie w krótkometrażowych filmikach "Muppet*vision 3-D" (1991) i "Mickey's PhilharMagic" (2003). Generalnie trudno wyobrazić sobie coś bardziej słodszego, pogodniejszego i świątecznie spolegliwszego od tego filmu. Disney w najbardziej cukierkowej formie, którą przed mdłościami i torsjami ratuje znakomita animacja, tempo i znane wszystkim kaskady humoru w wykonaniu najsłynniejszych bohaterów wytwórni.
Jednym zdaniem:
300% cukru w cukrze.
 |
reżyseria - Matthew O'Callaghan, Theresa Pettengill
scenariusz - Chad Fiveash, Carole Holliday, Peggy Holmes, Bill Motz, Jim Peronto, James Stoteraux
muzyka - Stephen James Taylor, Jim Wise
montaż - Kirk Demorest, Julie Rogers
obsada głosowa:
Wayne Allwine
Tony Anselmo
Bill Farmer
Tress MacNeille
Russi Taylor
Jim Cummings
Jason Marsden
Alan Young
|
(Mickey Mouse)
(Donald Duck)
(Goofy)
(Daisy)
(Minnie Mouse)
(Blitzen)
(Max Goof)
(Scrooge McDuck)
|
|
 |
Sześciu robocików Bionicle musi stawić czoło najeźdźcom ich wyspy Mata Nui. Otrzymują kamienie Toa, dzięki którym zamieniają się w herosów Toa...
Matora Metru Nui Toa Lhikan Turaga Dume Protodermis. Kumacie? Nie? Świetnie. Ja też nie. David Molina i Terry Shakespeare są chyba nieuleczalnie chorzy na polinezyjskie beblanie, z którego uszyli kontynuację, a właściwie prequel ich bajki "Bionicle. Maska Światła." Druga część powtarza wszystkie błędy pierwowzoru, lecz nie wywołuje sennego znużenia i zażenowania. Choć i tym razem przeznaczeniem filmu nie były sale kinowe, zdecydowanie poprawiono widowiskowość i wtłoczono nieco tak potrzebnego humoru w napuszone dialogi. Nadal jednak mamy do czynienia z tymi samymi robocikowymi pierdami, na które szkoda czasu.
Jednym zdaniem:
jest lepiej, choć nadal beznadziejnie.
 |
reżyseria - David Molina, Terry Shakespeare
scenariusz - Henry Gilroy, Greg Klein, Thomas Pugsley
muzyka - Nathan Furst
montaż - Craig Russo
obsada głosowa:
Christopher Gaze
Michael Dobson
Paul Dobson
Tabitha St. Germain
Brian Drummond
Trevor Devall
Alessandro Juliani
Gerard Plunkett
Lee Tockar
|
(Turaga Vakama)
(Lhikan, Krekka)
(Nidhiki, Whenua)
(Nokama)
(Onewa, Matau)
(Nuju)
(Vakama)
(Turaga Dume)
(Makuta, Kongu)
|
|
 |
Po upojnym miesiącu miodowym, Shrek, Fiona i Osioł jadą do zamku rodziców Fiony w Zasiedmiogórogrodzie. Widząc zięcia ogra, król Harold prosi o pomoc złą Wróżkę Chrzestną, która w roli męża Fiony widzi raczej swego syna, Księcia z Bajki. Shrek i Osioł łykają czarodziejską miksturę, zmieniającą ich w przystojniaków. Zmienia się też Fiona. Zbliża się wielki bal, a Shrek, Osioł i Kot w Butach zostają uwięzieni...
Kontynuacja "Shreka" w równie beztroski jak w pierwowzorze sposób szarga baśniowe świętości, zachwyca animacją i śmieszy do rozpuku. Twórcy brawurowo poprowadzili akcję, wstawili przebojowe piosenki, pomysłowo pobawili się w cytowanie największych dzieł ekranu i wprowadzili kilka kapitalnych postaci, z Kotem w Butach na czele. Słowem dokonali najwyższej klasy sztuki powielenia oryginału, bez posądzeń o bezmyślne kalkowanie. Porywająca kulminacja w rytm piosenki "Holdin' out for a Hero" to mistrzostwo świata, perfekcyjne zespolenie akcji na wysokich obrotach, dramaturgii i elementów komediowych, trafnie rozłożonych w czasie i nie powodujących znużenia strzelaniem w widza gagami na każdym kroku. W rewelacyjnej polskiej wersji dubbingowej, tak jak poprzednio, najlepsze teksty Bartka Wierzbięty dostał niezawodny Jerzy Stuhr.
