Efekty specjalne Dawno dawno temu nie by³o kopiarek optycznych, nie by³o komputerów, nie by³o niebieskiego ekranu. Nie by³o niczego. No, prawie - by³y kamery i operatorzy. Podczas realizacji "Metropolis" dodano jeszcze lustra. Niebywa³a wizja Fritza Langa wymaga³a od macherów filmowej iluzji czego¶ znacznie bardziej wyrafinowanego, ni¿ sztuczki Meliesa. Tego móg³ dokonaæ tylko jeden cz³owiek - Eugen Schüfftan. Urodzony 21 lipca 1893 r. we Wroc³awiu, zaczyna³ jako architekt i malarz impresjonistyczny. Wkrótce zachwyci³ siê ekspresjonizmem w sztuce, tak¿e tej filmowej. Fascynowa³a go metodologia filmowej iluzji. Pierwsze efekty specjalne stworzy³ dla Fritza Langa i jego "Nibelungów" (1924). Naturaln± konsekwencj± by³a praca przy "Metropolis". Eugen Schüfftan dobrze wiedzia³, ¿e jedynym urz±dzeniem, z którego mo¿e wyj±æ gotowe ujêcie, zawieraj±ce aktorów i miniatury, jest zwyk³a filmowa kamera. Budowa ca³ego miasta w skali 1:1 by³a awykonalna; tego nie doprowadzi³by do koñca nawet David Wark Griffith, który do "Nietolerancji" kaza³ zbudowaæ dekoracje Babilonu tak olbrzymie, ¿e sta³y na swoim miejscu jeszcze przez wiele lat po premierze filmu. Monumentalne miasto musia³o powstaæ jako model, który nale¿a³o o¿eniæ z aktorami na jednym kadrze. Schüfftan wymy¶li³, jak optycznie skierowaæ obraz miniatur do kamery, filmuj±c jednocze¶nie aktorów w rzeczywistej dekoracji. U¿y³ w tym celu lustra.
Po przygotowaniu miniatury, która bywa³a zarówno rysunkiem, makiet±, jak i ruchomym modelem np. t³oków w filmowej maszynowni, pomiêdzy miniatur± i kamer± ustawiano lustro pod k±tem 45'. Na tym lustrze wyznaczano obszar, w którym mia³ siê odbijaæ obraz rzeczywistej dekoracji i aktorów. Nastêpnie zdrapywano srebrn± farbê z lustra, za wyj±tkiem wspomnianego obszaru "aktorskiego". Po usuniêciu farby pozostawa³a czysta szyba, przez któr± filmowano miniaturê, za¶ niezdrapany fragment lustra odbija³ umieszczony prostopadle do kamery plan aktorski. Oba obrazy spotyka³y siê w kamerze. Eugen Schüfftan stosowa³ równie¿ metodê odwrotn±. Stawia³ lustro pod k±tem 45' miêdzy kamer± i planem aktorskim, za¶ miniatura sta³a z boku. Z lustra zeskrobywano tylko te obszary, przez które mieli byæ widoczni aktorzy. Obie wariacje tego triku wymaga³y nieprawdopodobnej precyzji w przygotowywaniu lustrzanej zastawki i ustawiania jej wzglêdem kamery i aktorów. Ka¿de przesuniêcie grozi³o "rozje¿d¿aniem" siê obrazów, które w za³o¿eniu musia³y siê idealnie uzupe³niaæ. Tak¿e proces zdrapywania warstwy odbijaj±cej z luster by³ zadaniem zegarmistrzowskim; wszak zeskrobanie milimetra wiêcej mog³o ods³aniaæ niepo¿±dane fragmenty kadru.
Patrz±c na poni¿sze obrazki, nie sposób nie wyj¶æ z podziwu dla precyzji wykonania tej prostej w za³o¿eniu sztuczki trikowej (nazwanej "Schüfftan process"). Niemal wszystko pasuje do siebie tak doskonale, ¿e na pierwszy rzut oka nie sposób stwierdziæ, gdzie koñczy siê dekoracja, a zaczyna miniatura.
Schüfftan process to jedna z trzech efektowych technik, u¿ytych przy realizacji filmu. Pierwsze ujêcia Metropolis, ukazuj±ce snopy ¶wiat³a przesuwane po elewacjach wie¿owców to animacja rysunkowa, autorstwa Ericha Kettelhuta. Efekt ten wymaga³ ok. 1000 plansz wielko¶ci 60 x 40 cm.
Jedne z najs³ynniejszych kadrów w historii kina, monumentalne widoki Metropolis, zosta³y wykonane dziêki nakrêceniu modeli technik± animacji poklatkowej. Miniatury na pierwszym planie zbudowano w skali 1:16, Nowa Wie¿a Babel w tle by³a rysunkiem w skali 1:100. W¶ród kilkumetrowych modeli wie¿owców poklatkowo przemieszczano 300 modeli samochodów, samolotów i poci±gów.
Warto przyjrzeæ siê z bliska dwóm powy¿szym obrazkom. Zdjêcie po prawej, teoretycznie przedstawiaj±ce inn± czê¶æ modelu miasta, to tak naprawdê lustrzane odbicie dolnej czê¶ci lewego kadru. Panoramê ogrodów wykonano na odwrót, ni¿ wygl±da to na ekranie - kamera Debrie by³a nieruchoma, a kilkuwarstwowe, namalowane przez Ericha Kettelhuta t³o by³o przesuwane.
