Efekty specjalne W filmie jest 481 ujęć z efektami wizualnymi. To największa liczba efektów ze wszystkich filmów Spielberga od 1977 roku, kiedy premierę miały "Bliskie spotkania trzeciego stopnia". Statek powietrzny Wydziału Prewencji był 11-tonowym, zbudowanym w pełnej skali modelem, opartym na pneumatycznym urządzeniu, wprawiającym go w ruch, symulującym poruszanie się w powietrzu.
W scenie powrotu Andertona do domu widzimy panoramę miasta, rozciągającą się za oknami. To nie był efekt cyfrowy, lecz prawdziwa zastawka scenograficzna.
Ujęcia z wyświetlanymi przez Johna hologramami żony i syna miały wyglądać z w ten sposób, że projektory holograficzne niejako "wiedziały" gdzie siedzi ich właściciel. Natomiast cały efekt z punktu widzenia kamery wyglądał zupełnie inaczej.
Do realizacji hologramów użyto zupełnie nowej techniki, nazwanej volume-carving (w dosłownym tłumaczeniu "krojenie objętościowe"). Polegało to na tym, że Kathryn Morris (Lara Anderton) tak naprawdę kręciło na zielonym tle aż 11 kamer. Następnie obrazy te zostały nałożone na cyfrową siatkę hologramu. Ponieważ hologramy w filmie oglądamy z ruchomej kamery, musiano stosować płynne przejścia pomiędzy kolejnymi 11 statycznymi obrazami, z których złożono ten niecodzienny efekt.
Inną, niezwykle wizyjną sekwencją filmu była wizyta Johna Andertona w Hali Skazańców. Inspiracją dla tej scenografii był XIX-wieczny model więzienia, zwany Panopticon. Pierwszym etapem realizacji było zbudowanie 19 wielopoziomowych, ruchomych "cel", w których umieszczono statystów. Następnie każdego z nich zarejestrowano na niebieskim tle z 15 różnych ustawień kamery. Te obrazy - podobnie, jak przy efekcie hologramu - posłużyły do stworzenia w komputerze pełnego trójwymiarowego modelu każdej osoby, które następnie zmultiplikowano, tworząc 300 postaci skazańców.
Następnie ujęcia te połączno z żywym obrazem Toma Cruise'a i nadzorcy więzienia, wizytujących Halę, których pierwotnie nakręcono oczywiście na blue-screenie.
Słynna sekwencja ucieczki Johna Andertona na autostradzie była w całości zrealizowana na niebieskim ekranie. Jedynymi prawdziwymi elementami ujęcia byli Tom Cruise i pojazd Mag-Lev (Magnetic Levitation). Przygotowania do tej sekwencji rozpoczął wydział scenograficzny Industrial Light & Magic, który na podstawie rysunkowych projektów wykonał fizyczny, miniaturowy model odcinka autostrady z wiaduktami i estakadami. Później, w celu ruchomej wizualizacji, wykonano tzw. animatyki (ang. animatics), czyli bardzo uproszczone animacje 3D, które posłużyły do właściwego nakręcenia żywych ujęć i finalnej animacji komputerowej scenografii. Zrealizowała je firma o zabawnej nazwie Pixel Liberation Front, należąca do Rona Frankela.
Nie stosowano tutaj zaawansowanej animacji 3D do samej postaci Andertona, wybierając wariant wiarygodniejszy - np w momencie zmiany płaszczyzny magnetycznej autostrady z poziomej na pionową, Tom Cruise musiał naprawdę wykonać ewolucję kaskaderską na modelu pojazdu. Oczywiście wszystko działo się zaledwie kilka metrów nad ziemią, a aktor był zabezpieczony linką, którą cyfrowo usunięto przy pomocy retuszerskiej techniki wire-removal.
Dalsza część pościgu za byłym szefem Wydziału Prewencji odbywała się wśród starych, śródmiejskich budynków. Ponieważ znalezienie takiej lokalizacji było niemożliwe, głównie poprzez zaawansowane wymagania techniczne, o których za chwilę, ekipa wybudowała całą 4-piętrową scenografię w studio.
Największym wyzwaniem dla fachowców od realizowanych na planie efektów specjalnych był pomysł Spielberga, że policjanci z patrolu Prewencji naprawdę będą latać w powietrzu, sterowani systemem lin, dźwigów i suwnic. Całe to skomplikowane zaplecze zbudowano pod dachem studia, które później cyfrowo usunięto, dokładając w komputerze 8 dodatkowych pięter kamienic, wśród których rozgrywa się pościg. Oczywiście płomienie z jetpacków były cyfrowe i musiano zadbać o ich pełną interakcję z otoczeniem, z odbiciami w wodzie, oknami oraz efektem odrzutu i gorącego powietrza włącznie.
Kulminacyjnym momentem tej sekwencji jest samobójczy skok Johna Andertona na jednego z policjantów. Nakręcono go na żywo na planie, a aktorzy byli zabezpieczeni linkami, które wyhamowały spadanie tuż nad ziemią. Jedynie bliski plan powietrznej szamotaniny nakręcono na blue-screenie, w dodatku z aktorami w pozycji poziomej.
Jedną z najbardziej efektownych sekwencji filmu było polowanie policji na Andertona przy pomocy pająkowatych robotów tropiących - spyderów (angielska zbitka wyrazów spy-szpieg i spider-pająk). Przed pojawieniem się na ekranie miały się niczym nie wyróżniać, jako część uzbrojenia policyjnego. Dopiero po rzuceniu ich jak granaty na ziemię, spydery ożywały, oczywiście dzięki znakomitej pracy animatorów 3D.
Głównym elementem tej sekwencji jest jedno bardzo długie - chciałoby się powiedzieć "briano-de-palmowskie" - ujęcie, w którym kamera, wisząc pionowo w dół, przemierza niejako "nad sufitem" całą dekorację. Kamińskiemu z pomocą przy realizacji tego bardzo trudnego ujęcia przyszedł program komputerowy, umożliwiający w najdrobniejszych szczegółach wizualizację wszystkich aspektów technicznych, z rodzajami kranów kamerowych, obiektywów, zmian ostrości, toru wózka czy też kompletnej scenografii włącznie. Na tej podstawie nakręcono podstawowe ujęcie, w które następnie wkopiowano cyfrowe spydery.
Najzabawniejszymi efektami, nad którymi pracowano przy "Raporcie mniejszości", były hologramy w firmie, którą można nazwać Centrum Wirtualnej Rozkoszy, gdzie Anderton przyprowadza porwaną Agathę. Graficy z ILM mieli za zadanie otoczyć aktorów projekcjami ich ukrytych fantazji. Porównując żmudne składanie obrazu przy poprzednich sekwencjach, tutaj wystarczyło nakręcenie składowych elementów na zielonym ekranie i warstwowe połączenie ich z ujęciem bazowym w jeden obraz, dodając jednocześnie efekt półprzezroczystości i swoistej wirtualnej interakcji, pomiędzy wszystkimi elementami składowymi.
Przesłuchanie Agathy nakręcono częściowo na niebieskim ekranie, wkopiowując później w to miejsce obrazy jej wizji.
|