Realizacja Największym problemem i jednocześnie wyzwaniem dla współscenarzysty Joe Cohena było to, że Philip K. Dick nie opisał szczegółowo świata, w którym dzieje się akcja opowiadania. Trzeba było więc w oparciu o wąską literacką fabułę wiarygodnie wykreować wszystkie detale "Raportu mniejszości". Max von Sydow, grający Lamara Burgessa, szefa bohatera kreowanego prze Cruise'a, bardzo sobie ceni reżyserski styl Spielberga, polegający na intuicyjnym prowadzeniu aktorów. Do roli Danny'ego Witwera był planowany Matt Damon.
Imiona trzech jasnowidzów - Agatha, Arthur i Dashiell - zostały zapożyczone od trzech autorów powieści kryminalno-detektywistycznych: Agathy Christie, Arthura Conan Doyle'a i Dashiella Hammetta. Autor zdjęć Janusz Kamiński stwierdził, że postać Agathy ma w sobie coś anielskiego, czemu dał wyraz w scenie w wiejskim domu Lary Anderton, jaskrawo oświetlając jej postać, siedzącą na tle okna.
Aby filmowy świat wyglądał wiarygodnie, Spielberg zebrał najlepszych specjalistów w zakresie technologii, inżynierii, ochrony środowiska, sztuki, mody, kryminologii, medycyny, socjologii, urbanistyki, transportu, wirtualnej rzeczywistości i informatyki. Cały ten sztab przez trzy dni krystalizował pomysły, mające na celu jak najlepsze uwiarygodnienie ekranowej fikcji, dziejącej się za mniej więcej 50 lat. Podstawą pracy scenografa Alexa McDowella ("Fight Club") było założenie, że za 50 lat miasto Waszyngton w ścisłym centrum pozostanie nietknięte architektonicznie. Dlatego scenerią pierwszego morderstwa było swojsko wyglądające Georgetown. Cała nowoczesna urbanistyka miała rozwinąć się po drugiej stronie Potomacku.
Z kolei założeniem dla Janusza Kamińskiego była stylizacja obrazu na film-noir, ze wszystkimi atrybutami bogartowskich kryminałów - gra światłem, głębokie cienie czy też ekstremalne kąty filmowania. Temu założeniu służyło również wypranie filmu z kolorów z jednoczesną dominantą zimnego błękitu. Steven Spielberg chciał, aby to był najohydniejszy, najgorzej wyglądający film, jaki kiedykolwiek zrealizował. Temu posłużył również krótszy czas laboratoryjnej obróbki negatywu, wskutek czego - oprócz wyblakłych kolorów - uzyskano także bardzo wyraźne ziarno. Był to także pierwszy od czasu "Hooka" w pełni szerokoekranowy film Spielberga, nakręcony z proporcjami obrazu 2,35:1.
Idąc tym tropem, również muzyka Johna Williamsa, poprzez swą agresywność, szorstkość, amelodyjność i wypranie z emocji dopełniła klimatu filmu. Swoim zwyczajem kompozytor, aby opisać świat odhumanizowanej technologii przyszłości, nie korzystał z - wydawałoby się oczywistych - syntezatorów, lecz tradycyjnie napisał partyturę dla orkiestry symfonicznej. Projektantka kostiumów Deborah L. Scott (Oscar za "Titanica") w kwestii stroju dla jasnowidzów z początku zaproponowała ideę "drugiej skóry". Później wymyśliła jeszcze z 10 innych projektów. Wreszcie, zgodnie z wolą Spielberga, wróciła do pierwotnego konceptu. Januszowi Kamińskiemu bardzo spodobała się scenografia Hali Prewencji, pełna szklanych ścian i metalicznych powierzchni. Zapewniło to bardziej finezyjne odbijanie się światła a także swoistą wielowarstwowość kadru, zawierającego w sobie kilka lub kilkanaście szklanych tafli na raz.
