Realizacja Pomimo, że akcja filmu dzieje się w Detroit, Verhoeven nakręcił wiekszość zdjęć do "Robocopa" w Dallas. Za tą decyzją stał, wg reżysera, bardziej futurystyczny wygląd miasta. Zdjęcia trwały od sierpnia do października 1986 roku. Drugim reżyserem "Robocopa" był Mark Goldblatt, na codzień montażysta (pierwsze dwa "Terminatory"). Wybór do tytułowej roli Petera Wellera, podyktowany był bardzo wyrazistą linią szczęki, jedynej części ciała aktora, która wystawała spod robociego pancerza. Atutem Wellera była również wysportowana, lecz szczupła sylwetka, ponieważ osiłek w typie Schwarzeneggera, zapakowany w pancerz, wyglądałby nieco śmiesznie. Z tego powodu odrzucono kandydaturę Michaela Ironside'a, ktory zagrał u Verhoevena dopiero w "Pamięci absolutnej". Rola Robocopa wymagała od Petera Wellera skrupulatnego przygotowania chreograficznego i mimicznego, ponieważ jego postać na ekranie wyrażała się głównie poprzez ruch. Nad przygotowaniem aktora czuwał choreograf Moni Yakim.
"Media break", czyli taki amerykański "Teleexpress", rozpoczynający film, został nakręcony i wmontowany do "Robocopa" niemal w ostatniej chwili. Scenariusz Eda Neumeiera i Michaela Minera w ogóle nie zakładał dziennika telewizyjnego, podczas projekcji filmu.
Budynek policji Metro West, zagrała z zewnątrz (oraz w scenach w podziemnym garażu) nieczynna szkoła średnia w Dallas. Filmowa policja jeździła Fordami Taurus SHO. Pierwotnie każdy radiowóz miał być Camaro chassis, lecz ta marka wzbudziła śmiech ekipy.
Paul Verhoeven podczas realizacji sceny w policyjnej szatni, chciał poprzez pokazanie na ekranie na wpół rozebranej policjantki, dać do zrozumienia zrównanie ról obu płci. Lecz ponieważ piersi aktorki tylko na sekundę zagościły na ekranie, reżyser dał upust feministycznemu myśleniu dopiero w sekwencji koedukacyjnego prysznicu w "Żołnierzach kosmosu".
Pierwotnie postać policjantki Anne Lewis, miała zagrać Stephanie Zimbalist, gwiazdka seriali i filmów telewizyjnych, która zrezygnowała na rzecz kolejnych odcinków serialu "Remington Steele". Jej rolę przejęła Nancy Allen ("Carrie", "1941"). Pierwszą decyzją Verhoevena wobec aktorki, było ścięcie jej bujnych blond loków, oraz ubranie w ciężki mundur, by zniwelować do minimum kobiecą atrakcyjność Nancy. Poniżej aktorka prywatnie i w roli Anne.
Choć tego nie widać na ekranie, budżet "Robocopa" był nieprzyzwoicie niski (13 mln $, czyli niewiele więcej, niż kręcone 10 lat wcześniej "Gwiezdne wojny"). Aby zmieścić się w planie finansowym, Verhoeven ograniczył do minimum nawet wynajęcie atelier, kręcąc większość filmu w autentycznych miejscach, modyfikowanych scenograficznie. W studio wybudowano tylko dwie dekoracje : toaleta OCP i biuro Dicka Jonesa w sekwencji niedoszłego aresztowania go przez Robocopa.
Scenografia siedziby OCP, została zbudowana na niezagospodarowanym piętrze autentycznego drapacza chmur w Dallas. Pozwoliło to zaoszczędzić Verhoevenowi pieniędzy na markowanie widoku panoramy miasta zza okien dekoracji.
Ronny Cox, wcielający się w Dicka Jonesa, ponownie zagrał u Verhoevena charny charakter w "Pamięci absolutnej". Imię Dick, czyli w niezdrobniałej formie Richard, było "ukłonem" w stronę niesławnego prezydenta USA, Richarda Nixona. Opuszczone huty, kopalnie, stocznie, porty czy wszelkiej maści fabryki, są od lat ulubionym miejscem filmowców, którzy tam kręcą najbardziej wybuchowe fragmenty swoich filmów. "Robocop" nie jest wyjątkiem. Zamkniętą dwa lata wcześniej hutę w Pittsburgu, na krótko ożywiła wizyta ekipy Verhoevena, realizującej tam właśnie dwie kluczowe sekwencje filmu.
Lecz wstrząsającą scenę śmierci Murphy'ego nakręcono w innej opuszczonej fabryce, tym razem w Long Beach, Kalifornia. Powodem zmiany lokalizacji było przekroczenie terminów zdjęciowych przez Verhoevena w Pittsburghu, który po powrocie na zachodnie wybrzeże, musiał niemal "rzutem na taśmę" nakręcić jedyną brakującą scenę filmu i to jak najbliżej wytwórni.
