T2 3D : Battle across Time James Cameron jest jednym z tych niewielu reżyserów na świecie, którzy stawiają sobie za priorytet oczarować, olśnić i zostawić widza z otwartymi z wrażenia ustami. Podobnie, jak produkcje Lucasa i Spielberga w latach 70-tych i 80-tych, tak każdy kolejny film Camerona wyznaczał nowe kierunki rozwoju techniki zdjęciowej, wszelkiego rodzaju efektów specjalnych i rozwiązań inscenizacyjnych, które do tej pory nikomu nie przyszły do głowy. Cameron, jako fizyk z wykształcenia doskonale wie, że okiełznanie świata nauki na potrzeby dzieła sztuki filmowej, potrafi przynieść zaskakujące rezultaty, przekładające się na zachwyt widowni i szeroki strumień dolarów, spływający z kinowych kas. Z połączenia wyrafinowanej technologii i legendy światowego kina, powstało 12-minutowe widowisko trójwymiarowe "T2 3D : Battle across Time".
Krótko o fabule. Film rozpoczyna się pokazem na żywo. Widownia zapoznaje się z najnowszym osiągnięciem święcącej triumfy Cyberdyne Systems - cyborgiem T-70. Nagle show zostaje przerwany, przez Johna i Sarah, ściganych przez T-1000. W ostatniej chwili nasi bohaterowie zostają uratowani przez Terminatora, widowiskowo pojawiającego się w wielkiej kuli czasowej, na swoim Harleyu-Davidsonie. T-800 zabiera Johna, obaj znikają ze sceny i w tym momencie akcja zostaje przeniesiona na trzy olbrzymie ekrany.
Młody Connor i Terminator lądują w zniszczonym wojną atomową Los Angeles A.D. 2029. Za nimi przybywa T-1000. Przedzierając się przez niebezpieczne pole bitwy ludzi z maszynami, obaj dostają się do wnętrza Skynetu, by zniszczyć centralny komputer. Lecz u wrót mózgu sztucznej inteligncji, staje gargantuiczna, pająkowata maszyna do zabijania - robot T-1M (czyli T-1000000 - ilość zer nie jest pomyłką :)).
Zanim James Cameron rozpoczął swój flirt z trójwymiarowym kinem IMAX, jego uwaga została skierowana na technologię 3D, oferowana przez parki rozrywki. Zalążek trójwymiarowego widowiska, opartego na "Terminatorze 2", zrodził się w 1992 roku w głowach szefów MCA/Universalu, właściciela parku rozrywki, oferującego tego typu atrakcje. Pierwotnie miał to być standardowy pokaz na żywo, z widowiskowymi wizualizacjami na trzech, otaczających widzów ekranach. Kiedy w projekt zaangażował się Cameron, koncepcja uległa znaczącym zmianom. Po pierwsze, obraz wyświetlany na ekranach przybrał fabularną formę wręcz trzeciej, nieoficjalnej części sagi, w przeciwieństwie do wcześniejszych projektów 3D, będących w zasadzie zestawem atrakcyjnych obrazków. Po drugie, reżyser zdecydowanie sprzeciwił się zaangażowaniu ekranowych dublerów głównych postaci. Szefowie Universalu początkowo planowali do roli Terminatora aktora, który zagrałby cyborga z stanie dość znacznego zniszczenia, celem zamaskowania jego prawdziwej twarzy. Odwiodła ich od tego cameronowa obietnica zaangażowania oryginalnej obsady "Terminatora 2".
Ponieważ Cameron i Schwarzenegger, a także szef efektów wizualnych John Bruno, pracowali nad "Prawdziwymi kłamstwami", prace przedprodukcyjne przeciągnęły się aż do końca 1994 roku. Ten czas wykorzystano na testowanie sprzętu zdjęciowego, próby nowych rodzajów efektów wizualnych (nad którymi pracowała już Digital Domain, firma Camerona) i rozwiązywaniu wielu innych problemów technicznych, wynikających z pracy nad tak niecodziennym projektem. W marcu ruszyła produkcja filmu. James Cameron podzielił się reżyserskim stołkiem z Johnem Bruno, odpowiedzialnym za efekty wizualne oraz Stanem Winstonem, którego animatroniczne endoszkielety znowu miały być widowiskową atrakcją. Autorem zdjęć został Russell Carpenter, operator "True Lies" i późniejszy zdobywca Oscara za zdjęcia do "Titanica". Scenografię zniszczonego L.A. ponownie miała "zagrać" huta w Fontanie, gdzie kręcono "T2", lecz to miejsce nie przypominało już krajobrazu sprzed trzech lat. Odpowiednie miejsce znaleziono na terenie nieczynnej kopalni w Eagle Mountain, Arizona.