Jednym zdaniem:
lepsze od pierwowzoru.
 |
reżyseria - Andrew Adamson, Kelly Asbury, Conrad Vernon
scenariusz - Andrew Adamson, Joe Stillman, David Stem, David Weiss
muzyka - Harry Gregson-Williams, John Powell
montaż - Michael Andrews, Sim Evan-Jones
wersja oryginalna
Mike Myers
Eddie Murphy
Cameron Diaz
Antonio Banderas
Julie Andrews
John Cleese
|
obsada głosowa
Shrek
Osioł
Fiona
Kot w Butach
królowa Liliana
król Harold
|
wersja polska
Zbigniew Zamachowski
Jerzy Stuhr
Agnieszka Kunikowska
Wojciech Malajkat
Małgorzata Stein
Janusz Bukowski
|
reżyseria wersji polskiej - Joanna Wizmur
dialogi polskie - Bartek Wierzbięta
|
 |
Rok 2131. Na zgliszczach po trzeciej wojny światowej walczy piękna Deunan Knute. Złapana przez oddział pół-człowieka, pół-cyborga Briareosa, niegdyś jej kochanka, Denuan budzi się w megamieście Olympus. Idylliczność tego lśniącego przepychem miejsca jest jednak iluzoryczna. Część władz metropolii chce zgładzić zamieszkujące je Bioroidy, rasę sztucznych ludzi, których niezdolność do odczuwania ludzkiej agresji trzyma to miasto w ryzach spokoju i dobrobytu. Nieoczekiwanie dla siebie, Deunan znajdzie się w samym środku narastającego konfliktu...
Na pierwszy rzut oka wizualna strona "Appleseed" sprawia wrażenie odwrócenia techniki tradigital animation. Narysowane postaci wśród cyfrowo wygenerowanego środowiska. Lecz po chwili nasz sprytnie oszukany wzrok widzi coś znacznie bardziej wyrafinowanego, mianowicie "narysowane" postaci to także obiekty 3D, puszczone w ruch dzięki motion capture. Tyle, że przykryto je fakturami imitującymi cel-shading, czyli cyfrowe podróby ręcznej animacji rysunkowej. A w tym wypadku rysunki z pierwowzoru, czyli opublikowanej w 1985 roku mangi Masamune Shirowa i późniejszej o trzy lata anime w reż. Kazuyoshi Katayamy. Efekt jest niecodzienny i zaskakujący, gdyż nieczęsto można obejrzeć postaci CGI wyglądające jak płaski rysunek, do którego ktoś "niechcący" dodał trzeci wymiar (w USA tak potraktowano trzeci film o Stuarcie Malutkim, ale tylko z powodu niskiego budżetu i przeznaczenia direct-to-DVD). A sam film? Do 45' było nieźle. A potem znowu pojawiły się walki robotów i "Appleseed" na chwilę zamieniło się w kolejną, nużącą nawalankę rodem z "Elysium" czy innych nieszczęsnych "Bionicle". Na szczęście nie takie wątpliwe atrakcje stanowią o atrakcyjości "Appleseed". Choć jest to produkcja japońska, brak wydumanej i nad potrzebę skomplikowanej intrygi znacznie polepszył jej odbiór; można spokojnie skupić się na emocjach bohaterów. Animatorzy mieli przed sobą trudne zadanie, gdyż cel-shading spłaszczył twarze i zniwelował bogatą mimikę do kilku konwencjonalnych grymasów. Mimo to finałowa walka Deunan, rozgrywająca się zarówno wśród huku wystrzałów, jak i wewnątrz jej rozdartej osobowości, robi wrażenie i nie zostawia widza obojętnym. Porządna i bardzo widowiskowa rzecz.
Jednym zdaniem:
Cel-shading nałożony na postaci 3D. Nieźle. Sam film również niezły.
 |
reżyseria - Shinji Aramaki
scenariusz - Haruka Handa, Tsutomu Kamishiro
wg komiksów - Masamune Shirowa
muzyka - Paul Oakenfold, T. Raumschmiere, Ryuichi Sakamoto
obsada głosowa:
Ai Kobayashi
Jurota Kosugi
Yuki Matsuoka
Yuzuru Fujimoto
Mami Koyama
Takehito Koyasu
Toshiyuki Morikawa
|
(Deunan)
(Briareos)
(Hitomi)
(Uranus)
(Athena)
(Hades)
(Yoshitsune)
|
|
 |
Don Lino, ojciec chrzestny podmorskiej mafii rekinów, chce, aby jego synowie Lenny i Frankie przejęli kiedyś interes. Lecz wrażliwy wegetarianin Lenny nie kwapi się do bandyckiej ojcowizny. Pewnego dnia Frankie ginie wskutek uderzenia kotwicy. Traf chce, że w tym samym czasie i miejscu znalazł się mały gębomyj Oscar, luzak i marzyciel, mający bardzo poważne kłopoty z pieniędzmi, mafią i kobietami. Oscar zaprzyjaźnia się z Lennym, a przyjmując na siebie fałszywą rolę "pogromcy rekinów", zdobywa na mieście zawrotną popularność...
Czwarta komputerowa bajka z PDI/DreamWorks powstawała równolegle ze "Shrekiem 2", z którym łączy ją ilość i intensywność filmowych cytatów oraz osoba współreżyserki pierwszego "Shreka" Vicky Jenson. Lecz fabularnie "Rybkom z ferajny" znacznie bliżej do "Mrówki Z" i do "zwierzęcej" wersji aktorskiego filmu niekoniecznie dla dzieci. Ryzykowne połączenie parodii kina mafijnego z młodzieżową komedią o czarnych raperach i bardzo częstym cytowaniem "Szczęk" udało się fantastycznie. Obsada przyprawia o zawrót głowy; De Niro i Scorsese w rolach rybek, przerzucających się tekstami w stylu "joł, joł!" - to samo w sobie brzmi absurdalnie. Podczas nagrywania dialogów obaj mistrzowie grali razem, co stanowiło ewenement, gdyż tego typu nagrania praktycznie zawsze odbywają się pojedynczo. Z uwagi na familijną widownię, Jeffrey Katzenberg odrzucił oryginalny tytuł "Sharkslayer".