Verhoeven zobaczył w Murphym amerykańską wersję Jezusa, który zanim powstanie z martwych, musi zostać ukrzyżowany. Dlatego do sceny rozstrzelania, reżyser przykładał tak dużą wagę. Wg Verhoevena, miała to być najbrutalniejsza scena śmierci, jaką był w stanie nakręcić. OK, lecz w porównaniu z kolejnymi widowiskami tego reżysera, można śmiało powiedzieć, że śmierć Murphy'ego to bajka dla grzecznych dzieci.
Zespół lekarski, na próżno reanimujący Murphy'ego, zagrała autentyczna ekipa pogotowia ratunkowego. Ekranowe pojawienie się Robocopa, to pomysł autora efektów Roba Bottina, który nie chciał, by jego kreacja nagle ukazała się w kadrze w całej okazałości. Tak więc najpierw przez sekundę widzimy Superglinę (polskie tłumaczenie tytułu filmu, które umarło śmiercią naturalną) jako obraz na monitorze, później zza półprzezroczystej szyby, od tyłu i wreszcie w nerwowych ujęciach z ręki, zza siatki ogrodzeniowej.
W ten sam, przedłużający napięcie sposób, pokazano twarz Robocopa po zdjęciu hełmu, w spokojnym prologu gwałtownej, finałowej sekwencji filmu.
Broń Robocopa to zmodyfikowana Beretta M93R. Aktor, który oberwał od cyborga w przyrodzenie, zagrał jeszcze bardziej porąbanego gwałciciela w "Showgirls", jednym z kolejnych filmów Verhoevena. Sekwencja z szalonym politykiem-terrorystą, nie była wyłącznie dziełem wyobraźni. Scenarzysta Ed Neumeier napisał ją pod wpływem wspomnień podobnego incydentu, który miał miejsce kilka lat wcześniej w San Francisco. Lecz w przeciwieństwie do rzeczywistości, filmowy polityk został w porę unieszkodliwiony.
Po premierze wytwórnia została pozwana do sądu przez pewną firmę, o nazwie Nukem. Powód ? W filmie obecna jest fikcyjna reklama pewnej rodzinnej gry w zimnowojenny wyścig zbrojeń. Gra nazywa się... Nukem (Nuklearka - tłum. Tomasza Beksińskiego).
Epizodyczną postać pracownika stacji benzynowej, ślęczącego w pracy nad podręcznikim planimetrii, Verhoeven wzorował na własnej, studenckiej przeszłości. Komputer, na którym Robocop wywołuje dane dane swych zabójców, to w rzeczywistości centralka telefoniczna firmy Nothern Telecom.
W scenie dyskotekowej, gdzie Robocop aresztuje Leona Nasha, przez ułamek sekundy widać gibającego się Paula Verhoevena. Reżyser stosuje bardzo ekspresyjną metodę pracy, więc w dyskotece na własnym przykładzie pokazywał statystom, jak mają się poruszać. Operator Jost Vacano nakręcił próbę z aktorami, a montażyście Frankowi J. Urioste, tak spodobał się to próbne ujęcie, że nie bacząc na protesty Verhoevena, wmontował je do filmu.
Dzwonek do drzwi mieszkania Boba Mortona, który ginie wysadzony przez granat, był taki sam, jak w domu pisarza w "Mechanicznej pomarańczy" Stanleya Kubricka (1971). Scena, kiedy policjanci w garażu ostrzeliwują Robocopa, jest montażowym rezultatem pracy Paula Verhoevena (ujęcia z Robocopem) i Marka Goldblatta, który kilka dni później dokręcił bliskie plany strzelającej broni. Staczanie się Robocopa po kolejnych piętrach podziemnego garażu, było z kolei pomysłem autora zdjęć, niemieckiego operatora Josta Vacano ("Das Boot").
Swój udział w filmie ma również pani, zatrudniona w biurze scenariuszowym Orion Pictures. Jej pomysłem było połączenie interesów dwóch czarnych charakterów filmu - Dicka Jonesa i Clarence'a Boddickera. Pierwotnie w scenariuszu te postaci miały dokonywać swych niegodziwości niezależnie od siebie. śmierć Clarence'a Boddickera, przebitego szpikulcem Robocopa, była solą w oku Verhoevena. Pierwotnie łajdak miał zginąć, poprzez wbicie rzeczonego przedmiotu w oko. To zrodziło obawy natury cenzorskiej, więc reżyser takš śmierć pokazał dopiero w prologu "Nagiego instynktu". "Łagodnieszy" pomysł był o wiele bardziej surrealistyczny, ponieważ szpic miał przebić od dołu szczękę Boddickera, wychodząc na zewnątrz środkiem twarzy. Ostatecznie w filmie, czarny charakter ginie, dźgnięty w szyję.
W filmie pada 30 trupów. Pierwszy zwiastun "Robocopa" bezwstydnie rozbrzmiewał muzyką Brada Fiedela z "Terminatora". Na koniec ciekawostka z rubryki towarzyskiej. Asystentka operatora Anette Victoria Haelmigk, była w trakcie realizacji "Robocopa" narzeczoną autora zdjęć Josta Vacano. Lecz ostatecznie jej mężem został... Rob Bottin, autor efektów mechanicznych do filmu. |