Strona główna KMF


TRON
Realizacja

Zdjęcia plenerowe zrealizowano w Los Angeles i rządowym laboratorium Lawrence Livermore w Kalifornii. Sekwencje studyjne nakręcono w Walt Disney Studios w Burbank, Kalifornia. Do rejestracji wybrano kamery Super Panavision 70mm, sprzęt wówczas rzadko używany (reżyser żartował, że kiedy wydobyli je z magazynu MGM, wysypał się z nich piasek z "Lawrence'a z Arabii" :), lecz bez porównania dostępniejszy i wygodniejszy w obsłudze niż VistaVision, inny wielkoformatowy, nieanamorficzny system zapisu, którego używano tylko do rejestracji animacji. Zdjęcia aktorskie zakończono w lipcu 1981.

Imię Tron powstało jako skrót od słowa electron, choć niektórzy upatrywali jego genezę w komputerowym poleceniu "trace on/trace off". Alan Bradley, grany przez Bruce'a Boxleitnera, otrzymał swe imię od Alana Kaya, twórcy DynaBooka, pierwszego przenośnego komputera osobistego. Z kolei Clu, imię komputerowego alter ego Flynna, pochodzi od nazwy bardzo starego języka programowania.

Widok śmigłowca Dillingera z czymś, co wyglądało jak neonówki przyczepione do maszyny, znakomicie korespondowało z techniką backlit animation, używaną przy efektach wizualnych, lecz zostało wykonane bez użycia optycznych sztuczek. Richard Taylor na podstawie własnych projektów, przez dwa dni obklejał śmigłowiec paskami folii. Podczas nocnych zdjęć, realizowanych z pokładu drugiego śmigłowca, oświetlono filmowy śmigłowiec czerwonym światłem, które znakomicie zostało odbite przez naklejoną folię.

Terminal wielkiego komputera ENCOM-u, zaprojektowano i wykonano pod postacią wielkiego biurka, z ekranem i dotykową klawiatura umieszczoną pod ogromną taflą szkła. Ten futurystyczny desktop to w rzeczywistości tylna projekcja przygotowanej wcześniej animacji rysunkowej.

David Warner, oprócz zagrania dwóch postaci: Dillingera i jego komputerowego alter ego Sarka, także użyczył swego przetworzonego elektronicznie głosu dla Głównego Programu Kontrolującego (Master Control Program). Pierwotnie Dillingera miał go zagrać Peter O'Toole (który zresztą miał ochotę na rolę tytułową), lecz gdy ten uznany aktor wszedł na plan i zobaczył czarne tło zamiast dekoracji, skrzywił się z niesmakiem i zrezygnował. Rolę Lory/Yori planowano powierzyć Debbie Harry, wokalistce grupy Blondie.

Sceny rozgrywające się w halach laboratoryjnych, zostały nakręcone w autentycznym miejscu, rządowym laboratorium Lawrence Livermore w Kalifornii, dysponującym jednym z największych wówczas laserów na świecie. Scena wejścia przez 3-metrowej grubości właz, także została nakręcona w tym ośrodku badawczym, konkretnie przed włazem do pomieszczenia radioaktywnego. Szef laboratorium, po zapoznaniu się ze scenariuszem sam zaproponował nakręcenie sceny nielegalnego wejścia na teren placówki właśnie w tym miejscu. Jego entuzjazm nie powtórzył się już przy żadnej innej ekipie filmowej. "Tron" był jedynym filmem, nakręconym w Lawrence Livermore National Laboratory.

Podczas realizacji udostępniono aktorom rozrywkę pod postacią gier video, swego czasu żelaznego wyposażenia objazdowych lunaparków w naszym kraju. Jeff Bridges, podobnie jak grany przez niego Flynn, był niekwestionowanym mistrzem gry wśród ekipy.

Tradycja umieszczania wśród akcji drobnych żartów graficznych, już na planie "Trona" miała się bardzo dobrze. W jednej ze scen Sark (David Warner) patrzy na... Pac Mana, umieszczonego wśród komputerowego obrazu na ścianie. Kiedy uciekinierzy z Portalu Gier lecą Słoneczną Żaglówką, przelatują nad komputerowym krajobrazem, uformowanym w kształt głowy Myszki Miki.

"Tron" zapisał się w historii kinematografii jako prekursorskie dzieło filmowego cyberpunku, choć sami twórcy nie zdawali sobie pewnie z tego sprawy. Oczywiście na poły bajkowa, zdecydowanie przygodowa, momentami nawet religijna stylizacja "Trona" nie przystaje do późniejszych dzieł cyberpunku, ze sztandarowym "Łowcą androidów", "Kosiarzem umysłów", czy "Johnnym Mnemonikiem" na czele, lecz pamiętać należy, że walka człowieka we wnętrzu cybernetycznej przestrzeni, niemal zrównała się czasowo z wydaniem przez Williama Gibsona, ojca literackiego cyberpunku, opowiadania "Johnny Mnemonic" (1981). A jego "Neuromancer" ujrzał światło dzienne dopiero w 1984 roku. Film Stevena Lisbergera wyprzedził swój czas i gdyby posiadał lepszy scenariusz, nie kojarzący się natrętnie z disneyowskimi bajeczkami dla dzieci, nie uległby tak szybko zapomnieniu. Reżyser zakończył film przyspieszonym ujęciem z dachu wieżowca, ukazującym nocną panoramę miasta, jednoznacznie kojarzącą się z pulsującym energią wnętrzem komputera. To był finał na miarę "Matrixa" i Lema razem wziętych, sugerujący istnienie naszego świata jako kolejnej wirtualnej przestrzeni, w której, kto wie, walczą postaci z wyższego wymiaru gry. Mając w ręku takie zakończenie, Lisberger nie poprowadził fabuły w bardziej filozoficznym kierunku, nie postawił ważkich pytań o prawdziwość naszego świata. Zamiast tego zrobił zwykłą fabularnie i niezwykłą wizualnie przygodówkę. Widocznie na początku lat 80. było za wcześnie na stawianie widza wobec problematyki, mistrzowsko rozwiniętej przez braci Wachowskich...

Pokłosiem "Trona" był tylko szereg platformowych gier komputerowych i video. Steven Lisberger popadł w niełaskę Hollywoodu. Nakręcił tylko dwa filmy, jeden gorszy od drugiego (komedia "Hot Pursuit", 1987 i SF "Slipstream" z Markiem Hamillem, 1989). Reżyser planował realizację drugiej części "Trona", lecz skończyło się tylko na grze "Tron 2.0", traktującej o nowym pokoleniu graczy wciągniętych w cyberprzestrzeń i dopowiadającej 20 lat fabuły od czasu premiery filmu. Głosów udzielili m.in. aktorzy z filmu Bruce Boxleitner i Cindy Morgan, oraz Rebecca "Mystique" Romijn.



POWRÓT DO WYBORU

STRONA GŁÓWNA KMF

Klub Miłośników Filmu, 2006.07.27