Strona główna KMF


FACECI W CZERNI
Realizacja


Producentem "Facetów w czerni" był Steven Spielberg, człowiek-instytucja amerykańskiego przemysłu filmowego. Natomiast bezpośrednio produkcją kierowało małżeństwo producentów ze spielbergowskiego studia Amblin, Walter F. Parkes i Laurie MacDonald. To już druga - po Franku Marshallu i Kathleen Kennedy - "producencka para" Spielberga. Oni to stoją za decyzją wymiany na reżyserskim stołku - krótko przed rozpoczęciem produkcji, Les Mayfeld został zastąpiony Barrym Sonnenfeldem.

Wg reżysera, "Faceci w czerni" są komediowo-kosmiczną wariacją na temat "Francuskiego łącznika" Williama Friedkina. Pomysł na gwiazdorski duet Tommy Lee Jones - Will Smith wyłonił się, kiedy Sonnenfeld przeczytał scenariusz wspólnie z żoną. Lecz pierwszym kandydatem do roli objętej przez Jonesa był Clint Eastwood, natomiast postać, graną przez Willa Smitha, podobno mieli pierwotnie zagrać Chris O'Donnell lub David Schwimmer... Z kolei w Edgara wcielić się miał John Turturro, który z braku czasu odmówił.

Will Smith początkowo odmówił zagrania z filmie, ponieważ nie chciał powtarzać swej roli pogromcy obcych z "Dnia Niepodległości". Dopiero jego żona Jada Pinkett Smith ("Matrix Reaktywacja", "Matrix Rewolucje"), przekonała go do wcielenia się w agenta Jaya. Z kolei Linda Fiorentino dostała rolę dr Weaver po tym, jak wygrała partię pokera z Sonnenfeldem.

Oryginalne napisy początkowe do filmu zaprojektował Pablo Ferro. Jego dziełem były także m.in. napisy początkowe do "Dr Strangelove" Stanleya Kubricka i "Rodziny Addamsów" Barry'ego Sonnenfelda.

Pierwszą sekwencję filmu, ukazującą znalezienie kosmity wśród zatrzymanych na pustkowiu uchodźców meksykańskich, w całości nakręcono w studio. Tommy Lee Jones miał duży udział w dowcipnych dialogach z obcym, ponieważ mnóstwo kwestii improwizował na bieżąco.

Przy realizacji pierwszej sekwencji filmu z udziałem Willa Smitha - pogoni za kosmitą - rolę obcego zagrał kaskader, co pozwoliło na wiarygodne, spektakularne pościgi, skoki i końcowe samobójstwo. Kwestia "w Nowym Jorku czarni zlatują z deszczem" była autorstwa Smitha.

Scenografia finału pościgu, zrealizowanego w Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku, trafiła do filmu przypadkiem. Barry Sonnenfeld zamierzał kręcić w nowojorskiej Filharmonii, kosztowałoby to jednak milion dolarów, więc zdecydowano się na tańszą lokację, która zresztą bardziej pasowała do koncepcji plastycznej filmu.

Pierwotnie w miejsce pomysłu z drugą parą powiek, obcego planowano wyposażyć w pazury, uwiarygadniające bieganie po ścianach.

Scenę, gdy robal w skórze z Edgara pije wodę z cukrem, kręcono 15 razy. Po jej zakończeniu, Vincent D'Onofrio nabawił się drobnych problemów żołądkowych... Rola ta wymagała także specyficznego, chaotycznego, rozkołysanego sposobu poruszania się. Vincent wzorował się na grze Petera Sellersa, w roli tytułowego dr Strangelove z filmu Stanleya Kubricka.

Wszystkie ujęcia z robalem-Edgarem kręcono po trzy razy. Vincent D'Onofrio najpierw miał zdrowo przesadzać z aktorską dynamiką, w drugich podejściach miał być groźny a za trzecim razem stonowany i opanowany. Ta różnorodność wzięła się z tego, że Sonnenfeld nie do końca wiedział, w którą stronę pójść z jego bohaterem granym przez D'Onofrio.