Jednym zdaniem:
za dużo czarnych joł-joł elementów, lecz parodia kina mafijnego wyśmienita.
 |
reżyseria - Vicky Jenson, Bibo Bergeron, Rob Letterman
scenariusz - Michael J. Wilson, Rob Letterman
muzyka - Hans Zimmer
montaż - Peter Lonsdale, John Venzon
wersja oryginalna
Will Smith
Angelina Jolie
Renée Zellweger
Robert De Niro
Martin Scorsese
Jack Black
|
obsada głosowa
Oscar
Lola
Angie
Don Lino
Sykes
Lenny
|
wersja polska
Cezary Pazura
Brygida Turowska
Joanna Trzepiecińska
Krzysztof Stelmaszyk
Mieczysław Morański
Jarosław Boberek
|
reżyseria wersji polskiej - Joanna Wizmur
dialogi polskie - Bartek Wierzbięta
|
 |
Superbohaterowie, z panem Iniemamocnym na czele, pewnego dnia popadli w niełaskę i od tej pory są zmuszeni żyć pod przykrywką. Lecz waleczny duch nie śpi, pomimo założenia rodziny przez pana Iniemamocnego. Jego żona Helen (w przeszłości superbohaterka Elastyna) przedzieżgnęła się w kurę domową, a ich dorastające dzieci cierpią w szkole z powodu ukrywania swych nadnaturalnych zdolności, odziedziczonych po tak niezwykłych rodzicach. Tymczasem uśpione licho podniosło łeb - oto światu zagraża Syndrom, opętany żądzą władzy rudzielec, niegdyś niechciany kompan pana Iniemamocnego...
Tatuś tradycyjnie wali z piąchy w papę, mamusia rozciąga się jak guma, syn biega jak błyskawica, córka potrafi znikać, a najmłodszy synek... a tego ta niezwykła rodzina jeszcze nie wie. Taka Fantastyczna Czwórka, tylko w wersji rodzinnej. Porównując "Iniemamocnych" do poprzednich filmów Pixara, wyraźnie widać przesunięcie pułapu odbioru fabuły w kierunku starszego widza. Ducha beztroskiej zabawy zastąpiło bardzo poważne potraktowanie zagrożeń czyhających na tytułowych bohaterów. Zmiany należy upatrywać w nazwiskach twórców. Główna ekipa, skupiona wokół scenarzysty i reżysera Brada Birda (wcześniej "Stalowy gigant"), to zupełnie nowi ludzie na firmamencie pixarowskich gwiazd. Ciekawie wygląda scenografia filmu, która świadomie nawiązuje do lat 50. a raczej do wyobrażeń przyszłości z tamtych czasów. Z drugiej strony na wskroś współczesne jest tempo narracji. Po raz pierwszy szybkością montażu scen akcji i mobilnością kamery, Pixar może się licytować z Michaelem Bayem.
Jednym zdaniem:
chyba najlepszy film Pixara.
 |
scenariusz i reżyseria - Brad Bird
muzyka - Michael Giacchino, Tim Simonec
montaż - Stephen Schaffer
wersja oryginalna
Craig T. Nelson
Holly Hunter
Jason Lee
Sarah Vowell
Samuel L. Jackson
Brad Bird
Spencer Fox
|
obsada głosowa
Iniemamocny
Elastyna
Syndrom
Viola
Mrożon
Edna
Max
|
wersja polska
Piotr Fronczewski
Dorota Segda
Piotr Adamczyk
Karolina Gruszka
Piotr Gąsowski
Kora
Filip Radkiewicz
|
reżyseria wersji polskiej - Waldemar Modestowicz
dialogi polskie - Jan Wecsile
|
 |
Terkel nie ma łatwego życia. Matka ciągle pali, ojciec potrafi tylko mówić "nie", rodzice się ciągle kłócą, a w szkole same świry. Dwóch z nich uwzięło się na Terkela, który chcąc wkupić się w ich łaski, doprowadza do samobójstwa najgrubszą dziewczynę w klasie. Pewnego dnia do szkoły przychodzi nowy, luzacki nauczyciel biologii. W tym samym czasie ktoś zaczyna grozić Terkelowi śmiercią...
