Strona główna KMF


METROPOLIS
Wersje filmu

Historia kina nie zna chyba przypadku filmu, istniejącego na przestrzeni lat w tylu różnych wersjach, jak stało się to wątpliwym udziałem "Metropolis". Od momentu premiery w 1927 roku, do dziś zapisano w annałach kilkanaście różnych wersji filmu. Różniły się brakiem lub obecnością scen i kart z dialogami, muzyką, koncepcją barwną, kadrowaniem, jakością kopii, szybkością wyświetlania i czasem projekcji.

Ale może od początku. Z archiwalnych zapisków wytwórni UFA wynika, że do nakręcenia całego materiału zdjęciowego zużyto 620 km negatywu, co daje astronomiczną wręcz liczbę 400 godzin projekcji. Wg historyków kina, to potwierdzało opinię o Langu, cierpiącym najwidoczniej na syndrom Kubricka i powtarzającym ujęcia w nieskończoność. Lang przy realizacji filmu miał zasadę "trzech idealnych wersji ujęcia". Nie zadowalał się jednym udanym dublem, żądał od aktorów co najmniej trzech tych samych. Dlaczego? Tu już wkraczamy na obszar techniki kopiowania negatywu, która w tamtych czasach pozostawiała sporo do życzenia. Powszechną praktyką było więc kręcenie filmu niejako w kilku równoległych wersjach. Tak więc "Metropolis" zostało nakręcone i zmontowane w ilości aż trzech oryginalnych, kamerowych negatywów, a każdy z nich zawierał minimalnie różniącą się od pozostałych wersję filmu. Pierwszy negatyw przeznaczono do wykonania kopii eksploatowanych na terenie Rzeszy, drugi wręczono Amerykanom z Paramountu, a z trzeciego miały powstać kopie do innych krajów. Pokręcona historia rozrzuconych po świecie fragmentów taśm z filmem Langa ma swoje źródło właśnie tutaj. Poniżej mniej lub bardziej chwalebne momenty zwrotne w zawiłych dziejach "Metropolis".


1927 - wersja premierowa
czas - ok. 150' - 200'

Trzy i pół godziny premierowej projekcji 4189 metrów taśmy w Ufa-Palast w Berlinie, 10 stycznia 1927 - tej wersji nadaremno szukali od lat wszyscy pasjonaci dzieła Langa, a kilka najbardziej ambitnych prób rekonstrukcji tylko zbliżyło się do oryginału. Kilkanaście scen zostało bezpowrotnie straconych, a została po nich tylko dokumentacja tekstowa i fotograficzna. Do tej pory najdłuższa ze zrekonstruowanych wersji zamyka się czasem 118 minut. Czyżby więc zaginione sceny trwały łącznie aż ponad godzinę? Odpowiedzi należy szukać w ówczesnej technice operatorskiej, wg której film był kręcony z prędkością ok. 18 kl/s (standardy w tamtych czasach dopiero się ustalały i wahały się od 16 do 24 klatek na sekundę; dopiero wprowadzenie dźwięku ustaliło standard 24 kl/s).

Lecz prędkość rejestracji nie była jedynym czynnikiem warunkującym minutaż filmu. Pozostaje prędkość premierowej projekcji dziewięciu rolek "Metropolis", która wcale nie była tożsama z prędkością naświetlania taśmy w kamerze. Przy 18 kl/s daje to rzeczywiście czas ok. 204 minut. Lecz historycy przyjmują kilka wartości - 20 kl/s (183 minuty), 22 kl/s (167 minut), 24 kl/s (153 minuty), 25 kl/s (147 minut), czy nawet 28 kl/s (ok. 140 minut projekcji). Cyfrowo zrekonstruowana w 2001 roku wersja filmu, przy 25 kl/s trwa 118 minut (choć istnieje ta sama wersja, trwajaca 147' ze wzgl. na wolniejszy klatkaż). Wg historyków filmu, aż 25% zdjęć zostało stracone bezpowrotnie.


1927 - wersja amerykańska
czas - 114'

W grudniu 1926 roku, czyli jeszcze przed premierą, reprezentujący interesy UFY za oceanem Frederick Wynne-Jones zaprezentował "Metropolis" Paramountowi. Szefostwo wytwórni postanowiło uprościć dzieło Langa dla amerykańskiego widza. Adolph Zukor i Jesse Lasky zlecili to zadanie dramaturgowi Channingowi Pollockowi.