Inwencja Tommy Lee Jonesa znalazła także swoje miejsce w scenie przesłuchania Edwardsa na komisariacie, gdzie aktor na bieżąco skracał i ubarwiał dialogi, napisane w scenariuszu Eda Solomona.

Wg Jonesa dowcip, którego końcówkę słyszymy w scenie w chińskiej restauracji : "on mi wyjada popcorn", jest kawałem nieco świńskim, mało śmiesznym i pochodzącym z filmu "Żądło" G.R. Hilla.

Barry Sonnenfeld dość przewrotnie wybrał budynek, który w swoim wnętrzu skrywa siedzibę MIB. Jest nim nowojorska budowla, z urządzeniami do wymiany powietrza w tunelu Holland. Rzeczywiście - kiedy Edwards wchodzi do środka, widzimy wręcz groteskowej wielkości wirnik. Jednak wystarczy trochę spiskowej teorii dziejów, by w tak niepozornym wnętrzu umieścić centralę tajnej organizacji. I pomyśleć, że w dwóch pierwszych wersjach scenariusza, kwatera główna MIB mieścila się w dwóch zwykłych, ceglanych domach...

Jedno długie ujęcie, kiedy bohater Willa Smitha przekracza próg siedziby MiB, wchodzi do windy i drugimi drzwiami wchodzi do pomieszczenia egzaminacyjnego, wymagało sporej inwencji realizatorskiej, ponieważ trzeba było zamarkować zarówno zamykanie drzwi windy, jak i jej pionowe przemieszczanie. Na planie wszystkie dekoracje były zbudowane jedna za drugą.

Rip Torn, grający Zeda, szefa Agencji MiB, prywatnie jest kuzynem aktorki Sissy Spacek ("Carrie").

Przekomiczna scena wypełniania pisemnego testu, przez kandydatów na "najlepszych spośród najlepszych, spośród najlepszych", swoją amtosferę zawdzięcza scenografowi Bo Welchowi, który nieoczekiwanie dla reżysera, na planie umieścił jajowate pseudo-fotele. To zainspirowało Sonnenfelda do zmian w scenariuszu, podyktowanych właśnie poprzez wykorzystanie scenografii, a co za tym idzie, zabawnych gagów, wynikających z walki ludzi z niewygodną materią. Przeraźliwy dźwięk stołu, przesuwanego przez Edwardsa, był naprawde odgłosem kredy przesuwanej po tablicy.

Scenę testu strzelniczego wśród błyskających stroboskopów, Barry Sonnenfeld nakręcił bez większego przekonania, w nadziei, że po wstępnych pokazach wytwórnia zdecyduje o wyrzuceniu jej z filmu. Stało się jednak odwrotnie.

Ujęcie przybycia robala Edgara do Nowego Jorku nakręcono w zimie, na pół roku przez właściwymi zdjęciami aktorskimi. Można to poznać po gęstej "konsystencji" dymów, unoszących się z kominów.

W pierwszej sekwencji, ukazującej wielką halę odpraw, widać na ekranie wielu obcych. Cześć z nich to obiekty cyfrowe, natomiast jednego kurdupla na żywo w gumowych kostiumie, zagrał Verne Troyer znany z roli Mini Me w trylogii o przygodach Austina Powersa.

Scenografia hali jest dokładnie wystylizowana na lata 50-te. Nawet garnitury Facetów w Czerni wzorowane są na ubraniach agentów rządowych z czasów zimnej wojny.

Zabawnej sceny, kiedy Will Smith uwalnia małą kulkę, błyskawicznie niszczącą wszystko na swej drodze, w ogóle nie było w scenariuszu. Reżyser po błyskawicznym porozumieniu z wytwórnią i ludźmi od efektów wizualnych, zdecydował o jej nakręceniu.

