Realizacja Dekoracje stanęły w halach i na parkingach Große Aufnahmehalle Ufa-Atelier w podberlińskim Babelsbergu, Film-Atelier Zeppelin-Halle w berlińskiej dzielnicy Spandau i Ufa-Haus w Berlinie. Zdjęcia rozpoczęto z Andre Mattonim w roli Fredera. Wkrótce Lang wymienił go na Gustava Fröhlicha.
Karl Freund i Günther Rittau, jako pierwsi operatorzy w historii kina niemieckiego, używali dwóch amerykańskich kamer Mitchell. Niemal cały film zostal nakręcony w ujęciach statycznych, za wyjątkiem kilkunastu ujęć, nakręconych w ruchu (Rotwang goni Marię, ręka Fredera zmierzająca do kawałka ubrania Marii w drzwiach). Do rejestracji "wahadłowych" ujęć ruchomych podczas ucieczki z zalewanego miasta użyto lekkiej niemieckiej kamery Stachow-Filmer. Natomiast realizację jednego ujęcia z miniaturowymi ogrodami wykonano przy pomocy małej kamery Debrie.
W filmie wystąpiło ponad 37 tys. statystów, fatalnie opłacanych i wykorzystanych przede wszystkim w sekwencji BABEL i majakach Fredera, doznającego wizji Molocha, zżerającego niewolników. Wśród nich było 25 tys. mężczyzn (w tym 1100 ogolonych na łyso), 11 tys. kobiet, 750 dzieci, 100 czarnych i 25 Azjatów.
Dla Thei von Harbou w powieści "Metropolis" najważniejsze były aspekty ideologiczne, z dzisiejszego punktu widzenia kompletnie nonsensowne zresztą. Pisarka wymyśliła ideowy fundament filmu "Rozjemcą umysłu i siły musi być serce!". Zaś to, co przetrwało z "Metropolis" do dziś, czyli monumentalna wizja miasta, było oczkiem w głowie Fritza Langa.
Miasto Metropolis zostało wyraźnie podzielone na kilka poziomów. Najwyższym były niebotyczne wieżowce, z górującą nad nimi monumentalną Nową Wieżą Babel, siedzibą Fredersena. Poniżej był Klub Synów ze stadionem i ogrodami. Na poziomie "zerowym" były ulice, katedra i dzielnica rozkoszy z klubem Yoshiwara.
Wg pierwszych projektów scenograficznych, Erich Kettelhut widział w środu miasta średniowieczną katedrę, lecz później wymienił ją Nową Wieżę babel z lotniskiem na szczycie. Katedra, lecz gotycka, również zagrała w filmie, choć nie w pełnej okazałości.
Poniżej rozciągały się kilkupoziomowe podziemia. Najbliżej powierzchni stały maszyny. W filmie wyróżniono trzy konkretne miejsca - Maszynę Główną, energetyczne serce Metropolis; Maszynę Paternoster, przy której Freder zastępuje robotnika, oraz olbrzymiego Molocha.
Maszyna Paternoster nie miała żadnego praktycznego znaczenia w filmie (w powieści sterowała windami w Nowej Wieży Babel); coż bowiem sensownego jest w przesuwaniu wskazówek pod zapalające się żarówki na okręgu? Langa tutaj interesowała przede wszystkim metafora bezsensownej pracy, jaką byli zmuszeni wykonywać robotnicy.
Niżej znajduje się miasto robotników, zaś pod nim wykute korytarze katakumb z kryptą, w której Maria przemawia do robotników.
Wśród przemyślanej koncepcji miasta przyszłości, Lang umieścił wygladający jak z innej bajki dom Rotwanga, celowo przypominający baśniowy domek czarnoksiężnika. Dzięki temu, iż jego piwnice łączyły się z katakumbami robotników, był on scenograficznym łącznikiem między ultranowoczesnością miasta i surowością podziemi.
Na początku filmu widać dwa zegary, większy i mniejszy. Na pierwszy rzut oka to jedyna różnica międy nimi, lecz jeden odmierza standardową dobę, natomiast drugi - 10-godziny dzień pracy. Robotnicy wychodzący z pracy poruszają się dwa razy wolniej, niż robotnicy idący na szychtę.
Ekspresjonistyczna myśl filmowa pozwoliła Langowi na wprzęgniecie jej nawet w plansze z napisami. Informacje o miejscach akcji, szczególnie w odniesieniu do podziemi z maszynami i miastem robotników, zakomponowano w postaci przesuwających się w pionie napisów, zgodnych z przenoszeniem akcji coraz głębiej pod powierzchnię. Młody Luis Bunuel zachwycił się tym patentem, chwaląc ideę zamiany napisów w suwerenny obraz filmowy.
Choć "Metropolis" to film niemy, Fritz Lang zlecił Gottfriedowi Huppertzowi napisanie oryginalnej muzyki orkiestrowej, która została wykonana podczas uroczystej premiery. Huppertz wcześniej napisał podobny score do "Nibelungów". Jego muzyka oparta była na czymś, co obecnie wydaje się oczywistym, williamsowskim standardem, mianowicie na tematach przewodnich. Swoje motywy, powtarzane w wariacjach posiadali główni bohaterowie, ich stany emocjonalne, a także miejsca akcji. W finałowych scenach buntu robotników Huppertz zacytował "Marsyliankę".
Powszechnie przyjęło się nazywać robota imieniem Fałszywej Marii. W oryginalnym scenariuszu Rotwang miał nazwać swoje dzieło Futura. Brigitte Helm, choć grała główną rolę kobiecą (w kilku wersjach), w napisach początkowych została umieszczona dopiero na końcu. Tytuł filmu pojawia się po wszystkich napisach poczatkowych.