Channing Pollock

Wyrzucono symboliczne momenty, przemontowano prowadzone równolegle wątki do postaci linearnej, zmieniono czołówkę, przechrzczono kilka postaci (na przykład Joh Fredersen stał się Johnem Mastermanem), kompletnie przeinaczono bądź usunięto całe wątki, których później już nie znaleziono na żadnej innej kopii, słowem wykonano na europejskim filmie standardowy zestaw tortur (to Amerykanie potrafią do dziś - "Wielki błękit" Bessona wprowadzono na ichnie ekrany z alternatywną muzyką Billa Contiego!), okrajając go do przyszłościowego kina akcji. Nasuwa się pytanie, dlaczego amerykańskie zabiegi montażowe skutkowały bezpowrotnym zaginięciem fragmentów, odrzuconych przez Paramount? To proste - jak wspomniałem wcześniej, Amerykanie dostali jeden z trzech oryginalnych negatywów.


1927 - skrócona wersja niemiecka
czas - ok. 120'

Film w niemieckich kinach szedł na tyle kiepsko, że w kwietniu 1927 roku zarządu UFY podjął decyzję, że amerykańska wersja "Metropolis", po kilku korektach, może w sierpniu tegoż roku z powrotem zawitać do niemieckich sal kinowych. Do dziś nie zachowały się żadne ewentualne dokumenty, świadczące o współudziale Fritza Langa w tym barbarzyństwie; cała operacja została najprawdopodobniej rozegrana za jego plecami, o czym świadczy kilka zachowanych wywiadów prasowych, w których Lang nie zostawia na Jankesach suchej nitki. Rozbieżności co do oficjalnego czasu projekcji ponownie zasadzają się na różnie przyjmowanej prędkości wyświetlania taśmy w kinowych projektorach. W 1934 roku UFA miała zarejestrowaną w swoich archiwach tylko tę oryginalną negatywową wersję filmu. W 1962 roku zachodnioniemiecka Fundacja im. Friedricha Wilhelma Murnaua przejęła niekompletny negatyw, którego resztki w 1988 roku przekopiowano i, jako już kompletnie bezużyteczne, zniszczono.

Wcześniej, w 1936 roku do Berlina przyjechała Iris Barry z działu filmowego Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku, która zakupiła kopie wielu niemieckich dzieł filmowych. Otrzymała również pozytywową kopię "Metropolis", wykonaną z negatywu, zawierajacego skróconą, niemiecką wersję filmu. Rok później w Nowym Jorku z tego prezentu wykonano kopię negatywową, której resztki od 1986 roku stanowią własność Munich Filmmuseum. Berliński oryginał już nie istnieje.

Do dziś nie ma natomiast śladu trzeciego oryginału, przeznaczonego do powielenia filmu na rynki zewnętrzne. Jego kopie, odnalezione w brytyjskich archiwach filmowych i telewizyjnych, zawierają kilka scen nieobecnych zarówno w amerykańskiej, jak i skróconej niemieckiej wersji filmu. Z kolei kopia odnaleziona w muzeum George Eastman House koło Nowego Jorku, została przechwycona od archiwum państwowego w Australii i zawiera sepiowaną wersję filmu z kilkoma różnicami montażowymi, w stosunku do kopii brytyjskiej. Fragmenty jeszcze innej kopii, wykonanej z trzeciego oryginału znaleziono w mediolańskim Fondazione Cineteca Italiana. Zawierała ona włoskie plansze tekstowe. Do kolejnych kolorowanych kopii dokopano się w Nowej Zelandii i Kalifornii.


1972 - wersja zrekonstruowana w NRD
czas - 115'

Inwentaryzacja zasobów UFY w 1934 roku wykryła tylko jeden oryginalny negatyw "Metropolis", z którego wykonano skróconą wersję niemiecką. Dwa lata później w spisie nie ujęto natomiast pociętego amerykańskiego oryginału, który wrócił do Rzeszy po wygaśnięciu okresu licencji na wyświetlanie w USA. Ten materiał, plus mnóstwo ujęć roboczych (10 rolek taśmy), zawierających m.in. efekty specjalne i alternatywne wersje angielskich plansz tekstowych, został skopiowany dla archiwum filmowego NRD. W latach 60. połączone siły moskiewskiego Gosfilmofond i czechosłowackiego archiwum filmowego poskładały od nowa wersję amerykańską. Natomiast w latach 1969-1972 Eckart Jahnke ze wschodnioniemieckiego Staatliches Filmarchiv, we współpracy z paryską Międzynarodową Federacją Archiwów Filmowych, dokonał pierwszej poważnej rekonstrukcji "Metropolis". Nie zawierał on niestety wielu scen, uważanych do dziś za zaginione. Montaż dokonał się jednakowoż bez cennych wskazówek, dotyczących struktury i tempa akcji, zawartych w scenariuszu, oryginalnej partyturze Gottfrieda Huppertza i planszach tekstowych, udostępnionych w 1927 roku cenzorom, ponieważ te materiały uważano za zaginione. Ponadto pozostawiono angielskie plansze tekstowe, pozostałe zarówno po amerykańskiej, jak i skróconej niemieckiej wersji, sprzedanej w 1937 roku Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. Z uwagi na to, że plansze w obu wersjach różniły się treścią i sensem, Eckart Jahnke kilka razy wpadał w pułapki interpretacyjne i w rezultacie popełnił sporo błędów. Czas 115 minut udało się osiągnąć dzięki częstotliwości wyświetlania zaledwie 20 klatek na sekundę. Tę wersję wprowadzono do kin, emitowano w telewizji i wydano w swoim czasie na VHS. w latach 70. telewizja BBC wykonała własny mastering "Metropolis", emitując go z oryginalną prędkością 18 kl/s.


