Strona główna KMF


ROBOCOP
Efekty specjalne

Pierwszy efekt specjalny w "Robocopie" to prezentacja robota ED-209. W poszczególnych ujęciach stosowano trzy techniki : animacji poklatkowej miniaturowego modelu w miniaturowej dekoracji; tego samego modelu, animowanego na tle ekranu z tylną projekcją (podobnie, jak w prologu "Terminatora 2" w ujęciach ze strzelającymi endoszkieletami robotów), natomiast do ujęć, wymagających pełnej interakcji robota z aktorami, wykonano nieruchomy model w skali 1:1. Groźny dźwięk wydawany przez robota, to warczenie czarnej pantery. Z kolei mowa EDa-209, to głos producenta Jona Davisona.

Kreacją postaci Robocopa zajął się Rob Bottin, geniusz efektów mechanicznych i charakteryzacji specjalnej. Pierwszymi dziełami Bottina na ekranie, była odstrzeliwane sztuczne ręce Murphy'ego, oraz animatroniczna kopia Petera Wellera, w dwóch ostatnich ujęciach zamordowania policjanta (widać to wyraźnie tylko w wersji reżyserskiej).

Pierwsza wersja wyglądu Robocopa, przypominała raczej komiksową postać sędziego Dredda. Inny projekt przewidywał Superglinę z elementem ubioru Supermana, czyli "majtkami na spodniach" :) Wreszcie Robocop zaczął przypominać Fałszywą Marię z "Metropolis" Fritza Langa (1928). Lecz Rob Bottin planował dalsze modyfikacje, będąc pod wpływem japońskich komiksów. To stało się zarzewiem konfliktu pomiędzy Bottinem a Verhoevenem, który optował za mario-podobnym wyglądem Robocopa. Bottin obraził się na reżysera i przez cały okres zdjęciowy kontaktował się z nim wyłącznie poprzez swoich asystentów.

Kostium Robocopa składał się z ubrania, przypominającego strój płetwonurka, zaopatrzony w specjalną uprząż, do której przyczepiono elementy "pancerza", wykonane z włókna szklanego. Całość ważyla niemal tyle, co noszący go Peter Weller. Aby powierzchnia wyglądała jak lśniąca zbroja, smarowano kostium olejem lub woskiem, dającymi złudzenie połyskującej stali. Wrażenie dopełniało rzęsiste oświetlenie, efektownie odbijające się na pancerzu.

Pierwsze wkładanie kostiumu Robocopa, zajęło Peterowi Wellerowi i obsłudze aż 11 godzin. Istniało realne zagrożenie odwodnienia organizmu Wellera, który od samego noszenia ciężkiego i gorącego kostiumu, stracił dobrych kilka kilogramów. Aby aktor dotrwał do końca zdjęć bez wizyty w szpitalu, w środku robociego kostiumu zainstalowano klimatyzację.

Mechaniczna kabura, ukryta w nodze cyborga, była oczywiście osobnym modelem, Oddzielnymi rekwizytami były także dwie wersje pięści Robocopa, w scenie rozbicia ekranu TV i wyposażona w szpikulec.

Pomimo, że "Robocop" jest filmem tak efektownym wizualnie, udział optycznych efektów wizualnych jest w nim stosunkowo niewielki. Dająca znakomite efekty technika matte-painting (domalowywane tło), znalazła w filmie zastosowanie zaledwie w kilku ujęciach siedziby OCP, której dolne piętra zagrał budynek urzędu miasta Dallas.

Walka Robocopa z ED-209, to kolejny przykład kilku różnych technik, zmieniających się niemal w każdym kolejnym ujeciu. Połączenie miniatur z żywą akcją, dokonywano na dwa sposoby. Pierwszym było dzielenie ekranu na dwie części - w pierwszej był prawdziwy aktor w dekoracji, natomiast druga połowa to miniaturowa replika planu z animowanym poklatkowo miniaturowym ED-209. To rozwiązanie zastosowano m.in. w ujęciu, kiedy Dick Jones uruchamia pojawiającego się zza ściany EDa. Drugi rodzaj efektów to animacja robota na tle wcześniej nakręconego ujęcia, wstawionego do kadru dzięki tylnej projekcji. Trik polegał na tym, że Phil Tippett każdą fazę ruchu małego modelu ED-209, rejestrował na tle każdej kolejnej klatki "żywego" ujęcia. Tym sposobem połączenie obu planów następowało już w kamerze, bez uciekania się do laboratoryjnego nakładania dwóch obrazów na siebie. Trzecia metoda wymagała zbudowania fizycznego modelu w pełnej skali, używanego do zbliżeń. Phil Tippett wykonał także miniaturowego Robocopa, którego wykorzystał tylko w jednym ujęciu jego walki z ED-209. Ten animowany model znacznie szerzej wykorzystano w "Robocopie 2".

Mistrzowską charakteryzację Roba Bottina można podziwiać w momencie zdjęcia hełmu przez tytułowego bohatera. Widzimy nagą twarz i tył głowy, będący już mechaniczną częścią Robocopa. Aby uzyskać ten efekt, Bottin poszerzył lateksem twarz Petera Wellera, aby końcówki "skóry", pozbawione uszu, zdawały się zachodzić na stalową potylicę.

Rob Bottin mógł popuścić wodze swej nieposkromionej fantazji, przy realizacji doskonałego, choć dość obrzydliwego efektu rozpuszczającego się człowieka, który w końcu ginie (jako manekin) na masce samochodu. Moment rozjechania okazał sie jedną z ulubionych scen publiczności na próbnych pokazach "Robocopa". Ta właśnie reakcja przyczyniła się do zwycięskiej obrony tej sceny przez Mike'a Medavoya, szefa Orion Pictures, ponieważ cenzorskie gremium Motion Pictures Association of America, dopuszczające film na ekrany, żądało jej wycięcia.

W ujęciu spadania Dicka Jonesa z wieżowca OCP, aktora zastąpił animowany poklatkowo manekin.





POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2003.12.12