Czołówka jak "Se7en", w środku cytaty z "Ojca chrzestnego", "Piątku, trzynastego" i "Lśnienia". Czyli reżyser filmu już coś w życiu widział. Pięknie, lecz jego produkcja to przykład na to, że w dzisiejszych czasach kręcić każdy może, a potem to publikować. Niekoniecznie na YouTube. "Terkel in trouble" to pierwszy pełnometrażowy film CGI z Danii, która, jak się okazuje, nie tylko von Trierem i browarem Tuborg stoi. A mogłaby, gdyż takiego idiotyzmu świat komputerowych bajek jeszcze nie widział. Pierwowzorem filmu było wieloodcinkowe słuchowisko radiowe dla młodzieży. Lecz nie trzeba pracować w polskim Ministerstwie Oświaty, żeby stwierdzić, że ten filmowy bźdźiel nie nadaje się dla nikogo. Szkolni bohaterowie próbują być przedstawiani jako ofiary jakże aktualnego bezstresowego wychowania, alienacji i braku jakiegokolwiek zainteresowania ze strony zajętych sobą dorosłych. Wymyślona przez Andersa Matthesena (który podłożył także większość głosów w filmie) młodzież funkcjonuje w świecie, wyglądającym jak koszmarna kalka "Beavisa & Buttheada", "Simpsonów" i "South Parku". Lanie po mordach aż do krwi, oglądanie rzeźnickich horrorów, dzieci z fajkami, piwem, wódą i widelcami w oczach to tutaj norma, a już piosenka nauczyciela o tym, że w Tajlandii chłopcy mają jeszcze gorzej (bo śpią pod gołym niebem, wstają rano, łowią perły w morzu pełnym rekinów, potem karmią dziesięcioro rodzeństwa, ledwo zipią, a w nocy prostytuują się z tłustymi Niemcami), to ekstrema. Zresztą wystarczy przytoczyć fragment refrenu miłosnej piosenki, śpiewanej przez zakochanego kumpla Terkela: "Odpierdol się, jesteś dla mnie za brzydki, a twoją matkę rżnie kto chce". Animacja spełnia standardy nieco tylko wyższe od amatorskich flashowych filmików z sieci, a humor, choć momentami rzeczywiście zabawny, ginie w kloace obsceny.
Jednym zdaniem:
animować każdy może... tylko po co?
 |
reżyseria - Kresten Vestbjerg Andersen, Thorbjorn Christoffersen, Stefan Fjeldmark
scenariusz - Mette Heeno
muzyka - Bo Rasmussen
montaż - Per Risager, Mikael R. Ryelund, Martin Wichmann
obsada głosowa:
Anders Matthesen
Kim Mattheson
Toby Stephens
Johnny Vegas
Ben Bishop
|
(Terkel/Jason/Sten/Saki/Johanna/Stewart/Leon/Gunnar)
(mama Terkela/Johanna)
(Justin)
(wujek Stewart)
(Jason/Saki/Stan/Silas)
|
|
 |
Był sobie chłopec, który nie wierzył w święta Bożego Narodzenia. Lecz w noc wigilijną przed jego domem zatrzymał się niezwykły pociąg, Ekspres Polarny. Podróż w wagonie pełnym dzieci wiedzie przez zaśnieżone tereny północy, a na końcu wędrówki lśni miasto Świętego Mikołaja, w którym szykowane są prezenty dla wszystkich dzieci z całego świata. Czy nasz bohater w końcu uwierzy w magię świąt?
Robert Zemeckis wywindował sztukę pozornie niewidocznej cyfrowej iluzji do takiej perfekcji, że idea reżyserii pełnometrażowej animacji komputerowej była tylko kwestią czasu. Technicznie dokonał rzeczy dosłownie wielkiej - jego "Ekspres polarny" docelowo został zrealizowany na potrzeby największych i najbardziej spektakularnych ekranów świata, czyli trójwymiarowego kina IMAX. Faktycznie, jest co oglądać i w wielu scenach trzeba się mocno trzymać, by całkowicie nie ulec zniewalającej iluzji obrazu, najdosłowniej wyskakującego z płaskiego ekranu wysokości czterech pięter. Zemeckis mógł tu sobie wreszcie poszaleć z tym, co stanowi jego ulubiony wizualny patent, czyli długimi ujęciami, w tym przypadku wyzwolonymi z okowów tradycyjnej techniki zdjęciowej. "Ekspres polarny" zachwyca wystawnością, kolorystyką, dynamiką scen akcji, a przede wszystkim wierną ludzkiej motoryce animacją postaci. Dokonano tego dzięki technologii motion capture (przechwytywanie ruchu) i performance capture (to samo, tylko w odniesieniu do mimiki). Dzięki temu Tom Hanks mógł zagrać tu aż sześć postaci, w tym głównego bohatera, chłopca, który nie wierzy w św. Mikołaja (tylko głos chłopca należał do autentycznego dziecka). I na tym plusy "Ekspresu polarnego" się kończą. Aż trudno uwierzyć, że tak wytrawny reżyser, kuty na cztery łapy i zaprawiony w bojach błyskotliwy opowiadacz fabuł, zrobił film tak fabularnie prosty, a problemowo wręcz banalny i ociekający sztampą. Robert Zemeckis sprokurował bajeczkę dla dzieci, w sam raz pasujacą do spolegliwych wigilijnych opowiastek Disneya w cukierkowym stylu. Gwoździem do trumny były projekty i animacje twarzy dzieci, wyglądających jak porcelanowe lalki bez życia i emocji, wygenerowane jakby na przekór autentycznie mistrzowskiej animacji reszty ich ciał.