1984 - wersja Giorgio Morodera
czas - 87'

Słynny kompozytor i producent muzyki filmowej na początku lat 80. kupił prawa do filmu i rozpoczął żmudną próbę rekonstrukcji "Metropolis" w zamyśle przedstawienia światu niejako "własnej" wersji filmu. Moroder odnalazł kilka scen, uważanych za zaginione, braki zilustrował statycznymi zdjęciami, gdzie mógł, to pododawał przyspieszone obrazy chmur, podkolorował całość na stylową sepię, a także usunął plansze z dialogami poprzez nałożenie ich bezpośrednio na obraz. Lecz najważniejszą, bezprecedensową zmianą, której po nim nie powtórzył nikt, było zilustrowanie filmu... popowymi piosenkami własnej kompozycji, wykonywanymi przez m.in. Freediego Mercury, Jona Andersona, Bonnie Tyler, Adama Anta i zespołu Loverboy. Moroder napisał także score i zlecił przygotowanie synchronicznych z obrazem efektów dźwiękowych.

Kontrowersji wobec takiej interpretacji klasycznego filmu było co niemiara. Nastoletniej publiczności taki manewr bardzo się podobał, poza tym darmową reklamę tej wersji zrobiła grupa Queen, cytując "Metropolis" w słynnym teledysku "Radio Ga Ga". Koneserzy wybrzydzali na tak drastyczne zmiany. Niezależnie od rozbieżności zdań co do zabiegów dźwiękowych, wersja Giorgio Morodera uważana była przynajmniej za udaną próbę przywrócenia ciągłości i kolejności scen, uważanych za zaginione. Skąd więc wziął się tak krótki metraż, zamykający się zaledwie 87 minutami? Po pierwsze, spowodowało to usunięcie części plansz tekstowych, a po drugie, Moroder przyspieszył obraz do standardowych 24 kl/s.


1987 - wersja monachijska
czas - 110'

Muzeum Filmu w Monachium pod wodzą Enno Patalasa, niemieckiego historyka filmowego i bodajże największego pasjonata filmu Langa, dokonało rekonstrukcji "Metropolis" zgodnie z oryginalnym scenariuszem, bez jakichkolwiek fanaberii Morodera. Podstawą dla obrazu była nowojorskia kopia, powstała ze skróconej wersj niemieckiej, wykonanej w 1936 roku. Zakrojone na szeroką skalę międzynarodowe poszukiwania wszelkich istniejących kopii "Metropolis", doprowadziły do odnalezienia taśm, których fragmenty z powodzeniem wykorzystano do uzupełnienia najbardziej zniszczonych fragmentów wspomnianej nowojorskiej kopii. Szczególnie przydatne okazały się kopie brytyjska i australijska. Odtworzenie fabuły ułatwiło nieoczekiwane odnalezienie dokumentów, zawierających kompletny zapis wszystkich plansz tekstowych, swego czasu będących w posiadaniu niemieckich cenzorów, zatwierdzających "Metropolis" do eksploatacji kinowej. Na ich podstawie wykonano nowe plansze. Brakujące sceny zastąpiono fotograficznymi zdjęciami i planszami, zawierającymi streszczenia nieodnalezionych fragmentów. Po raz pierwszy od czasu premiery przywrócono, nagraną na nowo, oryginalną muzykę Gottfrieda Huppertza. Wersja ta była wciąż krótsza od drugiej wersji niemieckiej z 1927 roku, lecz mimo to stanowiła kolejny krok naprzód w przywróceniu filmowi świetności.


2001 - cyfrowa rekonstrukcja filmu
czas - 118'

W 1998 roku połączone siły Muzeum Filmu w Monachium pod wodzą Enno Patalasa, Fundacji im. Friedricha Wilhelma Murnaua (właściciela praw do filmu), Niemieckiego Instytutu Filmowego i Federalnego Archiwum Filmowego pod wodzą konserwatora Martina Koerbera, rozpoczęły prace nad ostateczną rekonstrukcją "Metropolis". Choć takie próby były podejmowane wcześniej, a to przedsięwzięcie ściśle bazowało na monachijskiej rekonstrukcji Patalasa z roku 1987, tym razem zadbano także o jak najwierniejsze odtworzenie jakości obrazu, przywracając mu premierową świetność dzięki dobrodziejstwom cyfrowej technologii. Pierwszym etapem było zebranie wszystkich istniejących na taśmie 35mm kopii filmu, rozsianych na całym globie.

