Strona główna KMF


TERMINATOR 3. RISE OF THE MACHINES
Realizacja

Pierwotnie zdecydowana większość filmu miała rozgrywać się w nocy. Lecz po trzeźwej konstatacji, że letnie noce są krótkie, co przedłuży okres zdjęciowy i niepotrzebnie uszczupli budżet, zmieniono scenariusz, przenosząc wiele kluczowych momentów fabuły w pełnię dnia.

Dla producenta Andrew Vajny, "Terminator 3" był już trzecim spotkaniem z Arnoldem Schwarzeneggerem. Wcześniej obaj panowie pracowali wspólnie na planie "Czerwonej gorączki" i "Pamięci absolutnej". We wczesnej wersji scenariusza pojawiła się postać policjanta Vukovicha, którą w pierwszym "Terminatorze" grał Lance Henriksen. Vukovich miał na wózku inwalidzkim wspominać wydarzenia z 1984 roku. Pomysł ten nie doczekał się rozwinięcia. Innym niezrealizowanym konceptem była zamiana Johna Connora w programistę, który nieopatrznie uruchamia Skyneta. Zły Terminator miał mieć możliwość zamiany w gaz. Jakie to szczęście, że w Hollywood scenariusze ulegają niekończącym się poprawkom...

Już na samym początku filmu mamy wpadkę scenariuszową. Monolog Johna Connora zza kadru informuje, że maszyny próbowały go zabić, gdy miał 13 lat. To zdanie odnosi się oczywiście do wydarzeń w "Terminatorze 2". Idąc śladem chronologii wydarzeń, przyjąć należy, że John Connor, poczęty w maju 1984 roku, urodził się w pierwszych miesiącach 1985 roku. W "Terminatorze 2", rozgrywającym się w 1995 roku, John Connor miał więc 10 lat. Wiek lat 13 osiągnął w roku 1997, kiedy nastąpił Dzień Sądu, początek wojny ludzi z maszynami.

Scenę motocyklowego wypadku Johna Connora z początku filmu, nakręcono na parkingu przed halą zdjęciową, ucharakteryzowanym na fragment drogi.

Do roli Johna Connora przesłuchano m.in. Chrisa Kleina (Chris z "American Pie") i Shane'a Westa (Tom Sawyer z "Ligi niezwykłych gentlemenów"). Jonathan Mostow zdecydował się w końcu na Nicka Stahla, młodego (23 lata w momencie rozpoczęcia zdjęć), lecz już doświadczonego aktora, znanego z "Człowieka bez twarzy" Mela Gibsona i "Cienkiej czerwonej linii" Terence'a Malicka. Pomimo talentu Nicka, trzeba sobie jasno powiedzieć, że ta decyzja obsadowa była wyjątkowo chybiona, choć należy sobie zadać pytanie, czy to wina aktora, reżysera, a może scenarzystów, którzy zrobili z Johna Connora rozedrganego, tchórzliwego i płaczliwego pajaca, jakże odmiennego od wojowniczego małolata z "Terminatora 2". Zagadką jest, dlaczego tej roli po raz trzeci (po "T2" i "T2:3D") nie zagrał Eddie Furlong... Po "Terminatorze 3" Nick Stahl zagrał m.in. Bena Hawkinsa w serialu HBO "Carnivale", oraz Żółtego Drania w "Sin City" i były to role zagrane znakomicie, w odróżnieniu od filmu Mostowa.

Najciekawszą chyba kwestią, podnoszoną przed rozpoczęciem produkcji, była obsada T-X, najnowszej generacji robota, wysłanego z przyszłości celem zabicia Kate Brewster i Johna Connora. Pierwotnie zakładano objęcie tej roli tradycyjnie przez mężczyznę, rozważano kandydatury Vina Diesela i koszykarza Shaquille'a O'Neala. Zwyciężyła jednak charakterystyczna tendencja twórców tego filmu, do częściowego odcięcia się od rozwiązań Jamesa Camerona, również w kwestiach doboru obsadowego. Czarnym charakterem "Terminatora 3" postanowiono uczynić kobietę. Wśród rozważanych kandydatek, były Famke Janssen (Jean Grey z "X-Men"), Joanie Laurer a.k.a. Chyna - kobieca gwiazda wrestlingu, Peta Wilson (serial "Nikita"), Carrie Anne-Moss (Trinity z "Matrixa") i Jeri Ryan (serial "Star Trek. Voyager").