Za efekt trójwymiarowości, oprócz trzech ekranów, wyświetlających gotowy film, odpowiadał specjalny, podwójny model 65-milimetrowej kamery Showscan. Każda z dwóch kamer tego zestawu posiadała dwa separowane obiektywy, oddalone od siebie o kilka centymetrów. Służyły one stereoskopowej rejestracji obrazów, symulującej sposób widzenia człowieka. Dodatkowo, na obiektywach zamontowano urządzenie "beam-splitter", rozszczepiające obraz na dwa osobne tory optyczne. Ponadto używano standardowych kamer filmowych, do rejestracji m.in. eksplozji, wkopiowywanych w obraz w postprodukcji. Kolejnym problemem było poruszanie się niezwykle ciężkich kamer i platform kamerowych. Wynikało to z wizualnego stylu Camerona, gdzie niemal każde, nawet pozornie statyczne ujęcie, jest kręcone z choćby minimalnym ruchem kamery - vide : "True Lies". Operator Russell Carpenter wpadł na pomysł rozciągnięcia nad planem liny, do której, jak do kolejki górskiej, przymocowano kamerę na swego rodzaju wyciągu. Pozwoliło to na bezproblemową realizację szybkich ujęć pościgowych, bez ryzyka pracy z kamerą umieszczoną, np na samochodzie.
Po dwóch tygodniach w plenerze, ekipa przeniosła się do hal zdjęciowych Renmar Studios w Hollywood, gdzie nakręcono sekwencje atelierow, mi.in walkę z maszynami w dekoracji zniszczonego parkingu. Do filmu przedostały się dwa słynne efekty Stana Winstona. Pierwszy, to już wspomniane endoszkielety terminatorów, zrealizowane zarówno jako pełnowymiarowe modele, jak i wersja "od pasa w górę", nakładana lalkarzowi na ramiona. Drugim pamiętnym motywem była rozszczepiona głowa T-1000, tym razem z minimalnie innym wyglądem.
Mimo zaangażowania Arnolda, Lindy i 17-letniego Eddie Furlonga, nie sposób traktować "Terminatora 2 3D", jako kontynuacji poprzednich części. Twórcy nie ukrywają, że to tylko i wyłącznie rozrywkowa atrakcja, w której niejako "przy okazji" pokazano to, czego Cameron nie nakręcił przy poprzednich filmach, czyli centrali Skynetu. "T2 3-D: Battle Across Time", kosztujący 60 mln dolarów, wyświetlany za pomocą 6 projektorów i z 24-kanałowym dźwiękiem, emitowanym przez 66 zestawów głośnikowych, prezentowany w wielkiej hali kinowej Universal Theme Park w Orlando na Florydzie, jest tylko efektownym dodatkiem. Dodatkiem, którego jednak trzeba pozazdrościć Jamesowi Cameronowi. Podczas, gdy inne postaci srebrnego ekranu kontynuują swój żywot na kartach książek, komiksów i gier komputerowych (np saga "Star Wars"), suplement do historii heroicznej walki ludzi o uratowanie własnej przyszłości, zyskał iście mistrzowską oprawę. Przymykając oko na oczywistych dublerów Terminatora, Sarah, Johna i T-1000 podczas występu na żywo, można nacieszyć oko pełnią cameronowej perfekcji, w tak niezwykłym wydaniu, jakie oferuje prawdziwie szarlatańska technologia trójwymiarowa. Osobiście widzę tylko dwa minusy tej historii. Pierwszy - trzeba lecieć aż do USA, żeby to zobaczyć, drugi - w 2003 roku ukazał się "Terminator 3", którego twórcy z rozbrajającą głupotą rozmienili legendę "Terminatorów" na drobne. Ale i na to jest rada - wystarczy nie przyjmować do wiadomości istnienia filmu Jonathana Mostowa...
T2 3D : BATTLE ACROSS TIME wytwórnia - Landmark Ent.Group, Lightstorm Entertainment, Universal Creative, Universal Studios Recreation Group, 1996 reżyseria - James Cameron, John Bruno, Stan Winston reżyseria scenicznego występu - Adam J. Bezark, Gary Goddard produkcja - Chuck Comisky producent wykonawczy - Andrew Millstein, Scott Ross scenariusz - James Cameron, Adam J. Bezark, Gary Goddard zdjęcia - Russell Carpenter zdjęcia 3D - Peter Anderson muzyka - Brad Fiedel montaż - Allen Cappuccilli, Shannon Leigh Olds, David de Vos scenografia - John Muto kostiumy - Marlene Stewart charakteryzacja - Louis Lazzara, charakteryzacja specjalna - Stan Winston efekty wizualne - John Bruno, Chuck Comisky, Clunie Holt efekty wizualne 3D - Judith Crow, Karen E. Goulekas, Neville Spiteri efekty specjalne - Roy Arbogast, Jim Charmatz, Jim Beinke efekty mechaniczne - Stan Winston miniatury - Tony Gardner, Dennis Skotak, Robert Skotak, George Stevens wystąpili : Arnold Schwarzenegger (Terminator) Linda Hamilton (Sarah Connor) Edward Furlong (John Connor) Robert Patrick (T-1000) Earl Boen (Dr. Peter Silberman) kamery - Showscan, Panavision, VistaVision format obrazu - 3 x 2,20 : 1 długość filmu - 12 minut budżet - 60 000 000 $ Firmy, które wyprodukowały efekty wizualne do filmu : - Digital Domain (efekty cyfrowe) - Stan Winston Studio (efekty animatroniczne) - Alterian Studios (miniatury) - Boston Light and Sound Inc. (urządzenia do prezentacji 3D) Ekipa filmowa odwiedziła następujące miejsca : - Eagle Mountain, Arizona, USA - Renman Studios, Hollywood, L.A., Kalifornia, USA |