Realizacja Głos Rogera należy do znanego hollywoodzkiego komika scenicznego, Charlesa Fleischera, którego Zemeckis po raz pierwszy zobaczył podczas występu w 1979 roku. Jego praca na planie rozpoczęła się już na etapie zdjęć próbnych, kiedy to był partnerem kandydatów do roli Eddie Vallianta. Ciekawostką jest fakt, że Fleischer pierwotnie miał być tylko "roboczym" głosem Rogera. Po trzecim teście aktorów, twórcy filmu zgodnie doszli do wniosku, że Charles Fleischer to idealny głos dla postaci Rogera. Fleischer z króliczymi uszami na głowie, był obecny na planie przez cały czas zdjęciowy, grając Rogera podczas prób i roboczych ujęć z aktorami. Wykonano także model królika.
Fleischer podłożył także głosy pod trzy inne postaci w filmie - taksówkę Benny'ego oraz dwie łasice, Greasy i Psycho. Same łasice także były obecne na planie, pod postacią pozostałych aktorów, którzy użyczyli im swojego głosu.
Kreskówka "Królik Roger i Hermanek", stanowiąca prolog filmu, była wizualnie oparta na kreskówkach Texa Avery z Warner Bros. U Zemeckisa charakterystycznym dodatkiem była animacja powierzchni podłogi, podczas ruchu kamery. W kreskówkach ze względów budżetowych nie stosowano tego rozwiązania. Szefowi animacji Richardowi Williamsowi tak przypadł do gustu Hermanek, że podjął się osobistego zanimowania tej postaci. W książce Gary K. Wolfe'a, która była podstawą scenariusza, Hermanek miał 33 lata. W filmie dodano mu jeszcze 17.
Po czterech minutach szalonej kreskówki, na pierwszy plan wchodzi żywa akcja. Dla Zemeckisa był to kluczowy, najtrudniejszy moment filmu, ponieważ tutaj widz po raz pierwszy widzi połączenie animków i planu aktorskiego, które z jednym, długim 80-sekundowym ujęciu (znak firmowy Zemeckisa), przedstawiało całą istotę filmu.
Raoul J. Raoul, wściekający się na Rogera reżyser kreskówki, to sam Joel Silver, producent cykli "Szklana pułapka" (z wyjątkiem 3 części), "Zabójcza broń" czy "Matrix". Silver w tej roli sparodiował Michaela Eisnera, szefa Walt Disney Pictures. Obaj panowie pałali do siebie nienawiścią, od czasów ich wspólnej pracy w Paramount Pictures, nad filmem "48 godzin" Waltera Hilla (1982).
Główną postać ludzką, prywatnego detektywa Eddie Vallianta, zagrał Anglik Bob Hoskins. Lecz zanim Zemeckis zdecydował się na jego kandydaturę, rozważano zatrudnienie Harrisona Forda, Jacka Nicholsona, Kurta Russella, Roberta Redforda a nawet Eda Harrisa. Lecz ostatecznie wygrała pucołowata i nieopatrzona gwazdorstwem twarz Hoskinsa. Sam aktor podsumował decyzję obsadową w zabawny sposób : "ja sam wyglądam trochę jak animek". Bob Hoskins, by przygotować się do roli z narysowanym partnerem, studiował zachowanie swej 3-letniej córki, bawiącej się z wyimaginowanymi przyjaciółmi.
Klucz plastyczny filmu oparto na czarnych kryminałach, królujących na ekranach w latach 40-tych. Postać Eddie Vallianta, to komediowa i pastiszowa wersja bohaterów Humphreya Bogarta z filmów "Wielki sen" czy "Sokół Maltański".
Pierwszy dialog pomiędzy producentem R.K. Maroonem i Valliantem "- co pan wie o show-businnesie ? - że nie ma takiego drugiego", to dowcipne nawiązanie do piosenki Irvinga Berlina "There's no business like showbusiness" z filmu "Annie get your Gun". Producentem "Kto wrobił królika Rogera" był Steven Spielberg. Dzięki jego staraniom i nazwisku, dokonano bezprecedensowego wyczynu, zgromadząc w jednym filmie animowane postaci, stanowiące własność kilku wytwórni. Warner Bros zgodziło się na użycie postaci Kaczora Duffy i Królika Bugsa, lecz pod rygorystycznym warunkiem, że dwie gwiazdy Disneya, Myszka Miki i Kaczor Donald nie będą występowały na ekranie dłużej, niż ich pupile. Prawa autorskie uniemożliwiły z kolei "występ" z filmie Tomowi i Jerry'emu, mimo, iż zakładał to scenariusz.