Najcenniejszymi jakościowo materiałami były: nadszarpnięty zębem czasu, choć cudem ocalały w niemieckiej Budesarchiv-Filmarchiv oryginalny kamerowy negatyw z wersji amerykańskiej, oraz kopie wydobyte z muzealnych zasobów George Eastman House w USA, British Film Institute i Fondazione Cineteca Italiana we Włoszech. Wiele pojedynczych scen odnaleziono w różnych archiwach na całym świecie. Jako, że były to kopie, mające źródło we wszystkich trzech oryginalnych negatywach, rekonstruktorzy stanęli przed problemem nieuchronnego skompilowania "Metropolis" z trzech wersji, zmontowanych przez Langa niezależnie. Wchodząc w bezlitosne szczegóły, nie była to zatem próba rekonstrukcji filmu, lecz konieczność zebrania w jednym miejscu wszystkiego, co zachowało się ze wszystkich trzech pierwotnych wersji. Innymi słowy, dzięki tej operacji stworzono de facto nieistniejącą (biorąc pod uwage różne warianty gry aktorskiej, itp) w oryginale wersję filmu. Z tych materiałów wyselekcjonowano najlepiej zachowane fragmenty (łącznie 1257 ujęć, w tym roboczych ujęć efektowych), które poklatkowo zeskanowano w wysokiej rozdzielczości 2K (1828 × 1332 pikseli; pliki zajęły ok. 2 terabajtów). Monachijska firma Alpha-Omega od grudnia 1999 do lutego 2001 zrealizowała marzenie kilku pokoleń miłośników "Metropolis", dokonując pionierskiej cyfrowej rekonstrukcji filmu europejskiego (za oceanem takie praktyki to normalka, Lucas w 1997 roku wcale nie był pierwszy). Niezależnie od tego, wykonano 35mm kopie wszystkich starych taśm, biorących udział w rekonstrukcji.

Liczące 70 lat taśmy były mocno pokiereszowane, zawierały całe sekwencje klatek nie nadających się do najwymyślniejszej nawet rekonstrukcji, perforacje były pozrywane, emulsja zdarta, zabrudzenia i zarysowania zachwycić mogły jedynie malarzy-dadaistów. W obrębie jednej sceny znajdowały się najróżniejszej jakości ujęcia pochodzące z różnych źródeł. To wszystko należało ujednolicić, dokonując praktycznie nowego, choć intencjonalnie zgodnego z oryginałem montażu "Metropolis". Pierwszym etapem było puszczenie w ruch automatycznego procesu cyfrowego usuwania skaz taśmy filmowej. Drugim krokiem było ustabilizowanie obrazu, bez charakterystycznych dla kina "starego kina" drgań i przesunięć obrazu we wszelkich kierunkach. Wreszcie przystąpiono do najbardziej żmudnej części procesu, czyli ręcznego (choć oczywiście uskutecznianego za pomocą komputera) usuwania klatka po klatce każdego zanieczyszczenia i wybrakowania kadru. Proste dane liczbowe mówią same za siebie - w ciągu 13 miesięcy zrekonstruowano 163 tys. klatek filmu, a każdy z komputerowych konserwatorów w ciągu godziny był w stanie "wyleczyć" zaledwie 50 klatek, czyli dwie sekundy czasu ekranowego. Kolejnym problemem były rysunkowo animowane ujęcie, zawierające słowo BABEL. Jego jakość, zastana na odnalezionych taśmach była tak niska, że odtworzono je w monachijskim studiu Allez! w pełnej zgodności z oryginałem.

Studio Alpha-Omega było zmuszone do rekonstrukcji nawet efektów wizualnych. Scena zniszczenia jednej z maszyn zawierała nałożone na obraz efektowne snopy wyładowań z obwodu Tesli. Odtworzenie tej wyjątkowo zniszczonej sceny stało się możliwe tylko dzięki odnalezieniu oryginalnych taśm z kamery, zawierających ujęcia robocze, tzn. osobno z dekoracją i osobno z obwodem Tesli. Konserwatorzy pobawili sie więc w ponowną kompozycję efektowych ujęć.

Finalny efekt został uzupełniony orkiestrową muzyką Gottfrieda Huppertza, a następnie w Paryżu przetransferowany na taśmę 35mm i wyświetlony na Berlińskim Festiwalu Filmowym w 2001 roku. Rok później ukazała się ta sama wersja, lecz z czasem projekcji 147 minut (wolniejszy klatkaż, zachowujący bardziej naturalne ruchy aktorów) i zmienioną muzyką, skomponowaną przez Bernda Schultheisa.



POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2007.01.28