Jednym zdaniem:
technicznie porażający, lecz emocjonalnie na przemian mdły i oschły.
 |
reżyseria - Robert Zemeckis
scenariusz - Robert Zemeckis, William Broyles Jr.
wg powieści - Chrisa Van Allsburga
muzyka - Alan Silvestri
montaż - R. Orlando Duenas, Jeremiah O'Driscoll
wersja oryginalna
Daryl Sabara
Nona Gaye
Peter Scolari
Eddie Deezen
Tom Hanks
|
obsada głosowa
Krzyś
Hania
Bartek
Mądrala
Konduktor
|
wersja polska
Kajetan Lewandowski
Zuzanna Adamczyk
Miłosz Woźniak
Rafał Kołsut
Krzysztof Dracz
|
reżyseria wersji polskiej - Agnieszka Matysiak
dialogi polskie - Barbara Robaczewska
|
 |
Wynalazca Gepetto chce mieć syna i w tym celu konstruuje sobie robota Pinokia. Aby tchnąć w niego życie absorbuje całą energię ze Szlambowic, supermiasta przyszłości. To niweczy wielkie otwarcie lunaparku przez złego burmistrza Szlamboli. Pinokio zaczyna poznawać świat roku 3000. Tymmczasem nienawidzący dzieci Szlamboli knuje podły plan, którego Pinokio wkrótce stanie się zasadniczą częścią...
W ciągu ostatnich kilku lat, napisana przez Carlo Collodiego w latach 1881-1883 powieść, była adaptowana na ekran kinowy aż trzykrotnie. Pomijając nieudaną wersję Roberto Benigniego, pozostałe dwie przeniosły historię Pinokia w odległą przyszłość. Najpierw Stanley Kubrick i Steven Spielberg w "A.I.", a potem w hiszpańsko-francusko-kanadyjskiej animowanej koprodukcji "Pinokio. Przygoda w przyszłości". Film Daniela Robichauda w technologicznym sztafażu sprawnie wykorzystuje pierwowzór, scenograficznie pobrzmiewają tu echa "Piątego elementu", a poziom grafiki i animacji jest zaskakująco wysoki. Zawiódł natomiat scenariusz. Pomimo zacnego źródła, przyszłościowa wersja "Pinokia" grzęźnie w przerabianych sto razy schematach. Adresowany do dzieci film nie mógł być tak bezlitosny dla tytułowego bohatera, jak Carlo Collodi (który na wyraźne życzenie wydawcy dopisał postać Błękitnej Wróżki, przywracającej życie drewnianej lalce), czy też refleksyjny, symboliczny i melodramatyczny jak film Spielberga. Jest kolorowo, ładnie, momentami zabawnie i lekko. Za lekko, choć dziecięcej widowni nie trzeba chyba niczego innego. W polskiej wersji językowej bardzo pozytywnie zaskoczyła Małgorzata Kożuchowska, jako głos Pinokia.
Jednym zdaniem:
ładne, ale na drugie danie szef kuchni poleca "A.I.".
 |
reżyseria - Daniel Robichaud
scenariusz - Claude Scasso, Lorenzo Orzari
muzyka - James Gelfand
montaż - Claudette Duff
wersja angielska
Sonja Ball
Howard Ryshpan
Howie Mandel
Whoopi Goldberg
Malcolm McDowell
Bianca Gervais
|
obsada głosowa
Pinokio
Gepetto
Stefan
Cyberynka
Szlamboli
Marlena
|
wersja polska
Małgorzata Kożuchowska
Mariusz Siudziński
Grzegorz Pawlak
Barbara Lauks
Bronisław Wrocławski
Jolanta Jackowska
|
reżyseria wersji polskiej - Krzysztof Staroń
dialogi polskie - Krzysztof Staroń
|
 |
Na planecie Alcyone trwa odwieczna wojna dwóch nacji: Ceveanów i Storrionów. Ci pierwsi, pod wodzą kapłanki Amieli budują Arkę, którą chcą opuścić planetę. Lecz ich przeciwnicy niweczą te plany, skazując Ceveanów na wygnanie. Kapłanka znika. A to właśnie jej najbardziej potrzebują Storrionowie, kiedy orientują się, że mogą wykorzystać Arkę do własnych celów. Ale nikt z nich nie potrafi uruchomić urządzenia...
Drugi film CGI z Korei Południowej, gdzie najwyraźniej pozazdroszczono kolegom zza morza i spróbowano sił w cyfrowej animacji, której fotorealizm miał być odpowiedzią na "Final Fantasy", choć film Kenny Hwanga nie mógł się pochwalić aż tak olśniewającym poziomem technicznym. Fabularne założenie było rdzennie koreańskie, wszak dwie walczące na tej samej ziemi rasy to odbicie konfliktu miedzy obiema Koreami. Spory udział w "Arce" mieli także Amerykanie, z gwiazdą Jamesem Woodsem w obsadzie głosowej. Dzięki temu powstało dynamiczne widowisko hard SF z ilością strzelanin i walk, raczej nieodpowiednią dla targetu "Kurczaka małego". To już nie bajka dla dzieci, to poważny, animowany SF.