Narzędzie zbrodni Howarda Marksa, niedoszłego zabójcy z prologu filmu - nożyczki - grały ta samą rolę w "Umrzeć powtórnie" Kennetha Branagha. Scenariusz do obu filmów napisał Scott Frank. Zniekształcony obraz w okularach Howarda Marksa to nawiązanie do identycznego efektu w "Nieznajomych z pociągu" Alfreda Hitchcocka. Szklane dyskietki, używane w Wydziale Prewencji, są plastikową wersją "gołych" nośników, używanych w dyskietkach Zip. Do realizacji fantasmagorycznych wizji jasnowidzów Spielberg zaangażował ludzi z firmy Imaginary Forces, która wcześniej stworzyła m.in czołówki do "Siedem", "Mission: Impossible" i serialu "Ally McBeal". Najwięcej pracy mieli ze stworzeniem wszystkich zbrodniczych wizji, które snuli więźniowie w Hali Skazańców.
Podstawą dla projektowania samochodów przyszłości było założenie, że paliwem dla nich nie będą produkty ropopochodne, lecz energia słoneczna lub poduszka magnetyczna. Wymyślaniem ich wyglądu zajęli się specjaliści z Lexusa oraz Harald Belker, wcześniej projektujący pojazdy do "Batmana i Robina" oraz "Armageddonu". Ekipa kaskaderska Toma Cruise'a z "Mission : Impossible 2", pracowała z nim także przy "Raporcie mniejszości". Twórca "Magnolii", Paul Thomas Anderson, koniecznie chciał się pojawić w "Raporcie mniejszości". W końcu zagrał pasażera metra, ale tak wtopił się w tłum, że nie był w stanie zidentyfikować sam siebie. W tej samej scenie na krótkie chwile pojawili się Cameron Crowe i Cameron Diaz. W "Raporcie mniejszości" jest kilka mniej lub bardziej oczywistych nawiązań do filmów Stanleya Kubricka: podczas przygotowań do wymiany oczu Anderton wyglądał jak torturowany Alex z "Mechanicznej pomarańczy"; bohater Maxa von Sydowa, Lamar Burgess, nosi to samo nazwisko co autor "A Clockwork Orange", Anthony Burgess, również opisujący zbrodnie przyszłości; kiedy Anderton skacze z autostrady Mag-Lev wprost do gabinetu jogi, pani instruktorka jest tak samo ubrana, jak kobieta, zabita przez Alexa; również z "Mechanicznej pomarańczy" jest motyw żebraka proszącego o drobne podczas ucieczki Andertona i Agathy z centrum handlowego a każda zbrodnicza przepowiednia rozpoczynała się od słowa "murder" - w "Lśnieniu" mały Danny krzyczał "redrum", anagram słowa "murder". Również odniesienia do "Łowcy androidów" są obecne w filmie Spielberga: ekstremalne zbliżenia oka, wizyta Batty'ego i Leona u chińskiego producenta oczu przypomina odwiedziny Andertona u szwedzkiego chirurga ocznego; w obu filmach śledztwo rozpoczyna się od pozornie nic nie znaczącego zdjęcia kobiety. Ostatni akt pościgu za Andertonem miał miejsce na samochodowej hali montażowej Lexusa. Nakręcono go w autentycznym miejscu (niech żyje product placement) z prawdziwymi robotami na taśmie motażowej. Oczywiście cała scenografia została cyfrowo i mechanicznie odpowiednio wzbogacona i rozbudowana, aby sprawiać wrażenie przyszłościowej. Wg producentki filmu Bonnie Curtis, skalę trudności poszczególnych sekwencji można łatwo określić poprzez ilość poszczególnych ekip, zaangażowanych w pojedynczą scenę. W "Raporcie mniejszości" najtrudniejszą była właśnie rozróba w fabryce Lexusa.
Jedyną sekwencją w filmie, gdzie ekran pyszni się wspaniałą technicolorową paletą barw, jest retrospekcja Andertona, ukazująca zaginięcie jego syna.
Kuzyn Toma Cruise'a, William Mapother, zagrał epizod recepcjonisty hotelowego, oglądającego rozebrane panienki. Kiedy po porwaniu Agathy, Danny Witwer pyta "ile mamy czasu ?", odpowiedź brzmi "51 minut, 28 sekund". To dokładnie tyle czasu, ile podczas projekcji filmu mija od tego momentu do rozpoczęcia napisów końcowych. Na koniec małe spostrzeżenie, dotyczące dodatków do tego filmu, umieszczonych w wydaniu DVD. Otóż w menu, w sekcji efektów wizualnych, pojawiają się małe literki ET... Czyżby przypadek ? :)
|