Kiedy Eddie patrzy przez okno R.K. Maroona, na zewnątrz z transportu wysypuje się samobieżna, animowana orkiestra, grająca w przyspieszonym tempie patriotyczną pieśń Johna Philipa Sousy "Stars and Stripes Forever". Latający słonik Dumbo, pojawił się po raz pierwszy na ekranie w filmie "Dumbo" z 1941 roku.
Elegancka tancerka rasy struś, mijająca Vallianta na schodach, pochodzi z "Fantazji" Walta Disneya (1940), podobnie jak miotły, zamiatające wejście na halę zdjęciową oraz hipopotamowa primabalerina.
Gag z pelikanem, spadającym z roweru, zaistniał w filmie przez przypadek. Po prostu technicy nie potrafili odpowiednio pokierować pustym rowerem, który w końcu się przewrócił. Zemeckis postanowił to wykorzystać i zlecił animatorom dostosowanie ruchów animka, do przewracającego się roweru.
Nocny klub Ink & Paint, w którym występuje Jessica Rabbit, swoją nazwę zawdzięcza budynkowi na terenie wytwórni Disneya, gdzie artyści pędzla kolorowali celuloidowe rysunki. Kwestia Vallianta "Walt mnie przysyła", to ukłon w stronę Walta Disneya.
Utworem na dwa fortepiany, który z morderczym zapałem wykonują Kaczor Donald i Kaczor Duffy, jest "Węgierska rapsodia" Franciszka Liszta.
Akcja filmu rozgrywa się w 1947 roku. W rzeczywistości wszystkie animki występujące u Zemeckisa (z wyjątkiem Rogera i Jessiki), miały w tym czasie za sobą już debiuty kinowe i telewizyjne. Wyjątek (oprócz występujących w finale filmu Strusia Pędziwiatra i Kojota) stanowiły pingwiny, kelnerujące w nocnym klubie, które pojawiły się na ekranie dopiero w filmie "Mary Poppins" z 1964 roku. Jednakże akcja filmu z Julie Andrews rozgrywa się w roku 1910, więc "na krzywy ryj" pingwinki mogły zostać wzięte pod uwagę... :).
Projekt plastyczny Jessiki Rabbit oparto na wyglądzie i zachowaniu dawnych bogiń hollywoodzkiego panteonu, pokroju Rity Hayworth czy Jane Russell. "Roboczym" modelem była aktorka Betsy Brantley. Głos Jessiki należy do Kathleen Turner, zaś piosenkę wykonywała Amy Irving ("Carrie", "Carrie 2"), ówczesna żona Stevena Spielberga. Kathleen Turner, która pracowała już u Zemeckisa przy "Miłość, szmaragd i krokodyl" (1984), sama zaproponowała reżyserowi, by nie umieszczać jej nazwiska w napisach końcowych filmu.
Piosenkę, śpiewaną przez Jessikę Rabbit, napisał Joe McCoy, zaś oryginalnie utwór ten wykonała Peggy Lee w 1943 roku. Akompaniujący Jessice krukowy jazzband, po raz pierwszy pojawił się na ekranie w filmie Walta Disneya "Dumbo" (1941).
Kiedy Roger, zrozpaczony wiarołomnością Jessiki, przegląda w zaułku wspólne zdjęcia, na jednym z nich widać Rogera i Jessikę przy stoliku w lokalu. Ponad nimi, na ścianie wiszą karykatury gwiazd ekranu (wśród nich Myszka Miki i sam Roger, a także reżyserzy Zemeckis i Williams). To nawiązanie do prawdziwej hollywoodzkiej restauracji Brown Derby.
Ciekawą historię miała niewielka scena, kiedy to Valliant wraca do domu, ogląda zdjęcie Jessiki, z łezką w oku patrzy na zdjęcia z rodzinnych wakacji, aż wreszcie zasypia na biurku z butelką w dłoni. Po zakończeniu filmu, Bob Hoskins wyjechał z rodziną na karaibską wyspę Antigua. Żona aktora zmusiła go do noszenia koszuli nawet na plaży, ponieważ nie chciała oglądać siniaków na ciele męża, nabitych podczas pracy u Roberta Zemeckisa. Po urlopie Bob Hoskins został jeszcze raz wezwany na plan, celem ponownego nakręcenia właśnie tej jednej sceny. Powodem była zmiana projektu plastycznego Jessiki Rabbit. Reżyser przy okazji wykorzystał także zdjęcia z wakacji Boba Hoskinsa, na których wystarczyło zamienić jego prawdziwą żonę, na partnerkę filmową, graną przez Joannę Cassidy.