Wreszcie zdecydowano się na 24-letnią Kristannę Loken, urodzoną w Nowym Jorku norweską modelkę o urodzie posągowej blondynki i zaskakująco niskim głosie. Ponieważ jej postać miała zaledwie kilka zdań do wypowiedzenia przed kamerą, przygotowania do roli T-X poszły przede wszystkim w kierunku jej wyglądu i czysto fizycznych zachowań. Po zakończonym sukcesem przesłuchaniu aktorskim pod okiem Jonathana Mostowa, Kristanna odbyła cały szereg forsownych treningów na siłowni, macie, bieżni i strzelnicy. Pod czujnym okiem dietetyka Kristanna zyskała 5 kg masy mięśniowej.

Jej trening aktorski oparto na prawidłowym, niemal pantomimicznym wyćwiczeniu mowy ciała. Jej nauczycielem był Niemiec Torsten Heinz, z bagażem doświadczeń nabytych u boku guru mimów, Marcela Marceau. Sposób chodzenia, odwracania głowy, mówienia, gestykulacji i mimiki, pomimo zachowania wielu elementów wspólnych, różnił się nieco od robociej ekspresji Arnolda Schwarzeneggera i Roberta Patricka z pierwszych dwóch filmów. Lecz dzięki temu, Kristanna Loken w iście zachwycający sposób przedstawiła na ekranie swą piękną bohaterkę. W scenie testowania próbek krwi, aktorka znakomicie zagrała niemal orgazmiczny wyraz twarzy, kiedy jej bohaterka identyfikuje krew Johna Connora.

Scenę przybycia T-X zamierzano nakręcić w pierwszą noc zdjęciową, lecz pół roku trwały negocjacje z władzami Beverly Hills. Rajcy dzielnicy tyle czasu musieli być przekonywani o konieczności kręcenia plenerowych scen z nagą kobietą, idącą środkiem ulicy. Rozmowy przeciągały się także z powodu podjęcia środków ostrożności, związanych z całkowitym zamknięciem dla ruchu i gapiów kilku ulic, graniczących z planem filmowym. Wszystko po to, by nikt nie pstrykał nieautoryzowanych aktów Kristanny Loken. To wszystko przesunęło grafik zdjęć, a ta scena została nakręcona jako ostatnia. Mostow planował także nakręcić scenę, w której dama z Lexusa (do której upodobni się T-X), ma problem z wypłatą pieniędzy z bankomatu. Miał to być pierwszy sygnał dla widza, mówiący o zainfekowanej Skynetem sieci komputerowej. Lecz z braku czasu (ujęcia z udziałem nagiej Kristanny musiały być nakręcone w jedną noc), epizod ten wypadł z planu produkcyjnego.

Z każdym kolejnym "Terminatorem", nieco inaczej przedstawiano moment przybycia z przyszłości. W pierwszym filmie jedynie na kilku klatkach widać chronoportującą kulę, w której przybył Kyle Reese (pewnie dlatego, że do realizacji tego efektu wykorzystano obwód Tesli). Resztę, z przybyciem Terminatora włącznie, załatwiono błyskami. w "Terminatorze 2" James Cameron zadbał o dokładne ukazanie momentu przemieszczenia czasowego, ponieważ umożliwiła to technika efektów wizualnych, oraz nieporównywalnie większy budżet. W części trzeciej natomiast, dodano cyfrową animację każdego szczegółu formowania się kuli, oraz to, co po niej zostało, czyli szkło, powstałe po stopieniu pustynnego piachu.

Urodzony w 1947 roku Arnold Schwarzenegger doskonale wiedział, że jeżeli ma zagrać nagim ciałem w scenie przybycia Terminatora do teraźniejszości, jego muskulatura musi wyglądać tak samo, jak w roku 1984, kiedy miał 37 lat (pierwszy "Terminator") i w roku 1991, gdy w wieku 44 lat zagrał w "Terminatorze 2". Latka leciały, a po wycofaniu się z czynnego uprawiania kulturystyki i kilku poważnych operacjach, ciało Arniego nie wyglądało już tak imponująco. By zapobiec złośliwym komentarzom i porównaniom, 56-letni Arnie przypomniał sobie, na czym polega słodki ból siłowni i w ciągu trzech miesięcy, stopniowo zwiększając dawki ćwiczeń, spalił nadmiar tkanki tłuszczowej i dopompował mięśnie do odpowiedniej formy. Praktycznie tylko twarz zdradziła wiek Arnolda, co zagadkowo kłóciło się z brakiem oznak starzenia u Terminatorów :)).