W styczniu 1926 roku z wytwórni Ufa odszedł producent filmu Erich Pommer. Powodem były kłopoty finansowe wytwórni. Dwa miesiące później, w trakcie realizacji sceny ucieczki z zalewanego miasta, na plan przybył rosyjski mistrz Siergiej Eisenstein, twórca "Pancernika Potiomkina". Miesiąc później plan odwiedził amerykański aktor i reżyser James Cruze. Inscenizacyjny rozmach zainspirował go do ekranizacji powieści Karela Capka "R.U.R." (w której po raz pierwszy użyto słowa "robot"), której zresztą nie dokonał. Poniżej dwa zdjęcia z Fritzem Langiem na planie.
Lang wplótł w fabułę i warstwę wizualną sporo odniesień staro- i nowotestamentowych. Moloch (Molech, Ba'al) w Biblii to bóg Fenicjan i Kanaanejczyków, któremu Izraelici składali w ofierze dzieci, symbol upokorzenia Mojżesza i Boga. Maszyna Moloch przedstawiona została niemal jako żywe stworzenie, krwiożerczy potwór, któremu rośnie ciśnienie (jakkolwiek zabawnie to brzmi). Postać Fredera, który "ukochał maluczkich" i podzielił ich niedolę, stanowi czytelną aluzję do Chrystusa. Umęczony Freder na maszynie Paternoster (czyli "Ojcze nasz") woła do swego ojca z rozciągnietymi na wskazówkach rękami, co przywodzi na myśl ukrzyżowanie Jezusa. Krypta robotników wypełniona jest krzyżami, zaś kobieta niosąca nadzieję i opowiadająca o biblijnej wieży Babel, nosi imię Maria.
Laboratorium Rotwanga stanowi świadomy miks nowoczesności i wyposażenia gabinetu czarnoksiężnika, z bulgocącymi w karafkach cieczami. Pierwotnie w scenografii miały zdecydowanie przeważać gadżety magiczne (z których najbardziej charakterystyczne - metalowa ręka Rotwanga, Pentagram na ścianie za robotem - przedostały się do filmu), lecz Lang wolał wygląd nowoczesnego laboratorium. Warto zauważyć, że filmowy stosunek Rotwanga do Fredersena przypominał trochę sytuację między Rudolfem Klein-Roggem (Rotwang), a samym Langiem. Klein-Rogge był mężem Thei von Harbou do chwili, kiedy ona poznała Fritza Langa. W filmie Rotwang walczy z Fredersenem, który dawno temu odbił mu Hel, miłość jego życia, która z kolei wyszła za władcę Metropolis i zmarła przy porodzie Fredera.
Film kończy się naiwnym pojednaniem robotników i Fredersena, zgodnie z ideą Thei von Harbou. Fritz Lang wolał bardziej atrakcyjne zakończenie, w którym Maria i Freder po ślubie wsiadają w rakietę i lecą w kosmos, lecz pozostawił koncepcję żony. Swój pomysł wykorzystał w kolejnym filmie "Kobieta na Księżycu".
310-dniowy okres produkcyjny zakończono 30 października 1926 roku. Jednakże pierwsze prace montażowe Lang rozpoczął już w lipcu. Pierwotnie szacowany na 1,5 mln ówczesnych marek, budżet ostatecznie zamknął się astronomiczną kwotą ok. 6 mln marek, co niemal zatopiło finansowo wytwórnię. Szacuje się, że w przeliczeniu na dzisiejsze dolary, budżet ten wystarczyłby takiemu Cameronowi na zrobienie "Titanica" (ok. 200 mln $), co stawia pod znakiem zapytania wszelkie współczesne rankingi budżetowe. Cenzura zwracała uwagę na dialogi nawet w filmach niemych. Szefostwo wytwórni UFA stwierdziło, że kwestie Fałszywej Marii do robotników "Któż jest żywym pokarmem dla maszyn Metropolis?!" brzmi za ostro i zażądało złagodzonej wersji "Któż chce zapracować się na śmierć dla władców Metropolis?!". Druga poprawka dotyczyła kwestii "Kto smaruje ich koła zębate swoją własną krwią?!", którą zamieniono na "Skąd czerpią siłę życiową maszyny Metropolis?!". Analogicznie "Kto karmi maszyny swoim własnym ciałem?!" przerobiono na "Kim są niewolnicy Metropolis?!"; oraz "Niech maszyny zdechną więc z głodu, głupcy! Niech zginą!!" zastąpiono "Niech zgniją!". Odrestaurowana wersja filmu przywróciła wszystkie plansze tekstowe w oryginalnym brzmieniu. Po dojściu Hitlera do władzy, Fritzem Langiem zainteresowała się nazistowska propaganda. Goebbels proponował mu funkcję naczelnego reżysera Rzeszy, którą później otrzymała Leni Riefenstahl. Lang był przeciwny narodowemu socjalizmowi Hitlera (któremu "Metropolis" bardzo się podobało), rozwiódł się z sympatyzującą z nazistami Theą von Harbou i wyjechał do USA. "Metropolis" było pierwszym dziełem filmowym, wpisanym w 2001 roku na światową listę dziedzictwa "Memory of the World-Register" UNESCO. Do dziś jest to chyba najsłynniejszy niemiecki film, pamiętany i przywoływany częściej od wielkich dzieł Herzoga, Fassbindera, Schlöndorffa, Petersena czy Tykwera. |