Pomysł na motyw zbrodni, dokonanej na właścicielu Animkowa Marvinie Acme, scenarzyści podpatrzyli w "Chinatown" Romana Polańskiego (1974). Tamtejsze skorumpowane szefostwo wodociągów, było znakomitym wzorem dla postaci Sędziego Dooma, który przez środek Animkowa chciał wybudować autostradę. Składniki "sosu", w którym ginęły animki, czyli terpentyna, aceton i benzen, są powszechnie stosowane przez rysowników do rozcieńczania farb.
Naturalnie ruda Joanna Cassidy (replikantka Zhora z "Łowcy androidów"), musiała się przefarbować na ciemniejszy kolor, by nie stanowić konkurencji dla ognistych włosów Jessiki Rabbit.
Nasycenie filmu cytatami z historii hollywoodzkiego kina, znalazło swoje miejsce także w scenie, kiedy Valliant z wierzgającym pod płaszczem Rogerem, odwiedza Dolores w barze. Na widok nienaturalnie odgiętej, podbrzusznej części ubioru detektywa, kobieta pyta "masz królika w kieszeni, czy po prostu cieszysz się, że mnie widzisz ?". Jest to niemal dosłowne zacytowanie słynnej kwesti Mae West, bezpruderyjnej (jak na owe czasy) bogini ekranów z lat 30-tych, która zasłynęła tekstem "masz pistolet w kieszeni, czy po prostu cieszysz się, że mnie widzisz ?".
W pierwszych wersjach scenariusza planowano scenę pogrzebu Marvina Acme. Ze względów czasowych, wymagających umieszczenia w tej scenie wszystkich możliwych animków, Zemeckis wykreślił ją ze skryptu na etapie storyboardów i nagranych głosów aktorów, dubbingujących animki. Jednakowoż niezrealizowana scena pogrzebu, w trakcie której Eddie zdobywa nowe dowody w śledztwie, prowadzi do jedynej sekwencji, którą nakręcono, lecz wyrzucono w montażu. Jej treścią było przeszukiwanie mieszkania Jessiki przez Vallianta, który został nakryty na gorącym uczynku przez Sędziego Dooma i wredne łasice. Nasz detektyw zostaje uprowadzony do Animkowa, a potem wyrzucony z niego z animowaną, świńską głową, nałożoną na własną. Po dotarciu do domu, Eddie za pomocą terpentyny spłukuje pod prysznicem ten niechciany, rysunkowy dodatek. W tym samym czasie składa mu wizytę Jessica Rabbit.
Aby zręcznie zatuszować wycięcie tej sekwencji, oryginalnie wmontowanej między rozmową na zapleczu baru i mieszkaniem Vallianta, pod koniec sceny barowej Bob Hoskins dograł w postsynchronie kwestię zza kadru "- do biura", stanowiącą odpowiedź na pytanie Dolores "- gdzie idziesz ?". Tak więc po cięciu widzimy Jessikę w mieszkaniu Vallianta, oraz samego detektywa, wychodzącego z łazienki. W oryginalnej wersji montażowej, Eddie wychodził z łazienki po zmyciu z siebie animowanej, świńskiej głowy. Wycięta sekwencja została przywrócona w telewizyjnej emisji filmu w sieci CBS w 1991 roku. Także oryginalny kinowy zwiastun filmu zawierał kilka momentów z tej sekwencji.
Pełniący ważną rolę w filmie, animowany Benny taksówkarz (i taksówka w jednym), w książkowym pierwowzorze był żukiem, występującym tylko w jednym epizodzie.
Starsi widzowie pewnie z łezką w oku wspominają Polską Kronikę Filmową, wyświetlaną w polskich kinach przed każdym filmem, aż do początku lat 90-tych XX wieku. Widzowie amerykańscy (w tym Eddie i Roger w sekwencji w kinie), także mogli sobie pooglądać newsy przed seansem. Tradycję tę zarzucono w latach 60-tych, kiedy rolę informacyjną całkowicie przejęła na siebie telewizja. Sekwencję w kinie nakręcono jednakże w Wielkiej Brytanii, w Gray's State Theatre w Essex, największej (2 000 miejsc), pojedynczej sali kinowej w Europie.