Jednym zdaniem:
rzetelny SF w niezłym wydaniu.
 |
reżyseria - Kenny Hwang
scenariusz - Jordan Itkowitz, David Weinstein
muzyka - Dennis C. Brown, David Lowmiller
montaż - Bob Bender
obsada głosowa:
Chiara Zanni
Kirby Morrow
James Woods
Trevor Devall
Kathleen Barr
Tabitha St. Germain
Gerard Plunkett
Fiona Hogan
Jason Simpson
|
(Amarinth)
(Rogan)
(Jallak)
(Baramanda)
(Piriel)
(Empress Cathebel)
(Minister Eserbus)
(dr Anders)
(Higgins)
|
|
 |
W baśniowym świecie Gai, istniejącym jako serial telewizyjny, żyją dwaj przyjaciele Zino i Boo. Pewnego dnia zły profesor N. Icely wykrada z Gai magiczny kamień Dalamit. Ratując kamień, Zino, Boo, niesforna Alanta i trzech Snurków spod ciemnej gwiazdy przenoszą się do olbrzymiego, jak dla nich, świata ludzi, wyskakując wprost z telewizyjnych ekranów. Za nimi rusza N. Icely, opętany myślą posiadania Dalamitu, jako środka do przenoszenia rzeczywistości telewizyjnej do świata realnego...
Dopiero po tym filmie Europa mogła z dumą powiedzieć, że wreszcie dogoniła poziom cyfrowych bajek z USA. Ta niemiecko-hiszpańsko-brytyjska koprodukcja (pierwszy niemiecki film CGI) przynosi potężną dawkę najbardziej zachwycających, niecodziennie długich jazd kamery wśród wyjątkowo bogatych i szczegółowo stworzonych plenerów i wnętrz. Momentami ta wypasiona widowiskowość "Magicznego kamienia" niczym nie ustępuje pełnym przepychu kadrom "Ekspresu polarnego". Tesktury, światło, animacja i mimika składają się na wyczyn techniczny na poziomie bajkowego fotorealizmu, w którym precyzyjnie odtworzona rzeczywistość musi być trochę odrealniona, by nie przysłonić wrażenia, że obcuje się z bajką. Bajką, w której wreszcie nie ma mówiących zwierząt, inwazji z kosmosu, czy niekończącego się korowodu parodii scen z kina aktorskiego. Zamiast tego mamy pomysł, niczym z "Purpurowej róży z Kairu", w którym ekranowe postaci dostają się do świata rzeczywistego i spotykają swego stwórcę. To z kolei odsyła do problemów iście matrixowskich - bohaterowie zastanawiają się, czy wolna wola, zyskana w świecie ludzi, nie zostanie im odebrana po powrocie do Gai. Niemieccy reżyserzy Lenard Fritz Krawinkel i Holger Tappe ubrali te dylematy w potoczystą opowieść przygodowo-komediową z barwnie scharakteryzowanymi postaciami. Zamiast parodii mamy tu cytaty z "Ben-Hura", "Mission: Impossible II" oraz "E.T.". Był to także ostatni film, do którego muzykę napisał Michael Kamen. Śmierć przerwała prace nad niemal ukończoną partyturą, dopisaną do końca przez jego asystentów. W polskiej wersji językowej bryluje Jarosław Boberek, użyczający głosu wyszczekanemu Galgerowi rasy Snurk. Punkt dla reżyser dubbingu Ilony Kuśmierskiej (kiedyś grała Jadźkę w trylogii o Kargulach i Pawlakach), która dobrała Boberka tak, że ten nawet swoją twarzą przypomina mówioną przez siebie postać.
Jednym zdaniem:
europejska bajka na najwyższym poziomie.
 |
reżyseria - Lenard Fritz Krawinkel, Holger Tappe
scenariusz - Jan Berger, Don McEnery, Bob Shaw
muzyka - Michael Kamen
montaż - Alexander Soskin, Fabian Mueller
wersja angielska
Patrick Stewart
Emily Watson
Glenn Wrage
Alan Mariot
Stephan Lander
John Guerrasio
|
obsada głosowa
Albert Drollinger
Alanta
Zino
Boo
prof. N. Icely
Galger
|
wersja polska
Jacek Mikołajczak
Katarzyna Tatarak
Jacek Rozenek
Jacek Wolszczak
Wojciech Paszkowski
Jarosław Boberek
|
reżyseria wersji polskiej - Ilona Kuśmierska
dialogi polskie - Joanna Kuryłko
|
 |
Biedny robot Radek Dekiel nie chce podzielić losu swego ojca, pracującego jako zmywarka do naczyń w restauracji. Pewnego dnia wyrusza w daleki świat, by poznać swego idola, władcę świata robotów, pana Spawalskiego. Lecz droga do siedziby fabryki robotów w stolicy jest najeżona najróżniejszymi niebezpieczeństwami i rozczarowaniami...
Tym, co w tej bajce jest naprawdę imponujące, to skąpana w cudownie miękkim świetle scenografia. Gdyby zabrać się za ekranizacje lemowej "Cyberiady" i "Bajek robotów", świat filmu Wegde'a i Saldanhy byłby wymarzonym miejscem dla Trurla i Klapaucjusza. Pomarzyć zawsze wolno, a amerykańscy magicy z Blue Sky Studios, z lekkomyślnością godną lepszej sprawy, wstawili w świat robotów przewidywalną i prostą aż do bólu historykę z podkreślanym do zrzygania banałem moralnym o dążeniu do spełniania własnych marzeń. Graficznie "Roboty" bez dwóch zdań kasują "Epokę lodowcową", wczesniejszy film tych twórców, lecz wszystko inne spadło na łeb. Trochę szkoda, zważywszy na gwiazdorską obsadę z Ewanem McGregorem (jego jest wszędzie pełno, także w bajkach 3D), Halle Berry, Robinem Williamsem i samym Melem Brooksem na czele. Chyba, że przyjmiemy, że to film zdecydowanie dla najmłodszych widzów. I tylko dla nich.