Nową postacią w świecie "Terminatora", była Kate Brewster, pani doktor z kliniki weterynaryjnej, przyszła żona Johna Connora. Kandydatką do tej roli była 30-letnia Claire Forlani ("Szczury z supermarketu", "Joe Black"), lecz Jonathan Mostow rozpoczął zdjęcia z Sophią Bush w roli Kate. Po kilku dniach uznał jednak, że 20-letnia Sophia jest za młoda i nie będzie wiarygodną partnerką dla Nicka Stahla. Reżyser w trybie awaryjnym wymienił ją na 23-letnią Claire Danes ("Romeo i Julia", "Zaklinacz deszczu", "Godziny"). Claire niemal z dnia na dzień, bez przygotowań, przesłuchań i gruntownego zaznajomienia się ze scenariuszem, rozpoczęła zdjęcia na planie "Terminatora 3". Praca na wariackich papierach paradoksalnie pomogła jej w budowaniu roli, gdyż, podobnie jak jej bohaterka, Claire Danes na bieżąco oswajała się z zupełnie dla niej nowymi warunkami pracy przy wybuchowym superwidowisku SF.

Klinika weterynaryjna, w której pracuje Kate Brewster, została zbudowana jako dekoracja na parkingu w Sunland, dzielnicy Los Angeles. Scenografia ta była tak perfekcyjna, że twórcy filmu musieli kilkukrotnie odprawiać z kwitkiem ludzi, który włazili na plan ze swoimi chorymi zwierzakami, sądząc, że trafili w prawdziwe miejsce.

Twórcy wiedzieli, że na sukces filmu trzeba będzie ciężko zapracować, szczególnie w obliczu odcięcia się Camerona od tego projektu. Postanowili zatem w wielu scenach zagrać znaczonymi kartami, przypominając momenty, znane z pierwszych dwóch filmów. Jedną z nich było przejęcie ubrania przez Terminatora. U Camerona ten niepozorny epizod zawsze rozrastał się do rozmiarów pamiętnych scen. Lecz by nie powielać poważnego nastroju, twórcy "T3" zdecydowali o jej humorystycznym charakterze. Cyborg tym razem wjechał na damski wieczór ze striptizem, porozmawiał z dłonią striptizera, a na końcu założył fikuśne okulary a'la Elton John. Zwiększona dawka autoironicznego humoru miała być w zamierzeniach twórców sprzymierzeńcem w walce o widza.

Wściekłego mięśniaka, którego samochód stuknął John Connor, zagrał Billy D. Lucas, kaskaderski dubler Arniego w tym filmie.

Kolejne nawiązania do poprzednich części - przejęcie motocykla przez Terminatora, było we wszystkich trzech filmach pokazane w podobny sposób. Zdjęcie okularów w środku akcji też jest znakiem firmowym "Terminatora". Przedmieścia, demolowane w trakcie sekwencji pościgowej, przypominają okolicę, w której mieszkała pierwsza, niewłaściwa Sarah Connor z pierwszego filmu, oraz miejsce zamieszkania Voightów z sequela. Wyskakiwanie strażaków po przejęciu ich pojazdu przez Terminatora, przypomina analogiczny moment z drugiego filmu, kiedy T-1000 wyrzucił kierowcę z wozu ciężarowego. W każdym filmie trylogii jest też scena na odludnej stacji benzynowej.

Scena rozmowy Kate i Johna w furgonetce, została produkcyjnie potraktowana jak zapchajdziura. Jej realizacja trwała cztery dni, które były rozrzucone w planie produkcyjnym w obrębie sześciu miesięcy. Jonathan Mostow kręcił kolejne ujęcia, kiedy ekipa była zmuszona przerywać kręcenie scen plenerowych, z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Wtedy wracano do dekoracji furgonetki, w której sukcesywnie dokręcano kolejne ujęcia z tej sceny.