Na wielkiej tablicy, monitorującej obcych zamieszkujących Ziemię, widać m.in, Stevena Spielberga, George'a Lucasa, Dionne Warwick, Barry'ego Sonnenfelda, jego córkę Chloe, Danny'ego De Vito i Sylvestra Stallone. Bardzo trafny wybór.. :)

Will Smith dołączył do ekipy dopiero po dwóch tygodniach od rozpoczęcia zdjęć. Wiązało się to z jego pracą na planie serialu "Bajer z Bel-Air". Jego pierwszym dniem zdjęciowym była znakomita scena wizyty agentów u Beatrice, żony Edgara.

Pomysł na maleńkiego obcego, umieszczonego w głowie dużego, oryginalnie pochodził z zupełnie innego konceptu scenariuszowego. Pierwotnie pierwsze spotkanie Willa Smitha z kosmitami, miało mieć miejsce w barze, gdzie barman podciąga skórę szyi, spod której wyziera snop światła (zupełnie jak w "Kokonie"). Ten pomysł zamieniono na otwierającą się głowę barmana, w której siedzi maleńki obcy, otoczony dźwigniami i monitorami. Ostatecznie tylko pomysł z otwieraną głową przedostał się do gotowego filmu, który umieszczono w sekwencji w kostnicy.

Tommy Lee Jones zapytany, jak udało mu się być tak zabawnym w "Facetach w czerni", odpowiedział, że mając w obsadzie takiego komika jak Will Smith, wystarczy tylko stać obok niego z kamienną twarzą, a wszyscy uznają cię bardzo zabawnym. Z drugiej strony Jones odpowiada za kilka gagów w filmie. Jednym z nich był moment, kiedy Jay i Kay idą na akcję, a bohater Willa Smitha, zamiast słusznych rozmiarów giwery, dostaje maleńkiego Hałaśliwego Świerszcza. Autorstwa Jonesa był moment uniku, kiedy zawiedziony Jay nieświadomie celuje w Kaya.

W prześmiesznej scenie przesłuchania mopsa, pies miał na sobie ubranko. Wzięło się to stąd, że szamotanie pieska przez Tommy Lee Jonesa, mogłoby uszkodzić psi kręgosłup, który wzmocniono specjalną uprzężą. Ją z kolei trzeba było czymś zamaskować...

Kiedy kręcono scenę wypełzania robactwa z rękawa Edgara, asystent operatora kamery na widok pełzającego paskudztwa z krzykiem uciekł z planu. Robale owe, to karaluchy madagaskarskie i były najbardziej pieczołowicie strzeżonymi "aktorami" filmu. Pod koniec każdego dnia zdjęciowego były dokładnie liczone.

Kiedy kilka minut później Jay ponownie składa wizytę w prosektorium, przedstawia się dr Weaver jako sierżant Friday. Był to dowcip skierowany w stronę filmu "Dziennik sierżanta Fridaya" z Danem Aykroydem.

Sekwencję konfrontacji agentów z robalem nakręcono w największej hali zdjęciowej Sony Pictures. W tym samym miejscu w 1939 roku Victor Fleming nakręcił "Czarnoksiężnika z krainy Oz". Pierwotnie w scenariuszu znalazła się scena, w której animatroniczny robal wygłasza mowę o zamiarze podbicia świata. Jej realizacją miał zająć się sztab ludzi Ricka Bakera, którym wykonanie marionetki zajęło tak dużo czasu, że Sonnenfeld nie mogąc się doczekać efektu finalnego, zmienił scenariusz. Odtąd robal (cyfrowy zresztą) zamiast gadać musiał walczyć z Jayem i Kayem.

Najtrudniejszą (i ostatnią) sceną dla Tommy Lee Jonesa było znalezienie się we wnętrznościach robala. Baseballista, który dostaje piłką w głowę po tym, jak zapatrzył sie w statek kosmiczny robala, nazywa się Bernard Gilkey i jest autentycznym zawodnikiem New York Mets.

Po roku przygotowań i pięciu miesiącach zdjęć, wciąż brakowało w scenariuszu zakończenia filmu. Dopisano go tydzień przed nakręceniem. W zwycięskim finale Jay i Kay siedzą pokryci śluzem (zrobionym z meto-celulozy) z rozerwanego robala. Przebitkę z podnoszoną galaktyką nakręcono pół roku później.





POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2003.12.12