Jednym zdaniem:
gdyby tylko fabuła dorównała scenografii...
 |
reżyseria - Chris Wedge, Carlos Saldanha
scenariusz - Lowell Ganz, Babaloo Mandel, David Lindsay-Abaire
muzyka - John Powell
montaż - John Carnochan
wersja oryginalna
Ewan McGregor
Greg Kinnear
Jim Broadbent
Halle Berry
Robin Williams
Mel Brooks
|
obsada głosowa
Radek Dekiel
Gwoździu
Madame Frezer
Cynka Cynkopulos
Brzeszczot
Spawalski
|
wersja polska
Paweł Iwanicki
Piotr Gąsowski
Bohdan Łazuka
Joanna Trzepiecińska
Wojciech Paszkowski
Paweł Sanakiewicz
|
reżyseria wersji polskiej - Olga Sawicka
dialogi polskie - Arkadiusz Borowik
|
 |
Zebra Marty marzy o życiu na wolności. Lecz jego przyjaciele z nowojorskiego zoo nie podzielają jego ciągotek, wszak tu jest bezpiecznie i syto, o zachwycie dzieci nie wspominając. Lecz Marty ucieka, więc lew Alex, żyrafa Melman i hipopotamica Gloria wyruszają, by go uratować i sprowadzić z powrotem do zoo. Wskutek wielu zbiegów okoliczności zwierzaki zostają wsadzone na pokład statku, płynącego do Kenii. A sam statek zostaje porwany przez ekipę pingwinów...
DreamWorks przesadził. I to zdrowo. "Madagaskar" przypomina film "Goście goście 2", oczywiście nie pod względem fabuły, czy techniki, lecz jest równie męczący, co sequel z Reno i Clavierem. Za dużo tu werbalnego chaosu, za dużo slapstickowych gagów, goniących jeden drugi w niezdrowym tempie. Uciekające z nowojorskiego zoo zwierzaki sprawiają wrażenie permanentnie naspidowanych czymś naprawdę konkretnym. A imprezowa prawda mówi, że trzeźwy/czysty gość nie zagrzeje długo miejsca przy wypitym/ujaranym balangowiczu (niepotrzebne skreślić). "Madagaskar" nieznośnie męczy wzrok, słuch i umysł, a grubo ciosane projekty postaci sugerują tumiwisizm grafików. Oczywiście wiadomo, że była to ich świadoma decyzja, w końcu każda animka CGI powstaje kilka lat, kosztuje sporo i przez ten czas jest oczkiem w głowie wytwórni. Ale to, co niezawodnie działało w "Shreku" i "Rybkach z ferajny" (choć tu już było nieznacznie czuć zgubny pęd do przeładowywania scenariusza wszystkim, co mogło nawinąć się pod łapska scenarzystów), w przypadku "Madagaskaru" pożarło samo siebie. Niestrawny chaos nie tknął tylko dwóch elementów. Pierwszym były kapitalne pingwiny, które w pełni zabłysnęły w powiązanej z filmem arcyśmiesznej krótkometrażówce "Misja świąteczna". Drugi to równie zabawne aluzje i cytaty z m.in. "Planety małp", "Cast away" i przede wszystkim "American Beauty", gdzie spadające płatki róż w scenie snu zastąpiły apetyczne steki. Od czasu "Shreka" akurat to magikom z DreamWorks wychodzi najlepiej.
Jednym zdaniem:
pingwiny, parodie filmowe i nic poza tym.
 |
reżyseria - Eric Darnell, Tom McGrath
scenariusz - Mark Burton, Billy Frolick, Eric Darnell, Tom McGrath
muzyka - Hans Zimmer
montaż - Clare De Chenu, Mark A. Hester, H. Lee Peterson
wersja oryginalna
Ben Stiller
David Schwimmer
Jada Pinkett Smith
Chris Rock
Conrad Vernon
Andy Richter
|
obsada głosowa
lew Alex
żyrafa Melman
hipopotam Gloria
zebra Marty
Mason
Mort
|
wersja polska
Artur Żmijewski
Piotr Adamczyk
Małgorzata Kożuchowska
Klaudiusz Kaufmann
Arkadiusz Jakubik
Tomasz Bednarek
|
reżyseria wersji polskiej - Joanna Wizmur
dialogi polskie - Bartek Wierzbięta
|
 |
Odkąd Kurczak Mały pomylił spadającego żołędzia z kawałkiem nieba, siejąc zgubną w skutki panikę w miasteczku, nikt nie traktuje go poważnie i nie wierzy jego kolejnym rewelacjom. A dzieje się sporo, gdyż tym razem prawdziwy kawałek nieba łąduje mu na głowie. Kurczak wraz ze swymi niewydarzonymi przyjaciółmi bada tajemnicę...