Wytwórnię kreskówek R.K. Maroona, udawały plenery Ren-Mar Studios w Los Angeles. Bliskie plany i wnętrza nakręcono jednak już na terenie Shepherd's Bush Bus Depot w Londynie. Tunel prowadzący do Animkowa (znajdujący się w rzeczywistości w L.A.), został przez Zemeckisa wykorzystany ponownie, w sekwencji pościgowej "Powrotu do przyszłości II" (1989).
Reżyser animacji Richard Williams osobiście podłożył głos pod Droopy'ego, flegmatycznego windziarza i wielką gwiazdę kreskówek zarazem.
Kiedy Eddie tańczy i śpiewa, by rozśmieszyć łasice na śmierć, bierze do rąk trzy bombowe kule. "Przypadkowo" kule te łączą się w rozpoznawalny znak Myszki Miki. Śpiewający Miecz, to z kolei Frank Sinatra, wykonujący utwór "Witchcraft".
W scenie tryśnięcia zabójczego sosu na Dooma, przez chwilę widać kaskadera, dublujacego Christophera Lloyda. Rozpuszczenie się Sędziego Dooma w sosie, to nawiązanie do "Czarnoksiężnika z krainy Oz" Victora Fleminga (1939), gdzie Zła Czarownica Północy w podobny sposób zginęła po kontakcie z wodą.
Kiedy maszyna Dooma rozwala ścianę Animkowa, po chwili zostaje zabrana przez rozpędzony, animowany pociąg. W każdym z okien widać czarne sylwetki, których ułożenie nie pozostawia wątpliwości, że przedstawiają scenę śmierci bądź zabójstwa.
Pierwotnie planowano wierniejsze trzymanie się książkowego pierwowzoru, w którym Roger na końcu ginie (stąd roboczy tytuł filmu, który brzmiał "Who shot Roger Rabbit"). Producenci dość szybko doszli do jedynie słusznego wniosku, by zakończyć film happy endem. Z tego powodu w filmie (i na soundtracku) nie znalazła się piosenka Stinga "The Lazarus Heart", napisana specjalnie do filmu. Można jej posłuchać tylko na znakomitym albumie artysty "...Nothing like the Sun". Budżet filmu, planowany na 27,5 mln dolarów, ostatecznie zamknął się kwotą ok. 45 mln dolarów. Każda minuta animacji kosztowała ok. 300 tys. zielonych. "Kto wrobił królika Rogera", był najdroższym filmem wszechczasów do roku 1988. Dla porównania, niezwykle widowiskowa "Otchłań" Jamesa Camerona (1989), kosztowała tylko 5 milionów więcej. Lista płac, trwająca sześć i pół minuty, zawiera aż 743 nazwiska, czym także ustanowiła w 1988 roku nowy rekord. Tytuł filmu, pomimo tego, że jest pytaniem o to "Kto wrobił królika Rogera", nie jest zakończony znakiem zapytania. Dlaczego? Otóż istnieje hollywoodzki przesąd, by nie kończyć tytułu filmu znakiem zapytania. Podobno przynosi to pecha... Naśmieszniejszymi ofiarami filmu było dwóch disneyowskich animatorów, którzy dla żartu dorysowali... waginę Jessiki Rabbit, podczas jej pierwszego występu na scenie w nocnym klubie. Dowcipnisie zostali zwolnieni w trybie natychmiastowym, zaś owoc ich pracy można było zobaczyć tylko w pierwszym wydaniu filmu na płycie LaserDisc. W wersji kinowej, w scenie wyrzucenia Eddiego i Jessiki z taksówki, wyraźnie zauważalny był... brak bielizny pani Rabbit. W wersji DVD Jessica już nosi majtki.
Po premierze, czterech Oscarach i gigantycznym sukcesie filmu, zaczęto przebąkiwać o drugiej części. Ostatecznie skończyło się tylko na wstępnych pracach scenariuszowych prequela pod roboczym tytułem "Toon Platoon". Sprawę rozwiązało stanowisko Zemeckisa, który stwierdził, że "Kto wrobił królika Rogera" to pojedyńcze i niepowtarzalne filmowe zjawisko, którego nie można i nie warto powielać. Wśród obecnej samobójczej sequelomanii, słowa te są godne pochwały. W "Powrocie do przyszłości II", kolejnym filmie Zemeckisa jest scena, w której przyszłościowy Griff krzyczy podczas aresztowania "I was framed !" ("wrobiono mnie !"). To nawiązanie do oryginalnego tytułu filmu o animowanym króliku "Who framed Roger Rabbit". |