Sekwencję cmentarną nakręcono na autentycznym cmentarzu Rose Hill w pobliżu Los Angeles. Ekipa miała jedyną w swoim rodzaju okazję wykorzystania miejsca pochówku zmarłych, do zarejestrowania kilku wybuchowych scen akcji. Niszczone nagrobki były oczywiście dekoracją. Wnętrze krypty wzniesiono w warunkach studyjnych.

Znakomitym i zupełnie nieoczekiwanym pomysłem autorów scenariusza, był zabawny epizod z doktorem Silbermanem, ponownie granym przez Earla Boena, jedynego aktora który, oprócz Arniego, wystąpił we wszystkich trzech filmach o Terminatorze. Boen zagrał raptem w dwóch ujęciach. Pierwsze z nich, ukazujące jego rozmowę z Claire Danes, zostało nakręcone bez cięć, z prozaicznych powodów czasowych - dzień zdjęciowy miał się ku końcowi, więc żeby nie powtarzać sceny nazajutrz, Mostow postanowił maksymalnie wykorzystać resztki słonecznego światła.

W środku filmu, przez 11 minut brak jest na ekranie T-X. Scenarzyści skopiowali tu konstrukcję "Terminatora 2", gdzie T-1000 również nie był obecny przez dobrych kilkanaście minut.

Na liście baz wojskowych, przejmowanych przez Skynet, widać zabawne nazwy "Moron Air Base" i "Batman Air Base". Wbrew pozorom, nie jest to żart filmowców. To kryptonimy autentycznych amerykańskich baz wojskowych w Hiszpanii i Turcji.

Przy okazji tej sceny, przychodzi mi do głowy pytanie, jakim cudem uszkodzony Terminator zdołał przebyć trasę od laboratorium CRS do hangaru, w czasie krótszym, niż biegnący w to samo miejsce Kate i John? Para wystartowała zdecydowanie wcześniej od niego, a tymczasem cyborg zjawił się na miejscu niemal w tym samym momencie, w dodatku wchodząc do hangaru z innego miejsca. Robert Brewster w ostatnich chwilach życia, przekazał uciekinierom informacje o jak najkrótszym sposobie dotarcia do hangaru, ale jak się okazało, jeszcze więcej wiedział o topografii tego miejsca Terminator, którego nigdy wcześniej tam nie było...

W ujęciu spadania Johna na maskę samochodu, wyraźnie widać twarz kaskadera, dublującego Nicka Stahla. Wśród całej listy oprogramowania, wczytywanego przez restartującego się Terminatora, widać bardzo znajomy adres mp3.com (komputerowcy lubią wstawiać takie kwiatki we własne dzieła).

Arnold nie doczekał się możliwości powtórzenia słynnej kwestii "I'll be back". W zamian za to, aktor dwukrotnie sparafrazował swój najsłynniejszy filmowy tekst, pod postacią "She'll be back" i "I'm back". Podobnie jak w poprzednich filmach, ten ostatni tekst był ściśle związany z fabularną sytuacją, w której Terminator dokonuje wjazdu do budynku środkiem lokomocji, dewastując wszystko na swej drodze. W pierwszym filmie po "I'll be back" nastąpił słynny wjazd samochodem na posterunek policji; w drugiej części T-800 wjechał furgonetką do siedziby Cyberdyne; tutaj Terminator dokonuje największych zniszczeń, wlatując wielkim wojskowym śmigłowcem do wnętrza bunkra, po czym spokojnie ogłasza "I'm back".

Kolejna zagadka - Terminator jedną ręką blokował opadające wrota bunkra, a drugą ręką trzymał T-X. W tym momencie należy sobie zadać pytanie, którą ręką Terminator włożył atomowe ogniwo w japę T-X, skoro obie miał już zajęte? W tej scenie Arnie niemal dokładnie powtórzył kwestię Lindy Hamilton z pierwszego filmu, mówiąc "You are terminated" (scenarzyści oszczędzili Arniemu słówko "fucker").

Oryginalnym hasłem reklamowym "Terminatora 3", miało być "The War Begins 2003" . Lecz ze względu na wojnę w Iraku, zmieniono tagline na "The Machines Will Rise".

A poniżej kilka śmiesznych fotek z planu... :)




POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2005.09.16