Historyjka ta była pierwotnie znana, jako kilkusetletnia baśń "The Sky is falling" nieznanego autora o króliku (później przerobiono go na kurczaka), który jest przekonany o tym, że niebo wali mu się na czerep. Studio Disneya po raz pierwszy przeniosło tę opowieść na ekran w 1943 roku. Druga wersja była już pełnometrażową bajką, 45. w historii studia, trzecią wykorzystującą CGI, pierwszą kinową w pełni CGI ("Dinozaur" był kombinowany z żywymi zdjęciami, a świąteczne kluchy z Myszką Miki przeznaczono na DVD i TV) i także pierwszą, zrealizowaną w technologii Disney Digital 3-D (dla jednoprojektorowych kin cyfrowych D-Cinema). "Kurczak mały" miał być kartą przetargową w ciężkich czasach dopełniania się kontraktu między Disneyem i Pixarem. W sumie wyszedł z tego remis, gdyż przychody nie osiągnęły pułapu bajek Pixara, lecz znacznie przegoniły inne rdzenne filmy Disneya (za wyjątkiem "Króla Lwa"). Czym więc ten film pozytywnie odróżnił się od innych produktów Disneya? Nie licząc rzadko spotykanej w twórczości wytwórni całej fury nawiązań i aluzji (m.in. do "Króla Lwa", "Znaków", "Poszkuiwaczy zaginionej arki", "Imperium kontratakuje", "Wojny światów", "E.T.", "Dnia Niepodległości", "Obcego", "Star Treka" a nawet "King Konga"), to głównym magnesem była technologia produkcji i prezentacji kinowej. Bajka 3D pokazywana w 3D - to musiało zrobić wrażenie. A cała reszta? Cóż, Disney po prostu wciąż potrafi sprawnie opowiadać bajki dla dzieci, zapewniając kilkadziesiąt minut świetnej zabawy. Scenariusz nie zaskakuje niczym nowym, ale wykonanie jest tak wdzięczne, że można ten brak oryginalności z powodzeniem wybaczyć. W polskiej wersji językowej zaskakuje Cezary Pazura, którego głosu z początku nie sposób rozpoznać.
Jednym zdaniem:
świetna zabawa.
 |
reżyseria - Mark Dindal
scenariusz - Steve Bencich, Ron J. Friedman, Ron Anderson
muzyka - John Debney
montaż - Dan Molina
wersja oryginalna
Zach Braff
Joan Cusack
Garry Marshall
Steve Zahn
Amy Sedaris
Patrick Stewart
|
obsada głosowa
Kurczak Mały
Luśka Kuperczak
Asior Gdaka
Speck Zawiotki
Zyta Kita
prof. Owczykłak
|
wersja polska
Maciej Stuhr
Hanna Śleszyńska
Andrzej Grabowski
Cezary Pazura
Agata Kulesza
Marcin Troński
|
reżyseria wersji polskiej - Joanna Wizmur
dialogi polskie - Bartek Wierzbięta
|
 |
Tezeusz, książę Onirii nie może przestać finansowania najdziwaczniejszych projektów technicznych swego wynalazcy Lisandro. Jego córka Helena pragnie wybić ojcu szalone pomysły z głowy. Książę przestaje korzystac ze swej fantazji, popada w kłopoty finansowe i zdrowotne, powtarzając imię Titanii. Helena dowiaduje się, że to mieszkająca niedaleko Królowa Wróżek ze "Snu nocy letniej" Szekspira. W najdłuższy dzień lata, wraz z Lisandro i złym bankierem Demetriuszem, przekracza ukrytą za wodospadem granicę Świata Fantazji...
Bazując na postaciach i wątkach ze "Snu nocy letniej" Szekspira, twórcy z hiszpańskiego studia Dygra opowiedzieli bajkową historyjkę, wzorowaną na "Niekończącej się opowieści", czyli traktującą o ratowaniu świata fantazji z nieprzemijającym morałem, że trzeba pielęgnować w sobie marzenia, bla bla bla. Drugi hiszpański kinowy film CGI udał się połowicznie. Choć całość trwa tylko nieco ponad 80 minut, pierwsza połowa filmu ciągnie się niemożebnie. Dopiero Świat Fantazji budzi widza z letargu, choć jego kreacja nie udała się do końca. Teksturom brak wygładzenia, światło jest za ostre, a scenografia sprawia wrażenie, jakby sowicie wyposażeni w wyobraźnię twórcy nagle stwierdzili, że połowa obiektów jest poza ich technicznymi możliwościami i przetrzebili do szczętu każdy kadr. Projekty i animacja postaci ujdą w tłoku - ani to rewelacja a'la "Final Fantasy", ani żenada jak duński "Terkel". Momentami, kiedy bajkowe stwory mówią jeden przez drugiego, robi się werbalny bałagan, który nie wywołuje wesołości czy ciekawości, a jedynie znużenie.
Jednym zdaniem:
ani ziębi, ani grzeje.
 |
reżyseria - Angel de la Cruz, Manolo Gómez
scenariusz - Angel de la Cruz, Beatriz Iso
na motywach sztuki - Williama Szekspira
muzyka - Arturo B. Kress
obsada głosowa:
Gabino Diego
Yolanda Mateos
Luis Bajo
Billy Boyd
Vicky Angulo
Juan Perucho
Gemma Cuervo
Antonio Galves
José Luis Gil
|
(Lisandro)
(Helena)
(Demetriusz)
(Puk)
(Titania)
(Oberon)
(Cleta)
(Tezeusz)
(Filostrato)
|
|
 |