Iluzjê miniatur nieco zdemaskowa³ sam Lang, wykonuj±c p³ynne przenikanie od wie¿y Babel do jej modelu, przy którym zgromadzili siê architekci w opowie¶ci Marii o wie¿y Babel.
Pojawienie siê zegara na Maszynie Paternoster nie by³o efektem, tylko pod¶wietlan± dekoracj±. Widok za oknem Fredersena to oczywi¶cie malowid³o.
Brigitte Helm zagra³a robota osobi¶cie, choæ jej twarzy nie widaæ zza kostiumu, który wykonano z elastycznego materia³u na bazie drewna. Przygotowano go w sposób praktykowany do dzi¶, czyli zaczêto od gipsowego odlewu cia³a Helm, na podstawie którego uformowano kilkuczê¶ciowy kostium.
Trzeci± technik± by³a wielokrotna ekspozycja. Ze wspomnianego wy¿ej powodu braku kopiarki optycznej, wszystkie efekty musia³y byæ uskuteczniane w kamerze. Metoda Schüfftana nie spe³nia³a wszystkich ¿yczeñ Langa. Sporo efektów, opartych na nak³adanych obrazach, trzeba by³o zrobiæ metod± wielokrotnego na¶wietlania tego samego odcinka celuloidu. Za ten odcinek robót na froncie odpowiada³ wspó³autor zdjêæ Günther Rittau. W ten sposób nakrêcono m.in. ujêcie, przedstawiaj±ce piêæ kolumn niewolników, z dodatkow± grup± w ¶rodkowej czê¶ci kadru.
Najbardziej spektakularnym zastosowaniem tej techniki jest pamiêtna scena o¿ywiania Fa³szywej Marii. Do najbardziej wymagaj±cych ujêæ ten sam odcinek ta¶my na¶wietlano a¿ 30 razy. Najpierw nakrêcono Brigitte Helm w robocim kostiumie. Nastêpnie na te ujêcia na³o¿ono s³ynne wiruj±ce okrêgi. Ich ¶wiat³o to dwie okr±g³e lampy neonowe, zawiniête w papier ¶niadaniowy, które poruszano pionowo wzglêdem wyciêtej z kartonu maski o kszta³cie robota. Dziêki temu uzyskano efekt zas³oniêcia okrêgów postaci± robota. Te lampy nakrêcono przez posmarowane t³uszczem szk³o, co da³o "magiczny" efekt rozmytego blasku. Na tym samym odcinku ta¶my (odpowiednim dla ka¿dego ujêcia oczywi¶cie) nakrêcono na czarnym tle roz¶wietlone arterie organizmu Marii i jej ¶wiec±ce miarowo serce. Wreszcie, jako ostatni element, dokrêcono wy³adowania z obwodu Tesli, które przygotowano na miniaturowym planie, zbudowanym dok³adnie wg oryginalnej dekoracji laboratorium Rotwanga.
W scenie rozmowy Fredersena ze swym majstrem, Lang pokaza³ co¶ niebywa³ego, jak na drug± po³owê lat 20. czyli najprawdziwsz± komunikacjê videofoniczn±. Efekt ten uzyskano dziêki tylnej projekcji nakrêconego wcze¶niej materia³u. Kamera i projektor by³y ze sob± zsynchronizowane.
Rewolucyjna my¶l techniczna autorów zdjêæ specjalnych i miniatur, przez kolejne dziesiêciolecia budzi³a uzasadnion± ciekawo¶æ. Nawet hollywoodzcy magicy, patrz±cy z nabo¿nym podziwem na film Langa, nie mogli samodzielnie rozgry¼æ niektórych rozwi±zañ wizualnych, a scena o¿ywiania robota niemal zakrawa³a w ich oczach na prawdziw± czarn± magiê. Z uwagi na rozproszone i niekompletne kopie "Metropolis" (sam Lang uwa¿a³ swój film za zaginiony), przez lata niemal¿e jedynym ¼ród³em wiarygodnych informacji o produkcji efektów by³ sam Schüfftan, który swój trik lustrzany powtórzy³ w "Napoleonie" Abla Gance'a (1927) i "Szanta¿u" Hitchcocka (1929). W 1933 roku uciek³ z Rzeszy do Francji z powodu pleni±cego siê nazizmu, sk±d w 1940 roku polecia³ do USA, gdzie zosta³ wziêtym autorem zdjêæ filmowych. W 1962 roku za czarno-bia³e zdjêcia do "Bilardzisty" otrzyma³ Oscara. Zmar³ 6 wrze¶nia 1977 w Nowym Jorku, miejscu inspiracji "Metropolis". Metoda Schüfftana nie zagrza³a miejsca w historii efektów, wyparta przez Linwooda G. Dunna, który na prze³omie lat 20. i 30. skonstruowa³ i wci±¿ udoskonala³ swój najwiêkszy wynalazek - kopiarkê optyczn±, pozwalaj±c± metod± masek na ³±czenie miniatur z ¿yw± akcj±. Nowa technika zosta³a powitana z aplauzem i funkcjonowa³a z powodzeniem a¿ do czasów cyfrowej postprodukcji. Lecz lustro Schüfftana mia³o nad kopiark± jedn± niezaprzeczaln± przewagê, czyli brak s³ynnych czarnych obwódek wokó³ wkopiowywanego elementu. |